so funny that chris once named matt & trey as some of his heroes considering they were one of my first rpf ships
seen from United States

seen from Singapore

seen from Russia

seen from South Africa
seen from Norway

seen from United States

seen from United States

seen from United States
seen from Türkiye
seen from China
seen from China
seen from Yemen

seen from United States
seen from Pakistan
seen from United States
seen from Türkiye
seen from United States

seen from United States
seen from United States

seen from United States
so funny that chris once named matt & trey as some of his heroes considering they were one of my first rpf ships

Anya is live and ready to show you everything. Watch her strip, dance, and perform exclusive shows just for you. Interact in real-time and make your fantasies come true.
Free to watch • No registration required • HD streaming
Omegaverse - Max
Mason był bardziej dodatkiem w tym spotkaniu, dodatkiem, który się nie narzucał. Czasami coś wtrącił, obserwował i głównie skupiał się na Maxie. Jawne patrzenie na niego, dotykanie, delikatne mizianie czy bawienie się włosami, ale nie bycie nachalnym, wciskającym rękę w gacie i mówiącym jakby to mógł go przelecieć. To było urocze i zarówno bardzo męskie zachowanie. Zwracanie uwagi tylko na omegę, która ci się podobała. A dodatkowo Mason wcale tego nie ukrywał i to było tak cholernie pociągające.
Zapewne przez ten brak nachalnego zachowania i bycia spokojnym oraz pozwalając młodszemu robić to co chciał, chociaż pod nadzorem, sprawił, że Max uspokoił się. Maddie też miała w tym swoją zasługę, bo co lepszego mogło być jak nie odwrócenie uwagi od tego co się w tobie gotowało? Młodszy chciał tylko udowodnić swoje racje i poniekąd mu się to udało. Nie był zależny od alfy. Nie musiał go mieć, nie będzie się rzucał mu pod nogi aby tamten go wziął czy na niego spojrzał. To Mason miał wielbić ziemię, po której dominująca omega chodziła. A w zamian za to miał dostać swego rodzaju spokój – czy to brak awantur czy nie martwienie się o zdrady.
- Ach, lubię to miejsce! W szczególności przy zachodzie słońca. Krótka chwila, ale od biurowców odbija się pięknie słońce. Byłeś tam? – Maddie spojrzała na omegę.
- Nie. A przynajmniej tak się domyślam, bo nic takiego nie pamiętam. – był w kilku miejscach w tym mieście, ale przez miesiąc wolności nie miał możliwości poszaleć, tym bardziej, że Matt ciągle się uczył, Josha nie było a Maddie z Thomasem mieli ślub zapasem.
- Trzeba ciebie tam zabrać, może faktycznie to byłaby dobra opcja jak wszyscy się zjedziemy do miasta. Zdaje mi się, że Matt też tam nie był.
Piękna wizja, szkoda tylko, że z każdym dniem w Maxa brzuchu dorastało dziecko i sprawiało, że z każdą chwilą, nawet teraz w trakcie tego spotkania, sprawiało, że stawał się coraz większy. No i nie pozwalało mu na alkohol i dobrą zabawę.
W rozmowie na temat płatności nawet nie miał zamiaru udawać, że weźmie udział. To nie było tak, że nie mógłby zapłacić za siebie czy za nich wszystkich. Stać go było na opłacenie własnego rachunku, tego wspólnego także, chociaż to pewnie sprawiłoby, że musiałby trochę poprzesuwać budżet, alfy nie żyły wyłącznie o sałatce i wodzie. To jednak byłoby trochę niedorzeczne, że on, najgorzej stojący finansowo miałby to zrobić. Nie lubił być pomijany i kiedy patrzono na niego z góry, ale w niektórych sytuacjach warto było wykorzystać swój status.
Z jakiegoś powodu cicho parsknął śmiechem kiedy do starszego kierowca uderzył na per Pan. Jasne było to grzecznościowe, ale mimo wszystko kiedy on czy Josh wsiadali do Ubera nie było słychać Pan, a jedynie zwrócenie się po imieniu. Z drugiej strony zazwyczaj podjeżdżały po niego jakieś Fordy Civic czy inne mało imponujące auta, a nie wymuskane BMW.
Uniósł delikatnie brew widząc takie zagranie dłonią, ale złość mu już odeszła, nie potrzebował się kłócić czy pokazywać kto ma racje. A ostatnie dwie godziny spędzone przy Masonie i w oparach jego feromonów zrelaksowało go, więc po prostu położył swoją dłoń na tej otwartej, pozwalając aby silne palce od razu je splotły. Takie subtelne ruchu, jak te palcami teraz czy bawienie się jego włosami w restauracji, były niczym wytrych, pomału rozkładały go i uspokajały kiedy ten nie zdawał sobie nawet z tego sprawy.
- Czwarta. – był on Matt, Josh i Maddie. Piąty był Thomas, chociaż on najmniej z nimi się trzymał. Matt z Joshem byli od zawsze i teraz już na zawsze. Zarówno on jak i Maddie byli przyjaciółmi Matta z studiów, takie samo powiązanie z nim mieli. Thomas jako mąż dziewczyny był trochę niczym dodatek, podobny do tego jakim był dzisiaj Mason na spotkaniu. Tym bardziej, że nie zawsze miał czas i możliwości, przez rodzinne biznesy, aby uczestniczyć w ich genialnych eskapadach.
- Dlaczego nie przyjechałeś zaraz po rui? – pytanie padło znikąd, chociaż można było się go domyśleć po tym jak Goodwin swoim wybuchem w restauracji dał znać co go tak naprawdę tym razem zdenerwowało w zachowaniu starszego.
Omegaverse - Max
Max nie miał sobie nic do zarzucenia a Mason nie rozumiał, że a) z Maddie znał się dłużej, b) łączyła ich inna relacja, c) nie był na nią zły. A poza tymi trzema głównymi punktami zapewne chłopak znalazłby jeszcze z tryliard innych powodów, które udowodniłby jak bardzo starszy zawala wszystko. Czy musimy chociażby wrócić do tego jak zaczęła się ich znajomość? Czy może do kwestii kłótni na temat przeprosić i uznania go za równego starszemu? Może gdyby obaj się zastanowili nad wszystkim dokładniej to zauważyliby jak bardzo się różnią. No ale podobno kto się czubi tej się lubi, no nie?
- O i chociaż raz powiedziałeś coś mądrego. – prychnął kiedy przynajmniej usłyszał, że jest ładniejszy od księżniczki. Co jak co, ale z tym mógł się bez problemu zgodzić. – I tak powinno być. Nikt nie dostaje nic na tacy. – jeszcze tego brakowało aby miał się rozebrać, wsadzić sobie jabłko do buzi i położyć się na srebrnej tacy. Może i alfie byłoby miło, ale nie przesadzajmy. Max nigdy nie miał w zamyśle być dla kogoś tylko ładną ozdobą, którą się od tak dostaje.
Mimo fochów czy prychnięć młodszy nie odsunął się ani na milimetr kiedy Mason zamykał go w swoim obrębie, co nie umknęło Maddie. Tak samo jak to, że alfie feromony mu w ogóle nie przeszkadzały. Znała kolegę na tyle aby wiedzieć, że gdyby mu ten typ nie pasowało to już dawno sytuacja by tak nie wyglądała. A tak Max nawet go ponownie nie próbował przepędzić ani uciszać.
- Mają tutaj podobno całkiem fajne drinki, takie pikantne od przypraw.
- A, ja dzisiaj pasuje. – omega poruszyła się trochę niepewnie na krześle. – Leki biorę, nie mogę.
Nie skłamał, dla kobiety wydała się to też wystarczająca odpowiedź. A jednak nie była odpowiedzią sięgającą do sedna sprawy. I o ile w sprawie Adama nadal nie było jasne czy wiedział o ciąży czy nie, tak tutaj szybko można było wywnioskować, że znajoma nie miała pojęcia o rosnącym w nim dziecku.
Dominujący mógł obserwować omegę, która wydawała się być niczym ryba w wodzie. Widać było, że towarzystwo innych, rozmowy i ogólna zabawa były czymś do czego Maxa ciągnęło. To, plus feromony oraz ciepło i bliskość Masona sprawiło, że pierwszy raz od tygodni czuł się tak dobrze. Kilka miźnięć po ramieniu i zabawa włosami w zupełności nie przeszkadzała mu, co było aż śmieszne kiedy porównało się to do sytuacji z momentu kiedy tutaj przyszli. A czas minął mu zbyt szybko.
- Powinniśmy byli się spotkać wcześniej a nie jak za niedługo Matt z Joshem wrócą.
Omegaverse - Max
Ciekawym było, że facet tak grzecznie postanowił się wycofać. Max odebrał to jako swoje zwycięstwo, więc nie przejmował się tym, że tamten szedł krok w krok za nim czy otworzył mu drzwi. Bardzo dobrze, powinien za nim podążać i usługiwać mu aby się wykazać, że jest wart bycia z nim.
- He-Hej! – z zaskoczenia, a potem aby nie zostać przygniecionym, przesunął się dalej. – My? My nigdzie nie jedziemy razem.
Zaczął się kłócić, ale jak widać kierowca Ubera, który już dostał zero gwiazdek i negatywny komentarz, postanowił posłuchać się alfy. Jakież to było typowe, widziało się dużego faceta i od razu zakładano, że miał racje i trzeba było go słuchać.
Z sapnięciem odsunął się od starszego najdalej jak mógł. Ciche traktowanie nie było jego mocną stroną, ale przez tą podróż nie miał zamiaru się odzywać. Skoro już mu się wpakował do auta to zobaczy dokąd jadą.
A po dłuższej jeździe trafili w dzielnicę biurowców, banków i korporacji. Na pewno nie to czego Mason mógłby spodziewać się lub zakładać. Mimo to wysiedli prawie przed hinduską restauracją. Jedną z tych, które miały utarg zarówno w porze lunchowej jak i dzięki wieczorowym, biznesowym kolacjom.
Goodwin bez słowa ruszył w stronę wejścia, nie dziękując kierowcy – bo niby za co, jak miał dostać zero gwiazdek? Nie płacąc, bo wszystko było przecież opłacone przez aplikację. Ani nie zerkając na alfę, bo był intruzem na jego eskapadzie. Wszedł do środka i na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech jakim Mason jeszcze nie był ani razu potraktowany.
- Maddie! Dobrze cię widzieć. – uściskał niską kobietę ubraną elegancko, z klasą i służbowo. Jej wzrok momentalnie zakluczył się z starszego wzrokiem, chwilę się mocowali co oznaczało, że musiała być alfą, ale raczej recesywną, bo nie wytrzymała długo i nie wyczuwało się od niej zbyt mocnego zapachu. – Dzięki za podesłanie Ubera, w życiu tutaj bym sam nie trafił.
To od razu mogło podpowiedzieć, że całą tą drogę jechali na koszt innej alfy. To zapewne zabolało na tak wielu płaszczyznach Harveya; pozostawił swoje auto, nie on płacił, a co gorsza inna alfa zajęła się jego omegą. To też sprawiło, że na kobiety ustach – wymalowanych perfekcyjnie czerwoną szminką – zabłąkał się pewien uśmieszek.
- Ależ nie ma za co. Przepraszam, że tak późno, ale wiesz jak to jest, miałam urwanie głowy w pracy. A to jest? – otwarcie spojrzała i skierowała się w stronę Maxa ogromnego cienia. Cienia, który w żadnym wypadku nie wyglądał tak aby można było mu zaufać i poczuć się przynim spokojnie.
- Mason. Nie przejmuj się nim. – usiadł przy stoliku i obie alfy podążyły za jego przykładem, Maddie siadając naprzeciwko niego a dominujący tuż obok. – Rzekomo z sobą randkujemy. Tylko po rui zapomniało mu się odezwać do mnie… przez tydzień. – nacisk na słowo tydzień i zimne spojrzenie wprost w starszego oczy wskazywało jasno na to za co był obrażony. – Myśli, że będę jak księżniczka czekać w wierzy i być na jego każde skinienie palcem. Nie neguję, że jestem ładny jak księżniczka, ba nawet ładniejszy od niektórych – przerzucił swój warkocz do tyłu – ale nie mam zamiaru czekać na łaskę zwrócenia na mnie uwagi. Jest tutaj coś smacznego?
Rozwikłała się sprawa tego za co tym razem Max był obrażony oraz ich statusu. Randkowali. Skoro nadal było to w czasie teraźniejszym to nadal coś między nimi było, coś więcej niż tylko dziecko. I skoro był urażony brakiem kontaktu i zwróceniem na niego uwagi, to chyba mu nadal zależało. W końcu chociaż Harvey tylko na chwilę wstąpił do mieszkania to mógł wyczuć, że nie było tam, ani na chłopaku, innego zapachu jak omegi.
- Hm, ciekawe. Jestem…
Max nie pozwolił jej dokończyć.
- Ciekawym to był pomysł aby w trakcie jego rui wysłać do mnie z rzekomą pomocą, o którą nie prosiłem, inną alfę.
- … Maddie. – dokończyła. – Może potrzebujecie chwili dla siebie?
- Skąd, nie jestem tutaj aby z nim gadać, tym bardziej, że go tutaj nie zabierałem. To jest tutaj coś dobrego do polecenia? – wsadził swój nos w kartę.
Goodwin w swoim rzucaniu się był całkiem uroczy. Niby spokojny na tyle aby nie robić awantury, ale jasno mówiący o tym co go boli i że nie ma tak łatwo, że teraz podadzą sobie rączkę i wszystko będzie w porządku. Maddie za to go lubiła. Był omegą, ale nie krył się za swoją drugą płcią. Mówił to co myślał, nie dawał sobą manipulować i zawsze była z nim dobra zabawa. I chociaż nie wyglądało jakby cokolwiek mu złego się działo, ale tak naprawdę złego, to jednak czy mogła być spokojna? Wielka, umięśniona, wytatuowana i no po prostu wypisz-wymaluj niebezpieczna alfa właśnie siedziała u jego boku. A mimo wszystko w takim starciu Max by przegrał. To było bardzo niebezpieczne.
when your man is clearly crashing out over something but you have no idea what just cram food in his mouth and hope for the best 👍🏻

Anya is live and ready to show you everything. Watch her strip, dance, and perform exclusive shows just for you. Interact in real-time and make your fantasies come true.
Free to watch • No registration required • HD streaming
Megumi is such a romantic 😭
hey it’s going in his bag at least isn’t it?