Imagine them whispering 'she’s lost so much weight' behind your back.
Show & Tell
Today's Document
noise dept.
Fai_Ryy
let's talk about Bridgerton tea, my ask is open

Product Placement

roma★
RMH
Monterey Bay Aquarium
One Nice Bug Per Day

EXPECTATIONS
"I'm Dorothy Gale from Kansas"
I'd rather be in outer space 🛸

Love Begins
NASA

pixel skylines

shark vs the universe

tannertan36
Xuebing Du

seen from United States
seen from United States
seen from Poland

seen from Canada
seen from France
seen from Türkiye

seen from Germany

seen from United States

seen from United States

seen from Türkiye
seen from Türkiye
seen from United States

seen from Germany

seen from Netherlands

seen from Malaysia
seen from Türkiye
seen from United States

seen from United States
seen from Canada

seen from United States
@yan4shi2-bones
Imagine them whispering 'she’s lost so much weight' behind your back.

Anya is live and ready to show you everything. Watch her strip, dance, and perform exclusive shows just for you. Interact in real-time and make your fantasies come true.
Free to watch • No registration required • HD streaming
Zna ktoś strony co mi obliczą ile schudnę przy danej diecie.
Chodzi mi, żeby można było wpisać, że np. 3dni 400kcal, 1 dzień 600kcal, 2dni 300kcal itd.
Wiem, że są stronki co obliczają na podstawie podanej kaloryki ale one obliczają jakby codziennie jeść tyle samo ://
Czy coś takiego istnieje? Help🙏🙏🙏🙏🙏
______ENG_______
Does anyone know of any websites that can calculate my weight loss on a given diet?
I'd like to be able to enter, for example, 3 days of 400 kcal, 1 day of 600 kcal, 2 days of 300 kcal, etc. I know there are websites that calculate based on a given calorie count, but they calculate it as if I ate the same amount every day ://
Helppppppp
Fast
W¥gł0dzenie stan gdzie organizm używa tłuszcz/cukry by wyprodukować energię zatrzymuje się gdy organizm dostanie pod skoku insuliny
Opisze tu co można "spożywać" podczas fasta które nie zatrzymują całego tego procesu oczyszczania organizmu
Rzeczy które zatrzymują:
• napoje zero
Tak zatrzymują nawet jak mają 2¢ powodują w organizmie podskok insuliny przez co organizm będzie go używał przez następne 3/4h
• gumy
Nawet jak nie trafiają do żołądka nadal powodują podskok
• bardzo słodkie/soli lq
Wiedzieliście że palenie e-papierosów też ma ¢? Taka ciekawostka lecz w jednym buchu to jest taka mała ilość że odrazu sie spala przy braniu bucha
• galaretki konjac
• herbaty owocowe
Rzeczy które są bezpieczne:
• czarna kawa (bez mleka,słodzików)
• woda
• herbata czarna/zielona
• papierosy (najbezpieczniejsza opcja do palenia)
(Nie przesadzaj z herbatą i kawą)
Stany fast:
• 0/2h wzrost cukru we krwi
• 2/5h spadek cukru
• 5/8h normalizacja cukru we krwi
• 8/12h glukoneogeza - produkcja glukozy i używanie jej jako energii
• 12/18h spalanie tłuszczu
• 18/24h ketoza - używanie tłuszczu jako energii
• 24/48h autofagia - oczyszczanie organizmu
• 48/54h wzrost hormonu wzrostu
• 54/72h wrażliwość na insuline
• +72h regeneracja komórek odpornościowych
„Nie każdy dzień będzie łatwy, ale każdy wybór coś buduje.”

Anya is live and ready to show you everything. Watch her strip, dance, and perform exclusive shows just for you. Interact in real-time and make your fantasies come true.
Free to watch • No registration required • HD streaming
imagine a family member or a friend who you don’t live with seeing you after a while and gasping at how small you’ve become, imagine their hands around your waist and the thrill that would come with it.
moje ulubione ED strony internetowe 🌷
!! kliknijcie po prostu na nazwę strony - wtedy was na nią przeniesie !!
• precision nutrition - oblicza ile kalorii powinieneś jeść żeby uzyskać wybraną wagę w określonym czasie
- nie ma limitu 1000 kcal, poniżej 1000 też pokazuje :3
- pokazuje też dzienną polecaną ilość białka, węglowodanów i tłuszczy
- niestety trzeba się najpierw zalogować na tą stronę
- minimalny wiek jaki można sobie wybrać do obliczeń to 18 lat 💔
kaloryczność produktów podana w łyżkach i szklankach
Mąka pszenna: łyżka ok. 40 kcal, szklanka ok. 580 kcal
Mąka ziemniaczana: łyżka ok. 45 kcal, szklanka ok. 680 kcal
Ryż biały (suchy): łyżka ok. 53 kcal, szklanka ok. 680 kcal
Kasza gryczana (sucha): łyżka ok. 50 kcal, szklanka ok. 670 kcal
Kasza jaglana (sucha): łyżka ok. 52 kcal, szklanka ok. 690 kcal
Kasza manna (sucha): łyżka ok. 48 kcal, szklanka ok. 660 kcal
Płatki owsiane: łyżka ok. 38 kcal, szklanka ok. 370 kcal
Makaron (suchy, drobny): łyżka ok. 45 kcal, szklanka ok. 600 kcal
Cukier: łyżka ok. 55 kcal, szklanka ok. 850 kcal Nabiał i tłuszcze
Mleko 2%: łyżka ok. 9 kcal, szklanka ok. 128 kcal
Jogurt naturalny: łyżka ok. 12 kcal, szklanka ok. 155 kcal
Śmietana 12%: łyżka ok. 22 kcal, szklanka ok. 340 kcal
Śmietana 18%: łyżka ok. 30 kcal, szklanka ok. 460 kcal
Twaróg (chudy, rozdrobniony): łyżka ok. 18 kcal, szklanka ok. 210 kcal
Olej / Oliwa: łyżka ok. 125 kcal, szklanka ok. 2100 kcal
Masło (miękkie): łyżka ok. 105 kcal, szklanka ok. 1700 kcal Sosy i dodatki
Majonez: łyżka ok. 100 kcal, szklanka ok. 1600 kcal
Ketchup: łyżka ok. 18 kcal, szklanka ok. 270 kcal
Musztarda: łyżka ok. 20 kcal, szklanka ok. 320 kcal
Koncentrat pomidorowy: łyżka ok. 18 kcal, szklanka ok. 230 kcal
Miód: łyżka ok. 65 kcal, szklanka ok. 1000 kcal
Sos sojowy: łyżka ok. 10 kcal, szklanka ok. 150 kcal
• Orzechy włoskie (posiekane): łyżka ok. 65 kcal, szklanka ok. 650 kcal
• Orzechy nerkowca: łyżka ok. 80 kcal, szklanka ok. 800 kcal
• Migdały (płatki): łyżka ok. 50 kcal, szklanka ok. 450 kcal
• Wiórki kokosowe: łyżka ok. 60 kcal, szklanka ok. 500 kcal
• Nasiona chia: łyżka ok. 70 kcal, szklanka ok. 800 kcal
• Pestki dyni: łyżka ok. 85 kcal, szklanka ok. 850 kcal
• Słonecznik (ziarna): łyżka ok. 80 kcal, szklanka ok. 820 kcal
• Rodzynki: łyżka ok. 45 kcal, szklanka ok. 480 kcal
• Masło orzechowe: łyżka ok. 140 kcal, szklanka ok. 2300 kcal (bardzo kaloryczne!)
• Nutella / krem czekoladowy: łyżka ok. 110 kcal, szklanka ok. 1800 kcal
• Dżem wysokosłodzony: łyżka ok. 40 kcal, szklanka ok. 600 kcal
• Powidła śliwkowe: łyżka ok. 35 kcal, szklanka ok. 530 kcal
• Tahini (pasta sezamowa): łyżka ok. 100 kcal, szklanka ok. 1600 kcal
• Pesto: łyżka ok. 90 kcal, szklanka ok. 1400 kcal
• Soczewica (sucha): łyżka ok. 55 kcal, szklanka ok. 700 kcal
• Groch (połówki, suchy): łyżka ok. 50 kcal, szklanka ok. 750 kcal
• Ciecierzyca (sucha): łyżka ok. 60 kcal, szklanka ok. 780 kcal
• Bułka tarta: łyżka ok. 55 kcal, szklanka ok. 550 kcal
• Kakao (proszek): łyżka ok. 30 kcal, szklanka ok. 300 kcal
• Syrop klonowy: łyżka ok. 50 kcal, szklanka ok. 850 kcal
• Sok pomarańczowy: łyżka ok. 7 kcal, szklanka ok. 110 kcal
• Wino wytrawne: łyżka ok. 12 kcal, szklanka ok. 170 kcal
Jeśli ktos repostowal moje posty ze starego bloga to nich sie odezwie w komentarzu proszę
wasza siostra w głodzie, sine cibo
Nie potrzebujesz żadnej terapi misiu! Po prostu musisz schudnąć!
Szczerze? Nwm jak ale już nie czuję głodu wtf
Zawsze właśnie podczas fastów mój brzuch zamieniał się w j€bane organy kościelne albo nakurwiał tak bardzo że normalnie chciało mi się ojebać pół lodówki, a teraz nic
Nawet niegdyś nie wierzyłam przez to że da się gl0d stracić albk apetyt (taaa... umiałam kiedyś zezrec calą michę makaronu z połową pojemnika sosu, don't even ask me how, a potem dziwilam się że graniczyłam z nadwagą)
Teraz nic
Trochę mnie to przeraża bo to starsznie nowe, nie wiem co będzie rano, serce mi wcześniej zapierd4la/o z prędkością gęby Eminema i kilka razy pp siadalam bo nie mogłam ustać.
Boję się co będzie jutro, może i nawet pociągnę to do czwartku i zrobię 100h ale nie wiem co z glodem, boję się że będzie binge chociaż ja binge raczej n mam. Chcę zakończyć go w środę gdzieś ok. 18
Jeżeli dam radę to w piątek bo 100h wychodzi o 22 w czwartek gdy ja już pp nie jem.
Boję się tylko że zemldeje czy coś, wtedy zakończę w środę/czwartek

Anya is live and ready to show you everything. Watch her strip, dance, and perform exclusive shows just for you. Interact in real-time and make your fantasies come true.
Free to watch • No registration required • HD streaming
Motylki, do 180 kcal a zapycha jak talerz obiadu!!!
*Działa tylko z napojami proteinowymi
Wlewacie 200-250 napoju, miksujecie przez 2 minuty aż uzyskacie pianę, dodajecie cały śmietanfix (9g) i miksujecie kolejne 2 minuty aż do uzyskania „śmietany”.
Wielka miska gęstej smakowej śmietany, która jest przepyszna i niesamowicie zapycha - dosłownie nie da się tego zjeść na raz a jak zjecie to idzie się porzygać xd
Jeżeli chodzi o to co ja użyłam to:
Napój 67 kcal / 100 g - 134 kcal
Śmietanfix - 369 kcal / 100 g - 34 kcal
Suma: 134 + 34 = 168 kcal
🔮 Let’s talk 🔮
Co Baumeister ma wspólnego z anoreksją? O ciasteczkach, rzodkiewkach i… binge
W latach 90. Roy Baumeister zrobił jeden z najsłynniejszych eksperymentów o samokontroli.
Badani wchodzili do laboratorium pachnącego świeżo upieczonymi ciastkami, gdzie na jednym talerzu leżały te właśnie ciastka, a na drugim rzodkiewki…
Jednej grupie pozwalano jeść ciastka, drugiej — kazano jeść tylko rzodkiewki i nie dotykać ciastek. Po tej mini-torturze psychologicznej wszyscy dostawali zadanie logiczne (niemożliwe do rozwiązania), a naukowcy mierzyli, jak długo będą próbować.
Wynik?
Ci, którzy wcześniej musieli odmawiać sobie ciastek, poddawali się znacznie szybciej.
Już jedno „nie” kosztowało ich sporo energii psychicznej.
No dobra, ale o co właściwie chodzi.
Cały eksperyment miał sprawdzić, czy ego (samokontrola) jest zasobem który można „wyczerpać”, i niestety okazało się że tak.
A co to oznacza dla osób z ed?
Osoba z anoreksją żyje jak uczestnik tego eksperymentu — tylko w wersji ekstremalnej.
Każdy dzień składa się z dziesiątek mikrodecyzji:
Nie zjem tego, mimo że mam ochotę.
Nie zwiększę porcji, nawet jeśli czuję głód.
Nie dotknę żywności, która mnie kusi.
Nie pozwolę sobie na więcej niż X kalorii.
To wszystko kosztuje.
To nie są neutralne decyzje — to stałe, intensywne hamowanie naturalnych impulsów biologicznych. Każde „nie” pożera część energii potrzebnej do trzymania się planu. W pewnym momencie zasoby są wyczerpane, a wtedy pojawia się coś, czego anorektyczki najbardziej się boją: binge
To jest konsekwencja neuropsychologiczna, którą Baumeister udowodnił bardzo dawno temu.
Binge u anorektyczki nie oznacza utraty kontroli — oznacza, że kontrola była przeciążana tak długo, że musiała się wyczerpać.
Dziś zamiast bilansu postanowiłam wstawić wam coś edukacyjnego, o czym wiele z was zapewne nie wie, bo niby skąd. Nie uczą nas tego w szkołach podstawowych ani średnich. Nie dowiemy się tego od rodziców. Może będę kontynuować taki kontent, ale nie za często bo zajmuje to naprawdę dużo czasu. Mam wiedzę, która może pomóc wam poukładać sobie w głowach, i się po prostu nie poddawać się. Binge jest i będzie częścią życia każdego motylka, niezależnie od tego jak bardzo pragniemy schudnąć, być piękne i konsekwentne. Grunt to się nie poddać, bo nie da się pogrążyć na tyle by się nie podnieść. Najważniejsze to się pozbierać i kontynuować, a prędzej czy później dojdziecie do celu. Z przeszkodami, z górami i dolinami - nikt nigdy nie mówił że będzie łatwo, ale nikt też nie mówi że to nie jest możliwe.
Jestem bardzo ciekawa jak przyjmie się taki post, nie natknęłam się jeszcze nigdy w naszej społeczności na tego typu treści, a jest to bardzo ważne i powinno być o tym głośno.
Poszczę od dwudziestu dwóch godzin. Skończyłam jeść zaraz po obiedzie. Nie chciałam niczego pisać, bo bym zapeszyła. Po dwóch godzinach już było ciężko, walczyłam z myślami, żeby przerwać i się objeść. Później przeszło i wróciło po czterech. A na końcu minęło aż do rana. Z wyjątkiem, gdy obudziłam się po czwartej i otworzyłam lodówkę, żeby napić się wody. Rano w porządku. Zajęłam się sobą, wypiłam czarną kawę w mniejszej szklance i wyszłam z domu. Myślałam, że zjem wszystko, co zobaczę, gdy w końcu wrócę. Teraz siedzę, trochę przemoknięta i piję kolejną kawę, tym razem schłodzoną. I wcale nie lgnę do kuchni. Może trochę. Nie sądzę, że dotrwam do jutra, pewnie dzisiaj zjem jeden posiłek. Liczę tylko na brak napadu. Choćbym miała sobie tym posiłkiem rozerwać żołądek, tak żeby mnie wystarczająco nasycił.
I'm at a party and I ate nothing. This is proof that all you need is discipline
Post archiwalny
Z dnia na dzień zaczynam stopniowo zauważać u siebie pewne schematy prowadzące do objadania się. Moja głowa jest jednym wielkim chomiczym kołowrotkiem. Tyle, że uszkodzonym. Nie zjem nic po kolacji do momentu aż nie zacznę zbyt intensywnie myśleć o posiłkach następnego dnia. Nie przerwę głodówki, jeśli nie zacznę się w trakcie zastanawiać ile potrwa, czy nie powinnam jej zamienić na głodówkę z napojami zero. Każda rzecz, którą inaczej zaplanowałam jest pstryczkiem. Pstryczki się zbierają, łączą i wybucham w celu odreagowania wyrzutów sumienia. Jeśli ustalę, że zrobię 20 tysięcy kroków, a wrócę do domu po 17 tysiącach to lepiej jakbym cały dzień przeleżała w łóżku obracając się z boku na bok. Mniej siebie za to zbesztam. Dzisiaj pstryczków było zdecydowanie za dużo. Omad na wegetariańskim kebabie zamienił się na omad na twarogu i wegetariańskim kebabie, żeby zbilansować ilość tłuszczu — pierwszy pstryczek: gwałtowna zmiana planów. Po zważeniu kebab okazał się ważyć 687 gramów zamiast 450 wcześniej zakładanych — drugi pstryczek: nieznana ilość kalorii dodatkowo wzrosła. Najpierw zjadłam kebaba, później zrobiłam kroki, mimo tego, że to on miał być nagrodą — trzeci pstryczek: kolejna zmiana wcześniej ustalonych planów. Włączenie postu na spacerze i rozmyślanie kiedy go zakończę — czwarty pstryczek. Przejście 17 tysięcy kroków zamiast wcześniej zakładanych 20 tysięcy — piąty pstryczek. Wypicie Pepsi twist na etapie głodówki bez napoi zero — szósty pstryczek, który zapalił żarówkę. I bum, krach, światło. Chleb z masłem, kilka tortellini z serem, makaron ze śmietaną. W międzyczasie pauza na wyjście do Lewiatana po stały zestaw: KitKat peanut butter, którego już miałam w szafce kuchennej oraz serowe Doritosy, w ręce wpadła mi jeszcze mała bruschetta o smaku pizzy. Pochłonęłam tylko batona i pół okrągłych chlebków. Nie wiem dlaczego się zatrzymałam. Na początku próbowałam jeszcze liczyć gramy, może jeszcze kalorie, a później już się poddałam. Zdecydowanie lepiej mi zaakceptować to wszystko, gdy znam dokładne liczby, choćby sięgały trzech tysięcy. Jestem zmęczona jak chomik w swoim kółku. Czekam tylko aż z niego wypadnę. Bum, bum, bum. Czuję, że za dużo tu piszę o swoim nowym rozmiarze ubrań. Wciąż trudno mi to pojąć, w całym swoim życiu kupiłam tylko jedną parę spodni XS, a teraz XXS jest na mnie dobre. I to nie tak, że ledwo się w nim dopinam czy uciska mi brzuch. Ten rozmiar jest na mnie luźny. To taka obojętność pomieszana z szokiem i niedowierzaniem. Z czego ja chcę jeszcze chudnąć? Chyba z wapnia w kościach. Boję się osteoporozy swoją drogą. No, z innych istotnych rzeczy, mniej dotyczących mojego ciała, rozmiaru i jedzenia, wysłali mi zły kolor poda. A ja już wybrałam brzydki z powodu braku czarnych odmian na stanie. Przysłali jeszcze brzydszy. Napisałam wiadomość, odpisali, wysłali prawidłową wersję. Podobno w środku paczki, oprócz właściwego towaru, ma być etykieta do zwrotu błędnego. Szkoda, że wszystko wokół mnie się tak komplikuje. I tak codziennie chodzę do tego paczkomatu, ale teraz jeszcze trzeba taśmę znaleźć, żeby solidnie zapakować. Dużo pracy. Strasznie mozolnie idzie mi pisanie tego wszystkiego, nie mam już siły. Psychicznej i fizycznej. Ani do pisania ani do myślenia. Krach.

Anya is live and ready to show you everything. Watch her strip, dance, and perform exclusive shows just for you. Interact in real-time and make your fantasies come true.
Free to watch • No registration required • HD streaming
I noticed a major change in my appetite. I used to eat everything but now I only eat a little bit of it and I'm full. I was mostly thirsty. I had a salad and I was craving some fries, So I got some but I ended up eating like 4 fries and giving the rest to my brother I didn't even eat that much. I can see my body is getting used to eating less and less which is a plus in my book.
Post archiwalny
Waga wciąż stoi. Tym razem na 48,45kg. Przeszło mi przez myśl, że może jestem odwodniona, więc skrupulatnie liczę gramy wypitej wody — na razie 1542 gramy + pepsi twist bez cukru + czarna kawa. Jutro się zważę, ale bez wielkich oczekiwań. Oczekuję jedynie zejścia wody i odkrycia ile tłuszczu zgubiłam przez ostatnie dni. Niewiele, ale lepsze to niż nic. Limit na dziś 1000, zjadłam 982 kcal, ale szczerze żałuję, że nie zostawiłam sobie zapasu na dodatkową kromkę chleba z masłem. Coś za dobrze mi ostatnio idzie, to jest zbyt podejrzane. Zobaczymy kiedy runie. Chciałam jutro zrobić ten limit 1200, ale właśnie rozpoczęłam post i myślę, że pociągnę go na pewno przez cały jutrzejszy dzień oraz być może pojutrze. Nie jestem fanką głodówek, bo niszczę sobie tym metabolizm, ale teraz czuję, że chce się oczyścić. Powinni mi wysłać całą paletę redbulla o smaku białej brzoskwini bez cukru. Z naciskiem na bez cukru. Oczyścić z czego? I tak nic w sobie nie mam. Twardo walczę z chęcią na Dulcobis i leki moczopędne, ale ten ból nie jest warty tej chwilowej ulgi. I tak szybko mija. Śnią mi się napady obżarstwa na zmianę z koszmarami o M., sny straszne i okrutne. Błagam, niech on w końcu zadzwoni z innego numeru. Czemu nie dzwoni? W jednym przeżuwałam jakąś słodką bułkę, a potem ją wyplułam, płacząc pod nosem, że przyswoiłam z niej kalorie. Dobrze, że nie zwymiotowałam, uff. Kot, którego miałam odebrać jutro jednak został przywieziony dzisiaj. Słodka z niej mordka, niesamowicie miziasta, ale strasznie jęczy. Jak dojdę do tej wyczekanej wagi to się upiję limonkową Finlandią. Miałam to zrobić na 47 kg, ale siódemki na wadze też brak. Codziennie budzę się z ochotą na jajecznicę, dziś zrobiłam wyjątkowo z dwóch całych jajek. Wyszła smaczna, taka jak lubię. Jak tak dalej pójdzie to zamienię się w jajko. Mój organizm na zachcianki na prawdziwe jedzenie albo chleb z masłem. Moja głowa akurat pragnie Doritosów. To oczywiste, że mojej głowy nie będziemy słuchać. Wszystko mnie irytuje, znów nie miałam się w co ubrać i jestem zmęczona upałem. Jestem zmęczona wszystkim, ale upałem szczególnie. Wyszłabym z kimś, ale nie mam znajomych, a ci których mam są zajęci. Nawet nie pytałam, ale pytać też nie chcę. Marzeniem jest iść do restauracji i zjeść makaron albo na kebaba. Może po tej głodówce zrobię omad na wege kebabie. Zobaczymy, oby nie. Chodzi mi też po głowie sesja zdjęciowa w toalecie pociągu, taka ze mnie niespełniona modelka. Właśnie, może gdzieś pojadę? Sama. Może ktoś się nade mną taką samą i samotną zlituje, oferując swoją przyjaźń. Ponownie, oby nie. Mój KitKat peanut butter miał nadwagę w postaci jednego grama. Jakie to szczęście, że go zważyłam. Cała moja dieta mogła runąć w gruzach. Spędziłam całą noc na czytaniu historii anorektyczek z utraconymi miesiączkami. Nie jestem anorektyczką i okres jeszcze mam, ale cholernie się martwię. Miałam przejść na jeszcze wyższe limity a zamiast tego rozpoczęłam post. Głupia. Znalazłam też dietę, gdzie maksimum jest 700. Nie muszę mówić, że planuję ją rozpocząć po skończeniu głodówki. Jeszcze głupsza. Myślę jedno, robię drugie, pajacuję jak błazen. Czy to się kiedyś skończy?