Termin: 2 marca 2014
Dystans: 19.82 km
Czas: 5:15 h
Plan: Wziąć psa i pójść przed siebie na minimum 3h
Pojechaliśmy w piątek wieczorem z Kasią i Loganem do domku letniskowego moich rodziców, w Sulistrowiczkach. Napaliło się, nagrzało i przez całą sobotę się nie ruszało. Oprócz zabaw z psem na ogródku. Niedziela miała dużą szansę wyglądać dokładnie tak samo, ale na szczęście zebrałem się w sobie, wziąłem mapę i poszliśmy z psem przed siebie. Duży udział w tym zebraniu miał Pies, po którym było widać, że chce wyjść. Miał to w oczach. Wybraliśmy 6,5 km trasę z przewodnika i ruszyliśmy żwawo i co najpiękniejsze, niemal nikogo nie było w lesie, dzięki czemu Logan mógł chodzić bez smyczy przez większość trasy (zapinałem go tylko gdy mijaliśmy innych ludzi). W pewnym momencie przegapiłem odbicie na niebieski szlak i poszliśmy dalej na południe niż to było zakładane, ale wyszło tylko na dobre, bo zahaczyliśmy o były kamieniołom serpentynitu i wspaniały widok z granicy lasu na pola koło Słupic. Słońce, ciepło, spokój. Super. Trasa kończyła się na przełęczy Tąpadła i mimo kuszącego zapachu kiełbasek dałem sobie spokój, bo godzina była już bardziej zaawansowana i ludzi był dziki tłum. Odbiliśmy na czarny szlak, który po trochę nie prowadzi donikąd, licząc że nie będzie tam nikogo i niemal się udało. Szliśmy przez wspaniały, bezlistny, za to świetlisty las liściasty i było pięknie. W pewnym momencie zeszliśmy ze szlaku, żeby dojść w linii prostej do Sulistrowiczek, bo byliśmy umówieni z Panią Lisową, z którą przeszliśmy końcowe 6km i wróciliśmy do domu.
Towarzysze: Wspaniały Pies Logan Ukochana Kasia Lisiak













