Omegaverse - Matt
- Ja nic nie wiem.
Od razu zaprzeczył aby nie popaść w niełaskę partnera. Chociaż nie sądził, że mógłby, na pewno nie z tak błahego powodu. Z Ellie utrzymywał dalej kontakty, było o wiele łatwiej jak już byli w tym samym mieście, ale nie było to nic spektralnego. Właściwie gdyby nie nachalnie kręcący się dookoła niego Josh to zapewne ich kontakty rozeszłyby się po podstawówce. Nie to aby były się nie dogadywali, raczej byłoby to zwykłe zamazanie więzi po zmianie szkół jakich było wiele.
No cóż, teraz się już od Matta nie uwolni.
- Jeżeli to jakiś jej kolega z szkoły to zapewne w domu rodzinnym macie jeszcze albumy z szkoły. Może go tam znajdziesz. Jednak jeżeli to ze studiów to raczej zapomnij. Poza tym, jest dorosła, jej życie i wybory.
Nikt nie lubił kiedy ktoś wciskał mu się w życie prywatne a tym bardziej kiedy w intymne próbował wsadzić nos młodszy brat. Fujka. Lepiej było jednak odsunąć go od myśli na ten temat. Temat auta był chyba lepszy, więc postanowił go pociągnąć.
- Em, bo wiesz, ja nie mam prawa jazdy. – zdziwione spojrzenie Josha mówiło całkiem wiele. No ale nie dziwił się, przed ich dwuletnią przerwą szykował się do tego. – Wiem, mówiłem, że miałem robić, ale to było jeszcze zanim zacząłem studia. Może gdybym pozostał na poprzednim uniwerku to by to wyszło, ale te całe przenosiny, nadrabianie roku itd. Za dużo tego wszystkiego było i pomysł jakoś przepadł. Poza tym, to miasto jest ogromne, ale całkiem dobrze skomunikowane, więc nigdy nie miałem jakiegoś problemu z podróżowaniem. A do rodziców mogę dojechać pociągiem. – co prawda z przesiadką, ale droga nie była najgorsza, więc nie narzekał. Jakoś tak, po prostu przyzwyczaił się do tej rzeczywistości.
Po drodze też ustalili, że najpierw powiedzą Evansów a potem dopiero Brandów. Co do zastania na noc jeszcze nie było takich ustaleń, sam Matt trochę się wahał. Z jednej strony chciał partnerowi dać chwilę aby pobył z rodziną, którą tak rzadko widywał. Z drugiej, sam też powinien skorzystać z tego samego przywileju. A jednak była ta trzecia problematyczna droga, która wyrastała między tymi dwiema opcjami – nie chciał odstąpić Josha na krok. W końcu za chwilę – ponad miesiąc, ale w ich przypadku to było niczym chwila – miał wyjeżdżać na miesiące za zupełnie inny kontynent.












