mogę prosić prompt? ;) harry wraca samolotem do londynu. na lotnisku jego bagaż zostaje uznany za ładunek z bombą za sprawą niepokojących wibracji we wnętrzu walizki. harrego zatrzymują a szef ochrony louis przeprowadza przesłuchanie. okazuje się że tak naprawdę bomby nie było - po prostu włączył się wibrator harrego. co zrobi z tym lou i jakie konsekwencje wyciągnie za wstrzymanie całego ruchu na lotnisku? sceny 18+ prosze ;)
Pisane z wielką przyjemnością! Serio :>
HOW I MET BOSS OF THE AIRPORT
Samolot, którym wracałem do Londynu z dwutygodniowej wizyty u cioci w Irlandii wystartował równo o 12:25, dlatego według planu powinienem być w swoim łóżku już za trzy godziny. Szczerze, najbardziej lubiłem w podróżach powroty do domu. Byłem typem, który uwielbiał usiąść na parapecie z kubkiem herbaty i dobrą książką w ręce. Nie mogłem doczekać się rozpakowania walizek i długiej kąpieli w swojej wannie, za czym zdecydowanie tęskniłem będąc poza domem. Zamknąłem oczy i wybrałem jedną z ulubionych piosenek, jakie miałem w telefonie i nucąc ją w głowie miałem nadzieję, że podróż samolotem minie naprawdę szybko.
Z kawą w dłoni udałem się do miejsca, z którego miałem odebrać swój bagaż. Stanąwszy przy taśmie, z której ludzie zabierali swoje pakunki oczekiwałem na moją walizkę chcąc wrócić już do domu. Usłyszałem nieprzyjemne dźwięki barierki sygnalizujące niebezpieczne rzeczy kryjące się w walizce i miałem wrażenie, że zapadnę się pod ziemię orientując się, że chodzi właśnie o mój bagaż. Szybko kojarząc fakty zrozumiałem, że fałszywy alarm może dotyczyć wibratora, który zakopałem w ubraniach, a który niewiadomi jak postanowił włączyć się w najmniej odpowiednim momencie. Fuknąłem pod nosem widząc jak przy mojej walizce zbiera się kilku ochroniarzy, którzy prawdopodobnie myśleli, że jestem jakimś przestępcą próbującym przewieźć broń. Miałem ochotę palnąć się z otwartej dłoni w czoło. Nie wiedziałem jak wybrnąć z tej sytuacji, dlatego słuchałem cierpliwie paplaniny osiłków, którzy wymieniali się pomysłami co tajemniczego może kryć się w moim bagażu. Prawda była taka, że moje zainteresowanie takimi przedmiotami zrodziło się kilka tygodni temu, kiedy zorientowałem się, że seks z dziewczyną to zupełnie nie moja bajka i wolę, kiedy ktoś przejmuje nade mną kontrolę. Początkowo uważałem, że musi być coś ze mną nie tak skoro potrafię osiągnąć szczyt jedynie poprzez czucie w sobie aniżeli odwrotnie, jednak to uczucie zostało szybko wyparte przez przyjemność jakieś doświadczałem z fioletowym przedmiotem, który właśnie stał się źródłem moich problemów.
- Ta walizka należy do pana, prawda?Skinąłem głową wyrzucając do kosza na śmieci pusty kubeczek po kawie po czym skrzyżowałem dłonie na klatce piersiowej przewracając oczami.- Spokojnie, to tylko golarka. Musiała się przez przypadek włączyć. Nic wielkiego, naprawdę nie mam tam niczego strasznego.Próbując rozluźnić sytuację uśmiechnąłem się przyjaźnie do mężczyzn patrzących na mnie z niedowierzaniem. Miałem nadzieję, że opowieść do maszynce będzie dla nich na tyle wiarygodna, że pozwolą mi pójść wreszcie do domu, jednak nic bardziej mylnego. To, co usłyszałem sprawiło, że nogi się pode mną ugięły.- Zweryfikuje to szef ochrony, pozwoli pan z nami.- Co? Nie! Nie ma takiej potrzeby, naprawdę nie powinni sobie panowie zawracać mną głowy. To niedorzeczne.- Proszę pójść z nami, lepiej aby nie dokładał sobie pan większej ilości problemów. Wystarczy, że ruch na lotnisku jest zablokowany i ze względu na bezpieczeństwo pasażerów żaden z samolotów jeszcze nie wystartował.Miałem wrażenie, że moje policzki nie mogą być już bardziej czerwone, kiedy zostałem odprowadzony z głównego pomieszczenia na lotnisku skazany na ciekawskie spojrzenia ludzi tam obecnych. Kręcąc energicznie głową wyszarpałem się z mocnego uścisku jednego z ochroniarzy.- Przecież idę.Warknąłem wsuwając drżące dłonie do kieszeni płaszcza. Spojrzałem na walizkę prowadzoną przez wysokiego mężczyznę tak ostrożnie jakby za chwilę miała wybuchnąć. Zaśmiałem się krótko uważając całą tą sytuację za kompletnie niedorzeczną.Kiedy stanęliśmy przed biurem znalazłem się pod drzwiami, na których tabliczka informowała mnie o tym, że znajdę w nim niejakiego Louis’a Tomlinson’a - szefa ochrony lotniska. Westchnąłem głośno widząc jak mężczyzna, który cały czas trzymał mój bagaż zapukał w drewniane drzwi następnie wchodząc do środka. Drugi ochroniarz stał przy mnie czekając na znak drugiego. Sytuacja była co najmniej nieprzyjemna i naprawdę nie miałem ochoty kłócić się z jakimś ważniakiem. Nie byłem przestępcą i wszyscy powinni raczej mnie przeprosić niż bezpodstawnie oskarżać. Przecież sprzęt taki jak bramka też może czasem zawieźć, prawda?
- Proszę wejść. Pan Tomlinson zaprasza do środka.Mężczyzna gestem dłoni wskazał mi abym wszedł a jedyne na co było mnie stać to zmierzenie wzrokiem obu osiłków, którzy zachowywali się tak jakbym próbował wysadzić w powietrze samolot, którym jeszcze chwilę temu leciałem. Niepewnie zrobiłem kilka kroków w głąb gabinetu a widząc siedzącego za biurkiem mężczyznę przełknąłem głośno ślinę. Obróciłem się do tyłu słysząc jak drzwi zatrzaskują się za mną a nim ponownie spojrzałem na szefa ochrony stał on już przy mojej rozpiętej walizce obok której szybko ujrzałem przedmiot, przez który niemal natychmiast się zarumieniłem. Cholera jasna, prawdopodobnie nigdy nie przestanę się za to wstydzić.- Pański dowód osobisty.Wysoki głos mężczyzny sprowadził mnie na ziemię. Bez słowa sięgnąłem w głąb kieszeni wyjmując skórzany portfel. Odnalazłem w nim dowód mojej tożsamości i podałem go mężczyźnie zagryzając mocno dolną wargę. Świetnie, teraz ten cholernie przystojny kutas będzie wiedział jak się nazywam. A co jeśli skądś mnie kojarzy? Albo nie daj boże kojarzy moich rodziców. W końcu miałem dwadzieścia lat a on? Wnioskując po lekkim zaroście, niewielkich zmarszczkach w okolicach oczu mógł mieć trochę ponad trzydzieści. Westchnąłem przyglądając mu się, kiedy zaczął spisywać jakiś protokół.- Więc Panie Styles, widzę, że lubi pan się czasem zabawić.Zaśmiał się melodyjnie a ja zażenowany mogłem jedynie spuścić wzrok na swoje sztyblety, które nagle stały się wyjątkowo interesujące. Nie potrafiłem spojrzeć mężczyźnie w oczy, dlatego, kiedy jego śmiech ustał nadal przyglądałem się butom czekając na dalszy rozwój sytuacji.- Powiedzmy, że znając pana preferencję mogę zaproponować polubowne załatwienie tej sprawy.Spojrzałem na niego spod ściągniętym brwi nie bardzo orientując się o co może mu chodzić.- Uhm, nie rozumiem?Ponownie usłyszałem cichy (wyjątkowo słodki) chichot Louis’a po czym dostrzegłem jak okrąża swoje biurko i siada na nim oblizując dokładnie i powoli swoją górną wargę. Na sam ten gest momentalnie zrobiło mi się gorąco mimo tego iż dotychczas mogłem śmiało mieć na sobie płaszcz, który ogrzewał mnie w listopadowe, chłodne dni jak ten. Teraz jednak miałem wrażenie, że płonę śledząc ruch jego ręki, która nagle znalazła się na jego kolanie. Kaszlnąłem cicho kręcąc lekko głową.- Nie mam pojęcia o co Panu chodzi, ale jeśli wszystko jest już wyjaśnione czas na mnie. Odparłem od razu kierując się w stronę swojej walizki, do której schowałem kompromitujący mnie wibrator i zasunąłem zamki chcąc jak najszybciej wyjść z tego przeklętego gabinetu.- Nie tak szybko, kolego. Przysługa za przysługę. Wyrzucę do kosza protokół o tej sytuacji w zamian za to Ty pomożesz mi się odprężyć. Uważam, że to sprawiedliwy układ.Mimo iż stałem do niego tyłem wiedziałem, że wstaje i podchodzi do mnie wolnym krokiem aż w końcu staje tuż za moimi plecami opierając jedną z dłoni na moim ramieniu.- A Ty jak myślisz, Harry?Zamknąłem na chwilę oczy próbując uspokoić drżenie rąk i szybko bijące serce. Nie chciałem aby Tomlinson widział jak bardzo denerwuję się tą sytuacją. Zrozumiałem, że jeśli zgodzę się na jego propozycję niczego nie stracę. Do tego mężczyzna był cholernie gorący a taka okazja może się już więcej nie trafić. Obróciłem się do niego przodem z delikatnym uśmiechem błąkającym się na moich ustach. Nie musiałem nic mówić aby zrozumiał, że godzę się na jego warunki. Szybkim ruchem pozbawił mnie czarnego płaszcza odrzucając go na fotel stojący zaraz za nami. Zamknąłem oczy pozwalając mu na składanie mokrych pocałunków na zarysie mojej szczęki. Szczerze nie mogłem doczekać się momentu, w którym wreszcie nasze usta się spotkają i cholera, kiedy to się stało musiałem zapleść dłonie na jego szyi niemal uwieszając się na nim. Moje kolana nagle zrobiły się jak z waty i przysięgam, że samymi muśnięciami potrafił sprawić, że cały drżałem. Bez problemu poradził sobie z moim swetrem, który podejrzewam wylądował niedaleko płaszcza. Byłem kompletnie rozpalony, ale i bierny na jego dotyk, co chyba nieszczególnie mu się spodobało. Zarejestrowałem jak podchodzi do drzwi i zamyka je na klucz po czym wraca do mnie od razu chwytając moją dłoń i ciągnąc za sobą. Usiadł z powrotem na swoim skórzanym fotelu i wystarczyło jedno skinięcie głową abym zrozumiał, że chce abym schował się pod biurkiem. - Grzeczny chłopiec.Usłyszałem kiedy umiejscowiłem się między jego kolanami od razu zabierając się za odpięcie rozporka przy jego spodniach. Śmiało mogłem stwierdzić, że w swoim garniturze wyglądał niezwykle pociągająco. Jego włosy zaczesane były do tyłu i cholera jasna, wyglądał jak sam James Dean. Z nieśmiałym uśmiechem pociągnąłem za spodnie, które zsunąłem do poziomu kostek. Zamknąłem oczy czując jak wplata dłoń w moje włosy i zacząłem składać na jego rozpalonej skórze pocałunki. Atmosfera w pomieszczeniu zrobiła się strasznie ciężka i śmiało mogłem powiedzieć, że w całym gabinecie pachniało seksem. Niesamowite uczucie pożądania wzrosło, kiedy tylko usłyszałem dźwięki urywające się z ust Louis’a, który mając rozchylone wargi odrzucał głowę w tył zaciskając palce w moich lokach. Nie zwlekając zsunąłem materiał białych bokserek od Calvina Klein’a po czym zabrałem się za zrobienie mu najlepszego loda w życiu tak aby nie mógł wyrzucić z pamięci jeszcze długo obrazu, który właśnie się przed nim malował. Chcąc aby był ze mnie zadowolony pozwoliłem mu skończyć w swoich ustach bezwstydnie ocierając opuszkiem kciuka jego spermę z opuchniętych warg. Z uśmiechem wychylił się aby złożyć na nich zachłanny pocałunek na co podniosłem się aby wylądować okrakiem na jego kolanach.Pomyślałem, że ta historia może zakończyć się o wiele lepiej niż przypuszczałem zanim wszedłem do gabinetu szefa ochrony - Louis’a Tomlinson’a, z którym mam nadzieję spotkać się jeszcze nie raz.
skomentuj tutaj lub na ask.fm