Siedzę u rodziców, przeprowadziliśmy się akurat na święta. Mam tu swój pokój i czuję się bardzo bardzo dobrze. Nie chcę wracać do siebie i do pracy. Pierwszy raz od wielu lat tak bardzo podobają mi się święta… nie ma jeżdżenia po rodzinach, a w resztę dni ćpania – bo tak to wyglądało z moim byłym – tutaj śpię do 12, jem pyszne wigilijne dania, wyszywam, oglądam seriale, jeżdżę na siłkę z bratem, gadam z rodzicami i babcią. Odpoczywam psychicznie od bycia samej ze sobą. Oby to mi się utrzymało po powrocie do rzeczywistości…
Czuję się tak dobrze także dlatego, że nie mieszkamy już w miejscowości z mojego dzieciństwa i lat nastoletnich. Tam właśnie wydarzyło się to wszystko, co doprowadziło do moich problemów psychicznych. Czuję się trochę, jakbym znowu zaczęła nowe życie. W tym roku odcięłam się od toksycznego ex i toksycznego środowiska. Może w końcu będzie lepiej :)
Nie wchodzę na wagę, raczej nie jadłam dużo, ale wiadomo jak to jest z tymi wigilijnymi potrawami. Wrócę do siebie, do jedzenia swoich comfort foodów i zważę się po jakimś tygodniu. Nie czuję żebym przytyła, ale lepiej nie ryzykować załamaniem nerwowym. Jestem teraz wrażliwa na wszelkie takie zmiany.
Do byłego napisałam we Wigilię „wesołych świąt”. Odpisał „również”, a w nocy usunął tę wiadomość. Jakby? Co, rozmyślił się i już mi nie życzy wesołych świąt? Nie rozumiem czynów tego człowieka.
Po kolacji wigilijnej miałam coś w rodzaju kaca. Przed bardzo się cieszyłam, byłam podekscytowana przygotowaniami i perspektywą spędzenia czasu z rodziną. Po jedzeniu poczułam się bardzo źle, zaczęłam tęsknić za ex, było mi zwyczajnie smutno. Przeszło mi po jakimś czasie, ale zdziwiłam się taka nagła zmiana nastroju. No cóż, rany są jeszcze świeże.
30 wracam do pracy, w sylwestra idę na domówkę do kumpeli. Czuję, że ten rok będzie dla mnie lepszy. Oby tak właśnie było.
Dostałam od Was spora zjebke w komentarzach pod ostatnim postem, oczywiscie zgadzam sie z Wami. Potknęłam się, wyciągnęłam wnioski, więcej tak nie postąpię. Tak chciałam napisać, że nie jestem całkowicie bezrefleksyjna.