recenzja filmu “Zbaw mnie od zlego” Wesa Cravena
Zbaw mnie od złego (2010) – reż. Wes Craven
Klimatyczna opowieść o miasteczku Riverton i krwawej legendzie sprzed lat.
Film rozpoczyna się od jatki, która zgotował swojej rodzinie i mieszkańcom psychopatyczny morderca – Abel Plenkov. Dobry maż i ojciec rodziny nie wiadomo czemu nagle morduje ciężarną żonę. Policjanci zdążają ocalić córeczkę Plenkova – Leię, ale w drodze do szpitala w karetce dochodzi do kolejnych morderstw, karetka staje w płomieniach a Plenkov znika w leśnych gęstwinach.
Do miasteczka powracamy po 16 latach. Feralnej nocy w Riverton urodziło się siedmioro dzieci, dziś są nastolatkami ale wciąż ciąży na nich klątwa nocy Plenkova. Od 16 lat miasteczko żyje wydarzeniami sprzed lat. Tajemny rytuał doprowadzenia psychopaty do rzeki, sprawowany przez grupkę nastolatków zostaje niestety przerwany przez policję i tym razem nie udaje się „zabić” psychopaty. Przyjęty rytuał nie zostaje dopełniony. Czy to zaważy na losach miasteczka?
Siódemka „wybrańców jest przerażona. Zaczynają ginąć. W miasteczku znów pojawia się „mściciel” z nożem. Kto nim jest? Czy Plenkov przeżył. Czy może mordercą jest ktoś inny? Trzymający w napięciu thriller, pełen krwawych scen i zaskakujących akcji.
Film jest kolejnym „dziełem” Wesa Cravena – mistrza horroru straszącego nas już chociażby w „Ostatnim domu po lewej”, „Wzgórza mają oczy 1,2,” „Koszmar z ulicy wiązów” czy „Krzyku 1,2,3”.
Mistrz wyłamał się wprawdzie na chwilę od swoich krwawych fascynacji nakręcając przepiękny „Koncert na 50 serc” oraz „Zakochany Paryż” ale i tak wszyscy wiedzą czego możemy się spodziewać widzą w czołówce dwa wyrazy: „Wes Craven”.
Film wyprodukowała Iya Labunka – prywatnie żona reżysera, która jest też producentką „Krzyku 4”.
W rolach głównych Max Thierot jako „Robal” – nie znany z żadnych znaczących ról. Pozostali z „siódemki” to Denzel Whitaker (Jerome), Zena Grey (Penelope) – jako ciekawostkę podam, że po raz pierwszy na ekranie pojawiła się w słynnym „Kolekcjonerze kości”, Nick Klashaway (Brandon), znany z serialu „Z Archiwum X” oraz mroczna Emily Meade jako (Żmija). Najbardziej uznany aktor z filmu to grające jednego z policjantów Raul Esparza grający „Abla” – zdobywca nagrody Tony za rolę u samego Sidney’a Lumeta w „Uznajcie mnie za winnego”. Tutaj jednak nie wspiął się na wyżyny. Na uwagę zasługuje natomiast John Magaro w roli Alexa. Młody aktor grający na co dzień w teatrze odbiega od gry innych aktorów ciekawą ekspresją i wysokim poziomem gry. To głównie dzięki Niemu do końca nie jesteśmy pewni, kto tak naprawdę morduje.
Muzyka Beltramiego, autora muzyki między innymi do „The Hurt Locker” „Resident Evil”, „Terminator 3”, „Ja, robot” czy „Hellboy”.
Muza trochę łzawa ale trzymająca w klimacie od pierwszej sekwencji do ostatniego gwizdka. „No Your Girls” Franza Ferdinanda wbija w fotel, zatem i my mamy trochę krwawych emocji przed telewizorem.
Film z budżetem 25 mln USD, zarobił tylko 14 mln, zatem praktycznie okazał się klapą. Być może widzowie maja już dość tej samej fabuły i powtarzającego się od słynnego Hallowen” motywu psychopaty pustoszącego miasteczko. Powracającego jak bumerang do widzów, przynajmniej 2 razy do roku. Aby podratować film producenci zdecydowali się na wersję 3D, ale nie n wiele to się zdało.
Czyżby jak tytuł identycznego filmu „Koszmar minionego lata” miałby znów powrócić. Proponuje już się bać.