Wyzdrowiałam!!!
Hej, nie było mnie tu w sumie prawie od roku, może niektórzy jeszcze kojarzą moje konto. Przyszłam tutaj aby zrobić update. Jak już przeczytaliście przeszłam recovery, wiadomo myślę, że część tej choroby zawsze ze mną zostanie, tym bardziej, że pracowałam nad tym sama a nie z psychologiem (co będę robić w przyszłości) ale naprawdę uważam, że już jest dobrze.
Pojawiają się dni, w których myślę, że jestem za duża, nie mam apetytu, źle się czuję z ilością jedzenia, którą zjadłam ale te dni są naprawdę rzadko.
Nie ważę sie od bardzo długiego czasu, nie licze kalorii od ponad roku.
Kiedyś byłam przekonana, że nic dobrego mnie nie czeka, rozważałam najgorsze opcje. To piekło trwało u mnie od 13 do prawie 18 roku życia.
Psychicznie zaczęłam nad soba pracować na początku 2024, teraz mam 19 lat i mogę powiedzieć, że jestem sobie niesamowicie wdzięczna.
Trudno było mi się pogodzić z tym co sie u mnie działo, chciałam sie w tym zakopać bo to dawało mi komfort, teraz wiem, że tak mało brakowało do straty tego wszystkiego co mam teraz.
Wiem, że pewnie wy tutaj nie chcecie słuchać takich rad, ja też nie chciałam i w nie nie wierzyłam ale naprawdę będzie dobrze. To wszystko jest w waszych rękach, mimo że będzie to trudne to w końcu wam się uda. Jesteście silni bo wciąż się trzymacie. Dacie radę i w was wierzę. Może nie teraz, może to jeszcze nie ten czas ale ogarnięcie to. I nie gadam tego z dupy, możecie przejrzeć sobie moj profil sprzed 2 lat i zobaczyć w jakim dole byłam. A dałam rade. Wiem, że to nie znaczy, że każdy da ale może akurat przeczyta to ta jedna osoba, której coś przeskoczy w głowie po przeczytaniu tego.
A co u mnie? Mam chłopaka, zaraz wybije nam rok, skończyłam szkołę, matury poszły mi bardzo dobrze. Za rok ide na studia, mam prawko ale to chyba mówiłam. Mam grupę znajomych. Nie boję się już wychodzić z domu, korzystam z życia, ubieram sie jak mi sie podoba, skupiam sie na związku i swoim rozwoju.
Chciałam dać wam tu taki update, ponieważ to konto zawsze traktowałam jak pamiętnik. Jest tu zapisana moja historia, może brutalnie ale szczerze. Pamiętam was i nigdy nie zapomnę, trzymam za was kciuki żebyście pewnego dnia znaleźli sie w tym miejscu co ja.
Jeśli byście chcieli to mogę trochę opowiedzieć o moim procesie zdrowienia, dajcie znać













