Błękitne niebo
Zaczął się drzeć, Emocje wzniosły się do niebios, A ludzkość spadła na posadzkę. -podniesiony wokal nie czyni cie człowiekiem, Nie musisz krzyczeć, słuch mam dobry. Wybałuszył oczy i czknął, Zdziwienie stanęło mu gulą w gardle.
Obróciłam się na pięcie. Zwróciłam twarz w stronę księżyca. Pewnie smutno mu bez gwiazd, W bezchmurny dzień.
Spojrzał na biblię, która zapaliła jego twarz na czerwono. -przepraszam. Mój uśmiech rozpuścił wstyd w powietrzu.
















