A gdym wreszcie zapomniany został
W spokoju duszy oddam się ideałom
Bom jak ślepiec dał się omotać
Niknąć wam w oczach będę
A wy tylko zapłaczecie nad własnym losem
Szloch wasz tylko mi pomoże
Jak zapora spokoju na tym morzu tęsknoty
Lecz I wasz żywot się zakończy lecz ja jako ten
Który śmierć omota, ogram, przytulę
Śmierci godnie w oczy zajrzę, bom w cnotach żył
Wstanę cicho, w ogłuszającym spokoju
Palca o oręż zatnę, lecz o to nikt nie zapyta
Spojrzę na was ten raz ostatni, w ciszy
Mój ślad zniknie w oka mgnieniu
A gdym w mogile spocznę, spokoju zaznam
Lecz I każda śmierć skazę w szkle zostawi
Ale ta ideałem nakreślona, bez zachcianek
I tak tańczyć z czasem będę w niebo zapatrzony
Bom tam czuł się będę najlepiej

















