"Dzień dobry, witaj ponownie, pozwól, że się rozgoszczę, bo dawno mnie tu nie było."
Tumblr został nowoczesnym miejscem dla mikroblogerów tworzących jakościowy kontent, po śmiertelnych detronizacjach poprzedników i ja tu spędzałem wiele godzin w czasie studiów malarskich na ASP w Warszawie, które były tak zaplanowane i zaprojektowane, jak przeglądarka sieciowa na Amigę.
Wspaniałe czasy, tylko nudne w chuj, umarłbym na zdziadzienie, gdyby nie znajomi, dramy, oraz Tumblr <3
Miejscami alternatywnymi do niego w tamtym czasie był Facebook, Nasza Klasa, Grono, w którym już od dawna wiało sandałem, oraz Wordpressy i Bloggery, jak ktoś lubił nudno i żmudno.
Jak się nie uczyłeś angielskiego, to w przysłowiowej, internetowej, dupie się było i widziało się to, co się tam widuje.
Aktualnie wszystkiego jest wszędzie od groma i jeszcze trochę.
Jednak są dwa takie miejsca w sieci, gdzie nie zamierzam nawet odrobiny energii włożyć już nigdy, tak mi dopomóż mój przyjacielu. Pierwszym jest pierwszy przeze mnie wymienionym drugim jest jeszcze przeze mnie nie wymieniony.
Tak w wymienionym, jak i niewymienionym, do załatwienia mam ostatni projekt, pożegnalny i lecę szczęśliwy, w kierunku "byle zdala".
Także przejdę do meritum, ale zanim to zrobię napiszę o tych dwóch miejscach, po krótce bez rozciągliwości, co sądzę.
Facebook od początku był tani, kopiujący, o niskiej wartości, bo w genezie ma obśmiewanie ludzi, porównywanie ich avatarów, oraz namawianie otoczenia do robienia tego samego. O śledzeniu i podglądaniu nie mówiąc.
Po swoich narodzinach rozmazywał się po ścianach internetu, próbując zniwelować swój zapach.
Jakieś gry, jakieś zabawy, quizy, "puszka pandory", ogólnie żenada i smród, bo jak ocieplasz wizerunek sraki, to już to nie jest sraka, tylko ciepła się sraka, ale do brzegu!
W Polsce to szło, jak alkohol
(btw. przestańcie pić niezdrowe napoje!) i Facebook z łatwością wyssał ludzi z Naszej Klasy, Grona, czy co tam jeszcze było. Nie mieli szans nawet się niczego złapać. Chyba, że wrośli tam, jak pleśń.
To dziadostwo ciężko zedrzeć, nie ma mowy o ssaniu.
Potem w 2012 roku zassał Instagram wraz z trzydziestoma milionami użytkowników ciosem miliarda dolarów.
Teraz wraz z truchłem Ig trwają w miłosnym uścisku swych ust.
W pozycji "sześć na dziewięć".
Pojąc się wzajemnie gorącymi strumieniami metadanych,
wirując, jak Yin i Yang, tylko w tym przypadku kolory to niebieski i różowy, chociaż, gdy się dobrze przyjrzeć to brązowy ciemny i brązowy jasny.
Dalej gówna nie dotykam, bo mi się przypomniało, że mam pracę do zrobienia!
Fajnie, że tu jestem. Jak znajdę swój stary tambler ;) to od razu go wkleję, abyśmy mogli sobie razem pooglądać, co ja tam robiłem.
Trochę się poznamy.
Pozdrawiam Was i Tumblr!
#backtotumblr #whatisnewhere #hello #howdy #polski #językpolski #adhdnawolności, ale po angielsku też się da ;)