E vamos conhecer a famosa #minasdesal #krakon #poland #history (em Wieliczka Salt Mine Tunels) https://www.instagram.com/p/B0bpPFBH-FCNVvP65tbq8SMcrqrZdcYAUl8V_g0/?igshid=1dupvt2osbd4j

#dc comics#batman#dc#bruce wayne#batfamily#dick grayson#tim drake#dc fanart#batfam


seen from Malaysia
seen from China

seen from France

seen from Malaysia
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from China
seen from United States

seen from Malaysia
seen from United States
seen from United States
seen from Russia
seen from Bangladesh
seen from China

seen from Nepal
seen from United States
seen from Brazil

seen from Canada
E vamos conhecer a famosa #minasdesal #krakon #poland #history (em Wieliczka Salt Mine Tunels) https://www.instagram.com/p/B0bpPFBH-FCNVvP65tbq8SMcrqrZdcYAUl8V_g0/?igshid=1dupvt2osbd4j

Anya is live and ready to show you everything. Watch her strip, dance, and perform exclusive shows just for you. Interact in real-time and make your fantasies come true.
Free to watch • No registration required • HD streaming
Historia lubi się powtarzać - czyli quo vadis Kraków?
Krakowski fandom taki piękny i kocha ploteczki.
A więc usiądźcie dzieci przy kominku i posłuchajcie mojej opowieści, która zaczęła się w 2011 r. w Krakowie.
Dawno, dawno temu, za górami i tonami smogu w mieście siarką i spalinami płynącymi (nie mylić z Rybnikiem), żył sobie Adam O. Miał on marzenie, zrobić największą imprezę taką, że każdemu pójdzie w pięty, u jego boku w bój poszła też Katarzyna M. - ponoć wreszcie niedługo będzie żona.
Krakony to były stare dobre marki konwentów fantastycznych. Ponoć “jakaś laska” (to cytat) dała mu prawa do organizacji nowożytnego Krakonu!
Impreza wielka, która okazała się wielkim niewypałem, a z planów i wyliczeń ile konwent ma zapłacić Adamowi i Katarzynie za ślub było co niemiara, lecz nie wypaliło. Żadna tajemnica, cały Kraków wiedział.
Nie poddali się, znaleźli kolejną drużynę marzeń, i ruszyli w bój z nowym dream team w postaci Łukasza K. oraz Macieja P. i pod nazwą RSquad. Kolejny konwent zorganizowali, lecz i on również stał się niewypałem. Do dziś dnia mawia się “ Konwent na miarę Krakonu”, gdzie dramy finansowe i przekręty sięgały poziomu Warszawskiej Reprywatyzacji, gdzie autor Graham Masterton został pobity przez organizatora, gdzie jedni drugich błotem obrzucali. Fandom taki piękny.
W trakcie także pojawiły się głosy o dramatach, płaczach cerat, biedzie wystawców, a kończąc na podpieprzonych atrakcjach o których już lata temu moje białe chamskie łapki pisały. [ http://kyuudelek.tumblr.com/post/48922687681/ukradnę-wszystko-nawet-cosplay-walk ] .
O Srakonie pisać nie będę, to zdjęcie mówi więcej niż 1000 słów:
Do dziś krążą legendy o ogłoszeniach sprzedaży weksli na pana Łukasza.
Niestety później się okazały fałszywe, a sam Masterton mawiał “:
[http://web.archive.org/web/20130817011125/http://www.maciejsola.pl:80/echa-krakonu/] - dla mrużących oczy chińczyków cytat “ [Organizator Krakonu] groził mi przemocą fizyczną, tak, że musiałem wyciągnąć go z konwentu i powiedzieć, że jeśli powtórzy swoje pogróżki, to (a) dostanie ode mnie pięścią w nos i (b) zadzwonię na policję, co nie byłoby zbyt dobre, ponieważ jest on na zwolnieniu warunkowym za kaucją za pranie brudnych pieniędzy. “
Fandom wstał, złapał się za ręce i odśpiewał nasz drugi hymn narodowy - “Nic się nie stało”.
Była nawet chwila, gdy chciano dokonać zamachu na moje życie! Łukasza M. zaprosił mnie na Krakon!
Dram było co niemiara, kolejne czekały aż do momentu kiedy cierpliwość ludzi się skończyła, ilości contentu, które do dziś czekają na publikacje, są ogromne.
Lecz nie będę was zanudzał kolejnymi opowiastkami, wystarczy przeczytać artykuł [http://krakow.naszemiasto.pl/artykul/graham-masterton-oburzony-po-krakonie-2013-organizatorzy,2757830,art,t,id,tm.html]. Szkoda Grahama, fajne rzeczy na Srakonie prowadził.
No i jest jeszcze takie oświadczenie:
Kończąc ten rozdział bajki, opowiem tylko o samej fundacji którą był RSquad. Nasza ulubiona para założyła fundację, na adres kolegi i działacza fandomowego, Michała B. Udostępnił adres własnego domu fundacji, dzięki temu do dziś dnia otrzymuje listy od dłużników i komorników, czasem i fakturkę. Nawet jakieś screeny pism latały po sieci, chyba nawet u mnie w komentarzach.
Nie mniej warto dodać, że mimo tego, że mieli fundację na kolegę, to…. się ona wycofała z organizacji Krakonu! Nagle pojawiło się stowarzyszenie z Warszawy (nie, nie zgadliście. Ani Animatsuri, ani Avangrda :3 ), które jak widzieliście wyżej, ścigało ich za długi. Dlaczego fundacja się wycofała? Przecież sprzedawali wejściówki i musiały być jakoś księgowane? Myślę, że odpowiedzi na to pytanie zna tylko ten, co owe hajsy przytulił.
No, ale czepiamy się organizatora imprezy... Nawet Organizatorzy mówią, że organizator nie ma znaczenia!
Ba, dali info, że fundacja RQuad nie jest organizatorem i to po konwencie! [ https://www.facebook.com/krakon2012/posts/502895006455765 ] - a nitkę czytajcie bo złoto!
Dodać warto, że frajerów szukano twardo do jechania z tym szambem, posunęli się nawet do ofert w sieci! http://web.archive.org/web/20131110045807/http://ogloszenia.ngo.pl:80/x/928011
To już koniec tej bajki, o parze która miała marzenie, by fandom wyprawił im ślub. Do dziś nie są małżeństwem.
Mijały lata, dramy przemykały, zalewanie tonami gówna fandomu zwyczajnie mnie znudziło - znikłem. Niby 5 lat minęło od owego Krakonu…. Lecz kiedy wróciłem okazuje się, że ciągle Ci sami ludzie, te same akcje. Fandomie, quo vadis? Czemu ja muszę być mesjaszem fandomu i przypominać ci twoje błędy i kogo unikać?
Czasu trochę minęło, Maciej P. mocno się wyrobił. Ponoć nawet zarabiał na organizacji imprez masowych! Zazdro Adama O. pewnie nieziemskie, bo Maciej w WCC maczał (już nie!) palce. Jakie by WCC nie było, zarobić hajsy na tym co się lubi, to jest to. Toż to level “ś. p.” PZTA! Co robi Łukasz K. nawet nie chce mi się szukać, ale żyje i dłużnicy nie zabili choć mogli.
Zerknijcie na ŻYWIECKIE STOWARZYSZENIE FANTASTYKI "PARZENICA" ( http://www.krs-online.com.pl/zywieckie-stowarzyszenie-fantastyki-krs-8608723.html - w tym miejscu pozdrawiam Bonia ) i ile osób udzielało się przy niesławnym RSquadzie. Nie ma Adama O., ale gdzie jego może-wreszcie-żona tam i on.
Chwila grozy była w 2014, gdy odżył fp Srakonu z tą perłą:
I don’t even….
Więc po co to wyciągam jak ŚKF Asucony z grobu? Otóż Krakowskie plotki niosą, że Adam O. działa ze swoim Żywcem (nie chodzi o wkrótce-żonę) nie tylko przy Funconach, ale idą z pomocą w Polskę.
Pojawił się element dramatyczny? Pojawił się ktoś, kto jest gotowy ryzykować imię, koszta, opinię i nie wiadomo co jeszcze? Może nie ma już czego ryzykować? Kto może być taki zDRAMAtyzowany? Kto aż tak mocno szuka osobowości prawnej by ryzykować sparzenie się Żywieckim Stowarzyszeniem Fantastyki Parzenica? Dałem wam tyle wskazówek, że ktoś powinien zgadnąć w jaki ishit wdepnął.
Jak znam życie, to za kolejne 5 lat będę pisał o tych samych ludziach, którzy będą o kolejne 5 lat starsi i o 10 lat głupsi.
Morał bajki? Pewnie żaden, fandom się nie uczy ani na swoich, ani na cudzych błędach.
Ogólnie sytuację z Krakonem mocno polecam wszystkim wzdychającym i z pewnością wspominającym, “Jaki ten fandom był piękny…”, by poczytali sobie stare posty u mnie, jak było. W szukajce znajdziecie pod Krakon, Srakon :3
Rozwiązanie zagadki~~!
PS. Pomyślcie, tyle lat Srakonu i ani odrobinę nie wykopali się z mułu. Nadal wierzycie w Animecony? Poczekajcie aż zobaczycie co na nich mam. ;3
🎥 #elettritv 💻
Nella terra in cui è nata Ekat Bork (43 ° 48’N 131 ° 58’E) tigri, leopardi delle nevi e orsi vivono nei boschi, da piccola ascoltava metal ma non lo capiva....
] ;)::\☮/>> http://www.elettrisonanti.net/2017/07/08/krakoin-di-ekat-bork/
the krakon roller is SO broken
Co w Krakonie poszło dobrze?
Zacznijmy od zdjęcia mojej ulubionej atrakcji tego konwentu.
Wszyscy obecni rozpoznają Krakonową listę ze skargami. To już 2ga z kolei, pierwsza (format a4) została zapełniona w kwadrans; na życzenie uczestników wymieniono ją na a1. Już po godzinie ciężko było znaleźć na niej miejsce. Z moich poprzednich postów łatwo się domyślić, że do powiedzenia będę miał na temat krakonu dużo. Ale że narzekania na krakon było już wystarczająco wiele podejdę do tematu od drugiej strony i postaram się znaleźć dobre punkty.
Przyznam się bez bicia, że w krakowie byłem już w środę. W końcu jeżeli chciano mnie przekupić darmową wejściówką organizatorzy zasłużyli na odrobinę mojej skromnej uwagi. Po chwili zrozumiałem że będzie prześmiesznie. Pominę fakt, że sleeproom okazał się być oddalony o mniej więcej pół godziny spaceru od terenu konwentu. Co niektórzy wiedzieli jak to miało wyglądać – uczestnicy przyjeżdżają w środę a w zamian pomagają w przygotowaniach. Oczywiście wyszło jak wyszlo – orgowie klęli że przyjechało za dużo mangozjebów i nie mają co z nimi zrobić. No ale każdy kto przemyślał sytuację przyjechał w środę żeby nie stać z bagażami w kolejce jak ostatni cieć. Cóż.
Pomijając dodatkowy balast w postaci uczestników orgowie wydawali się być spokojni, helpowie w spokoju się opierdalali. Gdyby konwent skończył się w środę można by go uznać za wielki organizacyjny sukces, 10/10, would reccomend.
W czwartek rano zostawiłem bagaże w sleeproomie i udałem się na wydział odlewnictwa aby zająć miejsce w kolejce. Wśród helperów poszła plota że akredytacja rozpocznie się o 9tej; już myślałem że ktoś poszedł po rozum do głowy ale jak zwykle się przeliczyłem. Żadnemu z organizatorów się nie śpieszyło do... czegokolwiek. Kolejka niezgrabnie się gromadziła; kolejne dostawy niewiadomo czego dojeżdżały leniwym tempem. Sielanka, pominąwszy stopniowo rosnącą temperaturę. W końcu poszlo hasło, i kolejka ruszyła. Przy okazji pozdrawiam rozstawiającego nas helpera, który nie potrafił rozróżnić prawej strony od lewej. Helpów dobierano chyba tylko pod względem długości włosów, bo przydatnością się nie wyróżniali. Wracając; ludzie ruszyli, wzorem magnificonu 10, kolejki były dwie. Osoby z rezerwacją stały w jednej, ludzie kupujący na miejscu w drugiej. Ponoć twórcy atrakcji wchodzili bez kolejki; informacja o tym najprawdopodobniej pozostała wśród organizatorów. Tutaj zaczęły się schody. Przede wszystkim, ludzi bez wejściówek obsługiwało 4ch helperów, ludzi z rezerwacjami 2ch. Podczas gdy ludzie kupujący na miejscu poruszali się całkiem sprawnie, frajerzy z rezerwacjami powoli przypiekali się na słońcu. Nie wiem jak wy, ale następnym razem pierdolę i nie rezerwuję, to się po prostu nie opłaca. Mimo że siedziałem na samym początku kolejki, od momentu ruszenia czekałem około godzinę. Miodzio. A jak przebiegał sam proces? Organizatorzy polecali wydrukować QR Cody, miało to przyśpieszyć akredytacje, wszystko miało sprowadzić się do krótkiego skanu. Niestety jak to w Polsce, helperzy mieli do dyspozycji... listę z wydrukowanymi nazwiskami. Tak. Potwierdzenie przeze mnie tożsamości sprowadziło się do złożeniu autografu, nikt nawet nie sprawdził mojego dowodu. Po co przecież.
Do ręki dostałem papierową reklamówkę z logiem krakonu, wypełnioną wręcz gadżetami. Poza identyfikatorem (nielaminowanym – ale z ładnym wzorem), smyczą i pięćdziesięcio stronnicowym informatorem dostałem kilka ulotek, zakładkę do książki (wbrew pozorom świetną, z magnesem) i... książeczkę z zagadkami. Istny róg obfitości. Pół żartem pół serio padło hasło, że organizatorzy mogli się nastawić na to, że będzie tak nudno że książeczka się przyda. Innym faktem jest to, że po chwili torebeczki się skończyły, ludzie musieli stać w kolejce 2krotnie; raz po opaskę (przynajmniej wysokiej jakości), raz po identy i wszystko inne. Wypasiona zawartość także się szybko skurczyła, im później zakredytowany byłeś tym mniej miałeś fajnych rzeczy a więcej ulotek reklamowych. Doszło do tego, że trzeciego dnia całkowicie skończyły się smyczki i ludziom rozdawano coś na wzór... sznurków do wieszana prania. Cóóż. Jedyny plus dla organizacji jest za rozdawanie wody ludziom stojącym w kolejce. To powinien być standard, tak samo jak gorąca herbata dla stojących w kolejkach w trakcie mrozów.
Wróćmy jednak na konwent, postanowiłem udać się na panel z godziny 13tej. O dziwo odbył się, o dziwo był ciekawy. To jak przygotowano jednak salę zakrawało jednak na skrajne niechlujstwo. Helpowie nie pozdejmowali nawet krzeseł z ławek, proszę was. Sale powinny być przygotowane chociażby z szacunku dla prelengentów; płacących frajerów już pominę.
Nie zważawszy wtedy jednak na problemy, ruszylem podbijać atrakcje dalej. Okazało się, że część atrakcji nie odbyła się ot tak, część prelengentów olała sprawę i nie przyjechała (brawo dla orgów za niepotwierdzenie obecności), tak samo w oczy rzucał się brak sprzętu. Panel o reklamach japońskich bez rzutnika? Proszę bardzo! Na szczęście, część prowadzących była naprawdę dobrze przygotowana, wśród atrakcji które się odbyły sporo było naprawdę ciekawych. Dobry prowadzący zawsze sobie poradzi, taka prawda. No ale, ludzie. Żeby w czasie 4 godzin konwentu natknąć się na 3 odwołane panele? Albo byłem skrajnym pechowcem (w co wątpię) albo organizatorzy wpisywali do programu losowe nazwy z nadzieją że ludzie i tak pójdą chlać. Niestety zwrot pieniędzy odpada, regulamin chuja warty, ale jest. Pierwszego dnia panele zostały na rozpisce rozplanowane do godziny 23ciej. Lecz co się okazuje? Za dwadzieścia dziesiąta helperzy wyrzucają wszystkich uczestników i prelengentów z budynku, bo tak.
Udałem się mozolnie na „Złoty Róg” mijając po drodzę niektórych podchmielonych uczestników. To że ludzie chleją na konwentach (jakby nie mogli gdzie indziej) nie jest dla nikogo nowością. Jednak to, że konwent już podczas zesłorocznej edycji został nieoficjalnie przechrzczony na chlejkon już o czymś świadczy. Nietrudno się domyślić jak wyglądała sytuacja na miasteczku studenckim (nadmienię dodatkowo, że to teren prywatny; policja zazwyczaj nie patroluje i nie legitymuje). Nie będę opisywał całokształtu, ale osobiście przykro mi było patrzeć na tą mieszaninę studenckiego ścierwa, żuli i uczestników – wśród których mnóstwo było nieletnich. Sama organizacja postanowiła przymknąć na to oko, w końcu czego oczy nie widzą tego sercu nie żal. Mam jedynie nadzieję że nie doszło do poważniejszych incydentów niż te o których czytałem w stylu „podchmielony staruszek próbował mnie namówić do wspólnej zabawy, na szczęście dał sobie spokój”. Jeżeli zaś doszło... to między innymi wyjaśnia czemu R-Squad nie przyznaje się do imprezy.
Sam konwent rozwalony był po całkiem dużej powierzchni. Zdecydowana większość atrakcji odbyła się w budynku wydziału odlewnictwa akademii górniczo hutniczej. Mamy tu do czynienia z dziewięciopiętrowym molochem; pomyślałby ktoś że wszystko będzie się idealnie mieścić. Otóż nie. W pierwszym korytarzu budynku był ścisk który naprawdę ciężko porównać z którymkolwiek innym konwentem. Do tego, wszyscy wystawcy zostali tak samo upchnięci na parterze, manewrowanie między stolikami graniczyło z cudem. Ciasno, duszno, chujowo. W korytarzu pierwszego piętra znajdował się jeszcze sklepik konwentowy i planszówki; wyżej zaś nic. Tyle pięter do dyspozycji a wszystko ścisnęli na dole. Bo po co komu jakaś logistyka przecież.
Dodatkowo mieliśmy do dyspozycji Klub Studio, gdzie znajdowały się Main, Restauracja Sushi i konsolówka. W środku było duszno, ciemno, jebało potem szermierzy i rybą. Na domiar złego ochrona pod studiem była ta sama co rok temu. Oznaczało to dokładną (dla odmiany) rewizję toreb i zakaz wnoszenia jakichkolwiek napojów. Tak, na zewnątrz 30 stopni, w środku treningi szermierki ale nie można wnieść butelki wody mineralnej. Wszedłem raz, żeby zobaczyć jak to wygląda, więcej moja noga tam nie postawiła. Konsolówka zaś nie dość że wystartowała dopiero w piątek (bo po co komu konsole jak mamy odwołane atrakcje!) to była biedna i chujowa.
Z innych budynków – jedna z sal japońskich mieściła się chuj wie gdzie. Raz to był Karlik, raz Zaścianek, przez moment może nawet Studio. Nie wiem, nie nadążałem i nie mam zamiaru. Larpy odbywały się – w czwartek niewiadomo gdzie (ponoć pierwszą częścią Larpa było dowiedzenie się gdzie odbywa się larp, spasowałem) w piątek zaś wbrew wcześniejszym zapowiedziom w jednej ze szkół przeznaczonych na sleepy.
Z innych stałych punktów konwentu mamy DDR które wystartowało dopiero w piątek, a po dniu użytkowania przeniesiono je na 8me piętro. Optymista powie, że przy niedziałających windach to rozgrzewka. Dodatkowo ponoć był ultrastar – miał wystartować w sobotę, w niedzielę gdy przyszłem na miejsce (jeden z akademików) zastałem pustą salę. Trudno.
W piątek przenioslem swoje rzeczy z dalszej szkoły do bliższej. Niekoniecznie podobała mi się wizja upalnych spacerów na zadupie co najmniej 2 razy dziennie, więc z tobołkami ruszyłem do znanej z poprzedniego Krakonu oraz Magnificonu 11 placówki. Tutaj kolejny karny kutas dla organizatorów. Do szkoły mógł wejść każdy, niezależnie od rodzaju opłaconej wejściówki. Zero kontroli kto opłacil sleepa a kto nie. Niby dla mnie to tylko 10 złotych w plecy, ale cytując klasyka - „dlaczego ktoś ma nie płacić skoro ja płacę?”.Ale ochrona najwidoczniej potrafi jedynie zamykać okna. Stan szkoły sleepowej przez najbliższe 3 dni podsumuję krótkim „syf”. Do łazienki strach wejść, warta sprzątająca miała wyjebane. Ponoć na złotym rogu lepiej nie było, nie chcę wnikać. Do tego dyrektorka szkoły zażyczyła sobie aby wszystkie okna były co najwyżej uchylone, bo tak. Przeszła do nas najpierw delegacja ochrony która kazała nam zamknąć wszystko co się da, potem delegacja helperów która kazała mieć wyjebane, potem kolejna delegacja ochrony która wszystko wyzamykała. Temperatura na zewnątrz wciąż wynosiła 30pare stopni. Niektórzy lubią saunę, ale futrzkom takim jak ja niezbyt ona służy.
Apropo sauny wypada wspomnieć o prysznicach. W środę dowiedzieliśmy się, że będą dostępnę od piątku. W piątek okazało się, że jest. Jeden prysznic. Na 2000 osób. Ja wiem, że jest ten urban legend o tym, że fantaści się nie myją, ale bez przesady, co? Prysznice to wg mnie największa porażka tego konwentu, ale w momencie kiedy się dowiedziałem ile tego było do dyspozycji już dawno straciłem wszelką nadzieję dla organizacji.
W piątek została wywieszona także lista skarg, i wbrew pozorom to miało pozytywny efekt. Odniosłem wrażenie że organizatorzy reagują na to co było tam napisane: pojawił się nieobecny ultrastar i ddr; na ścianach zaczęły pojawiać się aktualne plany atrakcji i informacje o tym co zostało przełożone; a nawet dowiedzieliśmy się w końcu która sala fantastyki jest która! Wszystko fajnie, szkoda ze po fakcie. Przy okazji wypomnę że osoby z punktu informacji nie wiedzialy kompletnie i zupełnie nic. Aż żal mi tego komentować.
Sobota upłynęła pod dwoma znakami. Pierwszym z nich były odbywające się na sąsiadujacych błoniach w tym samym czasie dni kultury cygańskiej. Wspominam o nich jedynie dlatego, że w godzinach wieczornych lepiej słyszało się cygańskie ballady niż prelengentów, zwłaszcza na wyższych piętrach. Drugim z nich był cosplay, i tutaj parę słów więcej. Osoby regularnie przeglądające hejted:fandom (o którym w jednym z najbliższych wpisów) wiedzą na pewno o dramie z niejaką Othien która w sumie chciała być gwiazdą a wyszło jak wyszło. To spowodowało, że sporo grupek nie miało okazji przećwiczyć cosplayu (bo gwiazda praktykuje); do tego wszyscy musieli tłoczyć się w ciasnym korytarzu. Po jakimś czasie okazało się, że jednak była szatnia dla cosplayerów, czemu orgowie trzymali ten fakt w tajemnicy przez tak długo pozostaje dla mnie zagadką. Sam konkurs oczami widza przebiegł (z tego co słyszałem, przykro mi ale nie opanowałem bilokacji) naprawdę świetnie co potwierdza tylko moją teorie że główny prowadzący z konwentów Miohi i Bteamu (którego nie wymienię z nicka) nie powinien brać więcej mikrofonu do ręki. Słyszałem, że wyleciał z B; jeżeli tak to chwała im za to.
Wracając na Krakon; w niedzielę nie działo się już w sumie wiele. Uciekłem przed podsumowaniem, tak samo jak wielu helperów. Apropo nich, jeszcze raz pozwolę sobie powiedzieć, że znaczącej większości tej ekipy nie powinno się przyjmować nigdzie indziej. Pracowały w kółko te same osoby, reszta cieszyła się że weszła za darmo. Jakby było z czego. Zdarzyło mi się widzieć samotnego koordynatora sprzątających zapierdalającego za dwóch, gdy reszty nie było widać w promieniu kilometra.
Podsumowując, jeżeli kiedykolwiek będzie mi dane napisać podręcznik „jak nie organizować imprez masowych”; logo krakonu 2013 znajdzie się na okładce. Chlejkon, Kolejkon, Chujkon, niektórzy mają nawet problemy z uznaniem tej imprezy za konwent. Wiem, że części organizacji zależało, to było naprawdę widać. Wyszło jak wyszlo. Teraz rsquad nie przyznaje się do imprezy; główny gość pisze że grożono mu przemocą fizyczną, a na domiar wszystkiego istnieje prawdopodobieństwo epidemii ospy bostońskiej. Brzmi jak skecz z średniej komedii, a jednak odbyło się naprawdę. Mimo to jednak muszę przyznać że pomijając wszystkie niedogodności nie bawiłem się tak źle. Nie powiem teraz tego frazesu, że krakon socjalem stoi. Oj nie, żal mi kretynów którzy wydają 50 złotych na sam socjal. Płacę za panele i wszelakie atrakcje, a nie za możliwość schlania się na miasteczku. Fakt, że jest to najgorzej zorganizowany konwent na jakim byłem, ale na pewno nie najgorszy. Tak Magni EXPO, do ciebie mówie. Ogółem nie wiem, czemu organizatorzy uparli się na te okolice miasteczka studenckiego, ale jeszcze nie widziałem żeby zorganizowano tam udany konwent. Niby szkoły już dla nas za ciasne, ale jak przychodzi do zrobienia czegoś większego, to nasze firmy są nieporadne jak pięciolatek.
PS: Kretyni którzy zaklejali czujniki w windach mimo obecności w budynku osób niepełnosprawnych powinni mieć zakaz wstępu na jakikolwiek konwent.
PS2: Zdjęcie znalezione na kelevandos.blogspot.com

Anya is live and ready to show you everything. Watch her strip, dance, and perform exclusive shows just for you. Interact in real-time and make your fantasies come true.
Free to watch • No registration required • HD streaming
Ukradnę wszystko! Nawet Cosplay Walk!
Mój poranek okraszony jest informacjami o Cosplay Walku, a dokładniej o tym, że Pedał Squad podpierdala kolejną imprezę.
Czym jest Cosplay Walk? Wydarzenie miało na celu integrację kilku miast, poprzez zorganizowanie przemarszu wszelkiej maści przebierańców i Cross Dresserów. Zostało zorganizowane przez Abuu i Inalion - znanych z fandomu wrocławskiego i krakowskiego. Co się dzieje z międzymiastowym Cosplay Walkiem? Kraków zaczął szumieć, że CW jest tworzone przez Adona, który, niczym paw, dumnie rozpowiadał ową informację. Człowieka, który więcej po mydło się schyla aniżeli robi, a jak już robi to jedynie kłótnie wokół własnej osoby. Dając przykład jego zachowania, wystarczy popatrzeć na ostatni krakowski Visual Shock. Adam Adon "Ściemniacz" Ochwat rzucał na lewo oraz prawo stanowiskami w R-Squad'zie, kilka osób dostało przykładowego main org'a na tegoroczną edycję, a reszta musiała zadowolić się zwykłym stanowiskiem organizatora. Ciekawie jak do całego zajścia odniesie się grupa, kiedy ludzie zgłoszą się po obiecane stanowiska.
Oto tekst prostujący całą sprawę:
"W związku z plotkami i dziwnymi pogłoskami na temat CW który miał się odbywać w ramach pewnego Krakowskiego, lipcowego konwentu, informujemy, że NIGDY nie były nawet takie plany. Od początku impreza miała odbywać się w sierpniu w różnych miastach.
Owe plotki są dla nas krzywdzące i wprowadzają chaos w organizacji. Dziękujemy za dementowanie ich i zainteresowanych odsyłanie na stronę wydarzenia, gdzie są i będą pojawiać się wszystkie ważne informacje an temat tego eventu."
Oczywiście, nie idzie się domyśleć, że chodzi o Srakon.
Krakon - Obiecani Goście
Podobno ciekawość to pierwszy stopień do Piekła, a my przecież nie chcemy abyście tuż przed Festiwalem wylądowali w Otchłani, gdzieś koło ognia, bagna i Demonów. Jednocześnie, aby nie za bardzo zdradzić się z atrakcjami Krakonu, postanowiliśmy uchylić Wam rąbka tajemnicy dotyczących naszych pierwszych gości.
Siedzicie? Trzymacie się mocno? W takim razie zaczynamy! Miło nam jest poinformować, iż naszymi pierwszymi Autorami, którzy odwiedzą nasz Blok Autorski oraz Blok Horroru i Sensacji będą: Cichowlas Robert – współautor: 'W otchłani mroku', 'Siedliska', 'Sępów', 'Twarzy szatana', 'Koszmaru na miarę', 'Efemerydy', a także autor 'Szóstej ery', Dąbrowski Krzysztof – twórca takich tytułów jak: 'Naśmierciny', 'Kraina bez powrotu: Opowieści niesamowite', 'Grobbing', 'Anima Vilis', 'Antologai Grabarza Polskiego', a także 'Losy Dopełnienia', Domagalski Dariusz – z pod Jego pióra wyszedł czterotomowy 'Cykl Krzyżacki', 'Ognie na wzgórzach', ''Cherem', 'Vlad Dracula', a wkrótce także wyjdą dwie nowe książki: 'Silentium Universi' i 'Paradoks Elektry', Gacek Michał – zadebiutował 'Kroniką koszmarów', by później przedstawić nam 'Endemię', Maciejewski Krzysztof – Jego twórczość możemy znależć m.in. w 'City 1: Antologii polskich opowiadań grozy', 'City 2. Antologii polskich opowiadań grozy', '2011. Antologii współczesnych polskich opowiadań', 'Bizarro dla początkujących', 'Śmierć w okopach', '31.10. Halloween po polsku'. Wydał także swój własny zbiór opowiadań 'Osiem', Skowroński Jacek – autor powieści 'Był sobie złodziej' oraz 'Mucha', współautor opowiadania 'Prawo ostatniej nocy', autor 'Kosztownego błędu', 'Samarytańskiego uczynku', a także zbioru opowiadań kryminalnych 'Kot polski'. Jego inne opowiadania ukazały się na łamach Kwartalnika literacko-artystycznego 'sZAFa', a także Kwartalnika fantastyczno-kryminalnego 'Qfant', Uznański Sebastian – twórca powieści 'Żałując za jutro', 'Księgi, która wyjada oczy', 'Herrenvolk', a także licznych opowiadań, m.in. 'Nie kupujcie lalek Barbie', 'Życzenie śmierci', Cerebro i elfka', 'Mesjanka', 'Pani Igieł', 'Lodowe łzy', 'Więzień upadłego ducha', 'Zabójcze mózgi atakują!', a także 'Dotyk'.
Przypominamy także o rezerwacji wejściówek, bo czas ucieka a promocyjne wejściówki wraz z nim. Zamówicie je tutaj.
Dla bardziej odważnych bloki programowe dalej zbierają program. Zgłoś program.
Zadowoleni? Jeszcze nie do końca? I dobrze! Śledźcie nas na bieżąco i wyczekujcie kolejnych informacji, gdyż wciąż w zanadrzu mamy kilku Autorów, których dane wkrótce zdradzimy ;) Możemy dodać, że kolejna dawka nowinek z pewnością przypadnie Wam do gustu, ktoś w tle dodał, że: „na pewno przypadnie!”…
Original Article
Krakon - Garść Nowości
Pewnie od dłuższego czasu zastanawiacie się, w jakim miejscu odbędzie się tegoroczna edycja Krakonu. Postanowiliśmy nie trzymać Was dłużej w niepewności i oficjalnie ogłaszamy, iż Festiwal Krakon 2012 odbędzie się na terenie Miasteczka Studenckiego AGH, gdzie większość atrakcji będzie miało miejsce w klubach: Studio i Zaścianek.
Krakon rozpoczynamy, co prawda o godzinie 8.00 w piątek, jednak oficjalno- imprezowe powitanie, przygotowane przez progresywno-rockowy zespół HellHaven (http://www.myspace.com/hellhavenrocks), odbędzie się na deskach klubu Studio w godzinach wieczornych. Żeby emocje nie opadły, specjalnie dla Was, przygotowaliśmy również koncert Mateusza Czecha wraz z Jego projektem "I set my pixels on fire". Jest to połączenie utworów z gatunku Chiptune, które grane są na konsoli Gamboy Classic z pięknymi wizualizacjami. Tego nie można przegapić! :)
Dodatkowo, przez najbliższy tydzień, licząc od dnia dzisiejszego - 10 czerwca - obniżamy ceny zwykłych akredytacji do 40 zł, a koszulek do szalonych 15 zł... Nie przegapcie okazji, promocyjne ceny tylko do 17 czerwca! :>
Original Article