Leffe Brune Draught - Deep Autumn Brown. Touch of dessert apples in the aromas. Suggestion of brown sugar in the palate, oaky, sappy; dryness in the finish. Served in its traditional chalice style glass.

seen from Dominican Republic

seen from Thailand
seen from Germany
seen from Netherlands
seen from Senegal
seen from Jordan
seen from United States
seen from Germany

seen from Morocco
seen from China
seen from United States

seen from Germany
seen from Kenya
seen from Netherlands
seen from Kenya
seen from Russia
seen from Mexico
seen from Yemen
seen from Kenya

seen from United States
Leffe Brune Draught - Deep Autumn Brown. Touch of dessert apples in the aromas. Suggestion of brown sugar in the palate, oaky, sappy; dryness in the finish. Served in its traditional chalice style glass.

Anya is live and ready to show you everything. Watch her strip, dance, and perform exclusive shows just for you. Interact in real-time and make your fantasies come true.
Free to watch • No registration required • HD streaming
A pint of Leffe Brune beer @ the Draft, BGC on a Thursday. Will definitely come back.
La cerveza belga Leffe Brune es de color granate, casi negro. Es cremosa y su espuma media. Tiene aromas a frutas y abadía. Es acaramelada, con notas a chocolate, con un final amargado y levemente ácido. Suave al paladar deja un sabor a levadura. Contenido de alcohol 6.5%. Calificación: 4/5
Raj dla piwoszy
Nadal dzień 1.
Nadal Bruksela.
Belgia to nie tylko kraj czekoladą płynący, ale i piwem. Jak powszechnie wiadomo to raj dla piwoszy, ponieważ możemy tu spotkać setki różnych marek tego zacnego trunku. Celowo nie napisałam złotego, ponieważ Belgia oferuje nam nie tylko piwa jasne i ciemne, ale także białe czy czerwone.
Ale Belgowie cenią nie tylko ilość, ale przede wszystkim jakość, dlatego do każdego z piw przypisane jest indywidualne naczynie, z którego spożywa się alkohol.
Piwo Kwak serwowane jest w tzw. szklanych bańkach umieszczonych w drewnianych stojakach. Nazwa piwa wywodzi się od jego twórcy Pauwela Kwaka. Podobno prawdziwą sztuką jest przechylenie kielicha i wypicie całej zawartości nie oblewając się. Nie wiem, ja spokojnie sączyłam:)
Kolejnymi piwami, których mogłam posmakować były Waterloo i Delirum. O Waterloo dużo nie napiszę, widocznie nie uraczyło mnie swoim smakiem. Pamiętam tylko, że piwo jest czarne jak smoła.
Delirum Tremense to chyba jedno z moich ulubionych piw, które piłam w Belgii. Kusząca i tajemnicza nazwa, miła dla oka etykieta (w końcu to małe różowe słonie!), jasna barwa i ciekawy smak. Tu akurat w wydaniu Delirum Noel:)
Duvel - piwo zwane diabłem. W smaku dominuje gorycz, ale można wyczuć domieszkę owoców. I ta wyjątkowo obfita piana! (na zdjęciu pozostała resztka, która utrzymała się do samego końca)
Godne polecenia moim zdaniem są jeszcze piwa: Kriek (główną rolę w tym spektaklu odgrywają wiśnie), delikatny i lekko cytrusowy Tripel Karmeliet (jest to jedno z najbardziej rozpoznawalnych piw w Belgii) i Leffe Brune (piwo klasztorne, pięknie pachnie!)
Podsumowując - poza czekoladą jedziemy do Belgi na piwo, piwo i jeszcze raz piwo!
Na koniec dorzucam foto z świetnego baru Au Brasseur w Brukseli.