Zakwas z buraków, czyli szlachetne zdrowie
To jedno z moich oręży w walce z wirusami, bakteriami i inną zarazą.
Zakwas z buraków robię od paru lat w jesienno-zimowo-wczesnowiosennym okresie. Raczę nim siebie i Córkę, bo nie dość, że zawiera moc wartościowych składników, to i smakuje przednio!
Jeśli chcecie zadbać o odporność, chronić układ krwionośny, obniżyć ciśnienie krwi czy poziom cholesterolu LDL, albo poprawić przyswajalność żelaza, pijcie zakwas z buraków. Szklanka dziennie wystarczy (choć ja wypijam dwie i trzy, taki ze mnie ochlej).
Zachowajcie też część do czerwonego barszczu na wigilię.
Składniki:
6 buraków ćwikłowych 4 litry przegotowanej wody główka czosnku 6-8 liści laurowych łyżka ziaren ziela angielskiego łyżka ziaren czarnego pieprzu 2 łyżki soli kromka chleba razowego
Przygotowanie:
Duże kamionkowe, szklane bądź ceramiczne naczynie umyć i wyparzyć. W garnku zagotować dwa litry wody, a gdy zawrze posolić i wymieszać. Czosnek obrać i pokroić w plasterki. Przygotować kromkę razowego chleba i przyprawy.
Założyć silikonowe rękawiczki, buraki obrać i pokroić w cienkie plastry (używam mandoliny). Następnie układać je płasko w przygotowanym naczyniu, przekładając czosnkiem, liśćmi laurowymi, zielem angielskim i pieprzem.
Buraki zalać przestudzoną wodą z solą tak, aby całe były nią przykryte. Obciążyć talerzykiem i na wierzchu ułożyć kromkę chleba (też musi być zatopiona).
Przykryć czystą ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce na 5-7 dni. Obserwować co jakiś czas chleb, czy nie pleśnieje. Jeśli tak się zdarzy, to znak, że zakwas się zepsuł i nie nadaje do picia. Kto chce uniknąć takich niespodzianek (mi się nie zdarzyła), może zrezygnować z chleba.
Gotowy zakwas przelać do wyparzonych butelek i przechowywać w lodówce. Im dłużej zakwas czeka, tym większej ostrości nabiera.
Warto zachować trochę zakwasu i podlewać nim nowo przygotowywany, skróci to czas jego dojrzewania.













