#kociolek #syty #jednogarnkowe https://www.instagram.com/p/BykAy6LFzZP/?igshid=4f36u7ej5x2u

seen from Japan
seen from India

seen from Türkiye
seen from China

seen from United States

seen from United States
seen from United States
seen from Belarus
seen from China
seen from Canada
seen from United States
seen from United States
seen from South Korea
seen from China

seen from United States
seen from Venezuela
seen from Russia
seen from Australia

seen from Netherlands
seen from Spain
#kociolek #syty #jednogarnkowe https://www.instagram.com/p/BykAy6LFzZP/?igshid=4f36u7ej5x2u

Anya is live and ready to show you everything. Watch her strip, dance, and perform exclusive shows just for you. Interact in real-time and make your fantasies come true.
Free to watch • No registration required • HD streaming
"Snarry One-Shot”, czyli co to ku*wa jest...?
Czyżby to był pierwszy shot z fandomu HP jaki analizujemy? To się w sumie świetnie składa, bo mamy prawdziwą perełkę, nadesłaną przez jednego z naszych wiernych czytelników! To dzieło jest tak dobre, że aż nie ma tytułu. Mamy tutaj Snape’a, który chyba przechodzi kryzys wieku średniego, bo nie mam pojęcia jak inaczej wytłumaczyć to co się z nim dzieje i GHarry’ego Stu Pottera, który też nie może tego znieść.
Zanalizowały jak zwykle Kociołek i Kluska
Snarry (Severus Snape+Harry Potter) One-Shot (część 1 i na całe szczęście ostatnia)
#Wiem że słabe ale próbowaliście kiedyś zrobić z opowiadania One-Shot? 0_o
Nie bardzo wiem co to ma do rzeczy, ale w sumie cieszę się, że to tylko oneshot.
Harry Potter,uczeń siódmego roku w Hogwarcie,siedział właśnie na lekcji Eliksirów, próbując uważyć eliksir na potencję.
Jego praca jednak cały czas stała w miejscu. Chłopakowi nie do końca o taki efekt chodziło. Stać miało co innego.
Potter od początku szóstej klasy podkochuje się w Severusie Snapie.
Całe szczęście, że autorka od razu rzuca nam tą informacją w twarz, bo inaczej w życiu byśmy się nie domyślili!
Chłopak cały czas na lekcjach stara się wypadać jak najlepiej z eliksirem i nawet mu wychodzi bo od początku roku ma same Wybitne.
*ociera oczy chusteczką, machając na pożegnanie kanonowi, który z walizką w dłoni odchodzi w siną dal*
Przypuszczam, że Snape prędzej ZUPEŁNYM PRZYPADKIEM zgubiłby pracę Pottera i wstawił mu Trolla, niż oceniłby tak wysoko syna swojego super-hiper-arcywroga. But wolnoć, Tomku, w swoim domku, Autorko.
Harry co lekcję bardzo intensywnie wyobrażał sobie scenę w której uprawia seks ze swoim Mistrzem Eliksirów kompletnie nie zdając sobie sprawy że jeśli myśli się o kimś tak intensywnie to ten ktoś może usłyszeć i zobaczyć co sobie na przykład taki Potter wyobraża.
Jak ja będę bardzo intensywnie o kimś myśleć, to ta osoba dowie się co wyobraża sobie Potter. Dobry deal.
Nie o to chodzi, Klusko. Tam jest „na przykład”. Ta osoba, o której intensywnie się myśli dostaje pakiet kilku osób, wiesz, jak w kinie. I sobie wybiera. Na przykład takiego Pottera wybiera. Bo wiesz, Wybraniec, hehe. xD
***
Chłopak mieszał właśnie stopą w swoim eliksirze gdy usłyszał głos nad uchem.
-Zostań po lekcjach Potter-warknął Snape.
Warknął, nie powiedział, ponieważ ostatnią noc spędził na upojnym seksie żarliwej kłótni z Syriuszem i trochę z psa mu zostało.
Harry zaczął wyobrażać sobie jak Mistrz Seksu brałby go na biurku.
***
Snape siedział przy swoim biurku gdy zaczął słyszeć w głowie i widzieć przed oczami jak bierze Pottera na biurku.
To musiał być dla Ciebie szok, Severusie. Całe szczęście, że nie zacząłeś słyszeć, na przykład, w brzuchu.
Albo widzieć przed penisem. Właściwie niewiele byś zobaczył. Czarna kieca by wszystko zasłaniała. Jeszcze, nie daj Merlinie, pomyślałbyś, że oślepłeś!
-Jasna Cholera-Syknął do siebie.
Ten chłopak podobał mu się od dawna ale czy on musi tak słodko jęczeć na lekcjach i to przeważnie w momęcie gdy stoi na środku klasy.
Chyba się pogubiłam kto tu słodko jęczy i stoi.
Momęcie. Mo męcie. MO męcie. Wydaje mi się, że to krypto hejt na Milicję Obywatelską. Severusie, nie za stary jesteś na tak bezpodstawną nienawiść? Oh, wait. Akurat tu się kanon zgadza. Nevermind, Autorko.
Snape syknął rozdrażniony gdy poczuł że jego męskość budzi się do życia.
Przeciągnęła się leniwie i ziewnęła sobie tak od serca.
A potem zaczęła śpiewać „It’s a beautiful day” Michaela Bublé’a.
Buble'a w to nie mieszaj!
-Ja nie wierzę-Syknął i usłyszał upragniony dzwonek.
Snape też znał wężomowę? Bo coś dużo syczy w tym opku.
***
Harry podszedł do biurka nauczyciela.
-O co chodzi profesorze?-Zapytał.
- Będziemy się pieprzyć - odparł radośnie Snape.
-Cudownie!- odparł Harry.- Akurat zupełnym przypadkiem przed lekcją się rozciągnąłem.
-Usiądź-Snape wyczarował mu krzesło.
Usiadł i spojrzał na Severusa.
-Więc kto będzie na dole?
-Wiesz Potter że w czarodziejskim świecie gdy o kimś intensywnie myślisz ten ktoś może usłyszeć i zobaczyć o czym myślałeś-Zapytał Snape z ironicznym uśmiechem za to Potter zrobił się blady jak ściana.
-A...a...a...ale że kurwa jak?-Zapytał i schował twarz w dłonie.
Schował twarz w dłonie, bo od dziecka wyznawał zasadę, że jak kogoś nie widzi, to ten ktoś jego również nie może zobaczyć. I ta elokwencja. W sumie dość kanonicznie, z tego co pamiętam.
-A tak Potter że wiem o wszystkim co sobie wyobrażałeś na moich lekcjach-Tego Harry nie wytrzymał.Wstał i wybiegł z sali.Pobiegł na błonia zwalić sobie i tam siedział aż do wieczora.
Gary Stu jak się patrzy. Jeszcze brakuje opisu jak to ma dość ży… ach, nieważne. Już przeczytałam kolejne zdanie xD
Harry miał dość życia...wszedł na pomost,zostawił różdżkę na brzegu i wskoczył do wody.
I feel u, Potter. Też mam dośc życia jak czytam to opko.
Potter zemdlał w wodzie po kilku chwilach bez oddechu.
***
Severus szukał chłopaka już długo,w końcu wyszedł na błonia zobaczył tam jak Potter wskakuje do wody.
Zaskakująco dobry timing, Severusie.
Szukał chłopaka długo. „Hmmm… gdzie może być Potter? Najmłodszy szukający Hogwartu? Chłopiec, który uwielbia spędzać czas na świeżym powietrzu? Osoba, która izoluje się od innych, kiedy tylko ma jakiś problem albo obawy? Już wiem! Na pewno poszedł do swojego dormitorium poplotkować z tą szlamą. Hihi, jestem geniuszem.”
Snape pomyślał że chłopak chciał popływać ale zdziwił go fakt że Harry wskoczył do wody w ubraniach.
Pewnie zwyczajnie zapomniał kąpielówek.
Severus, znów zaskakując czytelnika swoją przebiegłością, domyślił się, że to jakiś mugolski zwyczaj brania kąpieli.
Patrzył na wodę chwilę aż czując niepokój wbiegł na pomost.
-Cholera-warknął Severus-Idiota chciał się zabić.
Snape, ty chytry lisie! Jak na to wpadłeś?!
Szybko machnął różdżką i wyciągnął nieprzytomnego Harrego na brzeg.
W sumie to zawsze trochę współczuję bohaterom opka jak nie udają im się samobójstwa. Jak inaczej mieliby się uwolnić od krzywd czynionych przez autorki?
-Oddychaj Potter-powiedział próbując przywrócić mu funkcje życiowe.
Severus załamywał się powoli,z jego oczu płynęły łzy.
-Harry...do cholery nie rób mi tego-szepnął czule.
To jest czule? Współczuję przyszłemu/j chłopakowi/dziewczynie autorki.
No wiesz, biorąc pod uwagę, że to Snape...
Trudno było Severusowi się do tego przyznać ale kochał tego chłopaka.
Wystarczyło, żeby raz zobaczył w wyobraźni jak pieprzą się na biurku. To była miłość od pierwszego wejrzenia.
Chyba włożenia.
-Harry...Błagam zrobię wszystko tylko obudź się-szeptał Snape.
Potter poruszył się lekko i kaszlnął.Spojrzał zszokowany na Severusa.
- Kim jesteś i co zrobiłeś z Severusem? - zapytał, bo sam też nie był w stanie znieść tego gówna.
-Profesorze?-Zapytał niepewnie.
Snape spojrzał na niego i ujrzawszy że chłopak żyje,Severus strzelił Harrego z otwartej ręki w twarz, po czym wrzucił go z powrotem do jeziora, otrzepał szatę i odszedł. Ale po namyśle zawrócił, jeszcze splunął za Potterem i dopiero wrócił do zamku.
-Idioto chciałeś mnie zostawić samego w na tym popieprzonym opku świecie? Nie mogłeś poczekać na mnie? Przecie ja już nie zniese! -Syknął na niego i przytulił zszokowanego chłopaka-Ty skończony kretynie jak mogłeś tak uciec zanim skończyłem mówić?Miałem ci jeszcze powiedzieć że choć przeszkadzało mi to w lekcjach to KOCHAM CIĘ i nie mam nic przeciwko spełnieniu kilku marzeń-Powiedział a Harry szczęśliwy przytulił Severusa.
I wtedy z jeziora wyłoniła się Wielka Kałamarnica i zjadła obu bohaterów, ku niezadowoleniu okrutnej autorki.
Nie najlepsze życiowe decyzje, czyli “I forgive you”
Trochę dramatycznie się ostatnio zrobiło w naszych skromnych progach, ale teraz wracamy już do tego, co tygryski lubią najbardziej. Przedstawiamy Wam kolejną analizę, ponownie z fandomu Łan Dajrekszyn (same perełki można tu znaleźć!) Tym razem mamy wartką akcję, pełną niespodziewanych i dramatycznych zwrotów akcji oraz rozdartych emocjonalnie bohaterów, którzy marzą o tym, by zostać rasowym Garym Stu. Czy im się to uda? Przekonajcie się sami, czytając naszą analizę oneshota pt. “I forgive you”.
Zanalizowały jak zwykle Kociołek i Kluska.
-Li…Liam, mocniej.- wyjęczał głośno Niall- szybciej.
-Niall, j-ja…. jeszcze chwila.-wysapał mu do ucha.
-Ja też Liammm, ja… o Boże Liam!- po sypialni rozniósł się krzyk Nialla, Liam skończył chwilę po blondynie upadając na niego.
- Cholera, Liam. Jak ty to robisz, że zawsze wygrywasz ze mną w Twistera?
-To było…- zaczął Payne łapiąc oddech.
-Tak było.- przytaknął tej rozbudowanej wypowiedzi wykazując się równie dużą elokwencją powiedział Horan i podniósł się z łóżka by zacząć się ubierać.
-Kiedy się spotkamy?-zapytał szatyn opierając się na łokciu by lepiej widzieć swojego kochanka.
-Jutro, w biurze.- odpowiedział.
-Oj Niall…- zaśmiał się.- Mie o to mi chodziło.
Mie chodziło o coś innego!
-Liam…- westchnął blondyn.- ja kocham Zayna.
-Kochasz go? Dziwnie to okazujesz.
Nawet bardzo, powiedziałabym. Jeszcze gdybyś wciągnął go w te seksy z Liamem, to byłoby to normalniejsze.
Nie, to u nich normalne. Na powitanie zawsze okładają się pięściami.
A na pożegnanie strzelają sobie w kolano?
-Tak, kocham!- krzyknął po czym całkowicie ubrany usiadł na łóżku.- Wiem, że go krzywdzę zdradzając go, dlatego Liam to koniec. Właściwie gdybyś nie poruszył tego tematu, nawet bym się nie odezwał. Możesz winić tylko siebie. Nie wiem jak mogłem Ci ulec. (Oh, ale ja wiem. On na pewno zaatakował cię swoim penisem, a jego ramiona i nogi oplotły cię jak pnącza. Myślę, że spokojnie możesz pozwać go za gwałt.) Ja naprawdę Cię lubię, ale musisz zrozumieć. Kocham go.
-Więc co tu jeszcze robisz? Leć do niego. Nie każ mu czekać.- kiedy blondyn wstał i chciał odejść złapał go za nadgarstek.- Żartowałem, nigdzie nie pójdziesz. Od dziś jesteś moim seksualnym niewolnikiem. I nic mu nie mów. Nie psuj tego co już macie. Bo to nie tak, że zepsułeś to kiedy zaczęliśmy się pieprzyć.
Posuwasz na boku cudzego chłopaka i nagle teraz taki dobry przyjaciel z ciebie? Wow, I’m done, a to dopiero pierwsza strona.
-Nie wiem czy będę potrafił. To mnie niszczy.
-Pamiętaj, nic się nie stało. Raz w dupę to nie pedał, a za trzecim się zeruje. Udanej randki.
-Dzięki.
~/*/~
Siedzieli w ich ulubionej restauracji, zajmowali stolik na piętrze, w jak najdalszym rogu, by mieć choć minimum prywatności. Zayn żywo opowiadał o dniu w pracy, lecz Niall w ogóle go nie słuchał próbując to wszystko sobie poukładać. Nagle poczuł na swojej dłoni tą ciepłą należącą do Malika.
Na kolanie natomiast poczuł tĄ zimną, należącą do podsłuchującego ich kelnera.
Otrząsnął się i spojrzał na swojego chłopaka.
-Tak?-zapytał zaskoczony.
-Co jest? Wydajesz się zamyślony.
-Przepraszam kochanie. Faktycznie się zamyśliłem.
Myślałem po prostu o moim kochanku, z którym pieprzyłem się przed naszym spotkaniem. Tą dłonią, za którą mnie trzymasz, obciągałem mu.
Tymi ustami, w które pocałowałeś mnie na powitanie, też.
-Czy coś się stało?
-Po prostu ciężki dzień w pracy. Pełno raportów i innych bzdetów.- skłamał.
A przez “inne bzdety” Niall rozumie bzykanko z ich wspólnym przyjacielem. Strach pomyśleć o co by mu chodziło, gdyby powiedział, że “stało się coś złego!”.
-Jedźmy do domu. Zrelaksujemy się trochę.
~/*/~
Po okołu trzydziestu minutach byli w swoim apartamencie. Odwiesili swoje płaszcze. Niall poszedł się przebrać w wygodniejsze ciuchy, by w pełni się zrelaksować. Zayn w tym czasie nalał im wina i udał się z kieliszkami do salonu gdzie usiadł na kanapie by poczekać na swojego ukochanego, który po chwili do niego dołączył. Usiadł blisko swojego partnera i odebrał od niego kieliszek z trunkiem.
Z trutką. Tam jest literówka. xD
Siedział w samych spodniach dresowych kusząc swojego ukochanego.
Kusił go szelestem ortalionu.
Malik przysunął się bliżej swojego chłopaka i pocałował go we włosy, potem w czoło, następnie w policzek, w szyję, a na koniec wyszeptał mu do ucha:
-Pij, kochanie. Pół dnia siedziałem nad tą trucizną. Nie może się zmarnować.
-Wyglądasz naprawdę kusząco, najchętniej bym Cię teraz schrupał. Do wina pasujesz idealnie.- zaraz po tym gwałtownie wpił się w jego usta smakując wina z jego ponętnych warg. Z jego warg, ponieważ był bardzo zachłanny, a to wino z kieliszka już całe wypił. Delikatnie przygryzał jego wargę, ssał i wypuszczał. Robił to, żeby nie uronić ani kropli wina. Drażnił się z blondynem podniecając go by później go wykorzystać do swoich niecnych planów na tą noc. Tej nocy zamierzał bowiem zniszczyć miasteczko Townsville, a blondyn miał być jego tajną bronią. Takie niecne plany miał ten Zayn aka Mojo-Jojo!
I'm not even sorry.
- Kurwa, mam na Ciebie taką ochotę. Wziąłbym Cię tu i teraz.
Ale zaraz Moda na sukces, więc musisz poczekać.
-Na co czekasz?- wysapał prosto w usta Mulata. Na te słowa od razu wpił się w usta Niall (kurwa, stary, tam już nie ma żadnego wina!) i zaczął go dotykać po całym ciele wcześniej odkładając kieliszki z alkoholem. Horan chętnie poddawał się dotykowi swojego mężczyzny, chętnie go odwzajemniając. Lubił takie wieczory ze swoim chłopakiem.- Zayn, proszę, weź mnie na spacer. Nie mogę już wytrzymać tego ciągłego siedzenia w domu.
-Się robi.- powiedział Malik równie zmysłowo i romantycznie po czym namiętnie pocałował swojego chłopaka. Językiem rozdzielił jego wargi by swoim dostać się i spenetrować jego jamę ustną.
...fuj. Średnio bierzesz się za to zniszczenie Townsville, Zayn. Bawienie się w dentystę nie przybliża cię do osiągnięcia tego celu.
Cieszcie się, że jestem zbyt leniwa, żeby robić kolejną ilustrację.
Nie wiem jak nasi czytelnicy, ale ja jestem zawiedziona, Klusko.
Naparł na Niall by się położył wtedy położył się na nim.- Wyglądasz tak słodko i jednocześnie ponętnie i niebezpiecznie z tymi rumieńcami i zamglonym wzrokiem. Tak bardzo bym Cię chciał.
-Na co czekasz kowboju? Weźmie, jestem dla Ciebie. Potrzebuję Cię.
Liam weźmie. Na bank o to tutaj chodziło.
Liam? Ależ się niefortunnie złożyło.
-O nie, nie tak szybko przystojniaku. Najpierw gra wstępna.- usiadł na kanapie i mocno pociągnął za nogawki dresów blondowłosego chłopaka- Mmmm, widzę, że zapomniałeś ubrać bokserek.
Nie. Tak właściwie założyłem je rano, ale zostały u Liama. No wiesz, tego kochanka, o którym myślałem w restauracji. Ups?
-Cóż, nie. Tak skrycie liczyłem na to. Więc mnie nie zawiedź.
-Nie mam zamiaru kochanie.- delikatnie zaczął całować jego uda by dotrzeć do miejsca kumulacyjnego i zacząć działać.
~/*CP*/~
Leżeli na dywanie próbując unormować oddech. Niall wtulony w Zayna, a Malik bawiący się jego włosami. Blondyn myślał nad tym wszystkim, przed chwilą skończył uprawiać seks ze swoim chłopakiem, a kilka godzin temu robił to samo z ich wspólnym przyjacielem.
-O czym myślisz, kochanie?-zapytał cicho Zayn by nie przerwać tej przyjemnej ciszy.
Nic nowego, znów o Liamie.
-O tym jaką mi przyjemność sprawiłeś?- uśmiechnął się uroczo okłamując swojego ukochanego. Naprawdę go kochał i bolało go serce, gdy musiał mu mówić te wszystkie kłamstwa, by go nie stracić.
Tak naprawdę było okropnie i Malik wcale nie sprawił mu przyjemności. Ale czego się nie robi dla dobra związku.
-Naprawdę to zrobiłem?- dopytywał.
-Nie no, coś ty. Ten orgazm też udawałem. Liam lepiej się mną zajął.
-Chyba nie uważasz, że Cię okłamuję?
Powiedział oburzony Niall, na chwilę zapominając, że okłamuje swojego chłopaka od początku tego opka.
-Nie, skądże. Po prostu wciąż nie umiem uwierzyć, że jesteś tylko mój.- zabolało. Tak bardzo go serce zabolało, okłamywał osobę, która go tak bardzo kocha, którą on sam kocha nad życie. Po mimo tego, że zerwał z Liamem, nie czuł się wolny.
Dlatego postanowił zerwać też z Zaynem.
Czuł jakby sumienie zabijało go od środka. Jakby za każdym razem, gdy spojrzy w oczy Zayna zabierało mu oddech, odbierając mu tym kilka sekund życia.
W takim razie niech nie przestaje w nie patrzeć. Tak będzie lepiejdla mnie dla wszystkich.
Nie mógł tak żyć, ale nie mógł też powiedzieć prawdy, bo stracił by to na czym mu najbardziej zależy, stracił by Zayna.
~/*CP*/~
Ostatni tydzień był dla niego katorgą. Cały czas miał wrażenie, że Zayn wie o nim i o Liamie, każdy jego dotyk czy pocałunek parzył.
Ale Zayna czy Liama? Bo już nie jestem pewna...
Coraz trudniej było mu się na czymkolwiek skupić, zamyślał się cały czas, unikał Zayna jak i Liama, zaczął więcej pić.
Zayn martwił się o ukochanego, nie tylko on zauważył zmiany w jego zachowaniu, ale także ich wspólnie przyjaciele i tylko Liam domyślał się o co chodzi, ale nie mógł powiedzieć Zaynowi. Chciał nawet porozmawiać z Horanem, by się ogarnął, bo wszystko wyjdzie na jaw, ale ten tylko powiedział, że nie ma czasu na rozmowy.
Ale mu powiedział. Nie no, nie dziwię się, że Liam zrezygnował ze starania się, by polepszyć przyjacielowi-byłemu-kochankowi samopoczucie. Po tak ostrych słowach też bym zrezygnowała!
Niall jest najmroczniejszą postacią w tym opku.
Pewnego wieczoru, gdy Zayn z Niallem siedzieli w ulubionej restauracji ten drugi zachowywał się jakoś dziwnie. Bo to nie tak, że akapit temu autorka powiedziała, że od dłuższego czasu zachowywał się dziwnie. Dopiero w tej restauracji zaczął. Całą drogę do lokalu przemilczał, a na miejscu nie pozwolił złożyć Malikowi zamówienia.
-Kochanie, co się dzieje?- zaniepokoił się Mulat.
- Zdradziłem cię, więc teraz będziesz głodował!
-Muszę Ci coś powiedzieć i to Ci się nie spodoba.- zaczął.
-Nie rozumiem. Wyjaśnisz?
-Zdradziłem Cię.- powiedział.
No, Niall, mistrzem subtelności to ty nie jesteś, powiem ci.
Zayn od razu zabrał dłoń, którą trzymał na tej należącej do jego chłopaka i dyskretnie wytarł ją w serwetkę. Kto wie czego dotykała. - Wiem, że nie zasługiwałem nigdy na Ciebie, a teraz… Boże, Zayn ja tak bardzo przepraszam. Nie zasługujesz na takie traktowanie. Teraz pewnie mnie znienawidzisz. I w pełni Cię rozumiem.
-Z kim to zrobiłeś?
-Nie ma sensu bym Ci mówił.
Właściwie to o zdradzie też niepotrzebnie palnąłem. Zapomnij. To co? Mały numerek na zapleczu? Jak nie chcesz to spoko, zadzwonię po Liama.
-Znam go?
-Tak.
-Kto?
-Zayn ja…
Zayn ja. Tak, to byłem ja. Masturbowałem się przeglądając się w lustrze. Tak mi wstyd!
Oj Niall, chociaż teraz byś nie kłamał. To był najlepszy orgazm w twoim życiu i pewnie wcale nie jest ci wstyd!
-Kto?!-podniósł lekko głos.
-Liam.
-Miałem go za przyjaciela.
Ło, stary, pohamuj nerwy. W twoich słowach aż słychać te kropki nienawiści.
-Kiedy?
-Pierwszy raz jak się pokłóciliśmy miesiąc temu.
“- Miałem go za przyjaciela. -Kiedy? - Pierwszy raz jak się pokłóciliśmy miesiąc temu.”
Też zawsze nazywam ludzi przyjaciółmi dopiero jak się z nimi porządnie pokłócę. A jak sobie przywalimy to już w ogóle jesteśmy bfff.
-Oh…
-Zadzwoniłem do niego, musiałem się komuś wyżalić. Upiłem się, zaproponował żebym nocował u niego. Tam wypiliśmy jeszcze po kieliszku i pocałował mnie.
-Pierwszy raz? Czyli nie zdradziłeś mnie raz?
-Nie.
-Czyli masz romans.
Ta dedukcja! Ta pomysłowość! Te emocje!
-Nie nazwałbym tego tak.
Właściwie to jesteśmy w związku od kliku lat, a romans mam z tobą.
-Ale taka jest prawda. Zacznij nazywać rzeczy po imieniu.
-Zayn…
-Kochasz go?
-Nie!-oburzył się.
-Czyli to tylko seks?
-Ummmm…. Tak.
-Nie wystarczam Ci?
-Jak możesz tak myśleć?!
OMG I CAN’T xDDDD Niall jest tak żałosnym bohaterem xD Te dialogi są na poziomie gry aktorskiej dzieci z kółka teatralnego w podstawówce.
Myślisz, że dzieci na kółku teatralnym w podstawówce odgrywają scenki, w których para gejów kłóci się, bo jeden z nich puścił się z innym?
A w czym gejowskie zdrady są gorsze od omawianej w podstawówce (chyba?) Balladyny, która zabijała randomowe osoby, bo była chciwą szmatą?
Balladyna, w odróżnieniu od związków homoseksualnych, jest akceptowana przez społeczeństwo?
-No nie wiem. Sypiasz z innym i nie chodź o miłość tylko o seks, co miałem pomyśleć?
- Um, no nie wiem... Może to, że mam bardzo pojemnye tyłek serce?
-Wiem jak to wygląda…
-Przestać. Pogrążasz się.
-Zayn, wiem jak to wygląda, co zrobiłem. Dlatego sam się usuwam. Dzisiaj się wyprowadzę, nie musisz szukać innego mieszkania, ani mnie spłacać, jest twoje. Ja zamieszkam w hotelu, jak na razie. Cholera po co ja Ci to mówię? I tak Cię to nie obchodź.- powiedział i wstał od stołu.- Żegnaj Zayn. Życzę powodzenia.- uśmiechnął się smutno i odszedł.
Ach, kocham takie zachowania. Kutas spierdolił po całości, po czym zachowuje się jakby to on był pokrzywdzony i wywołuje wyrzuty sumienia w osobie, która została przez niego zraniona. Ach, no i „i tak cię to nie obchodzi” to argument emo-cierpię-życieniemasensu gimnazjalistek. Just sayin’.
*nie obchodź. Niall chciał powiedzieć “nie odchodź”, ale w ostatnim momencie zorientował się, że to on odchodzi, więc stwierdził, że zrobi z siebie ofiarę.
Mulat widział przez szybę jak miłość jego życia właśnie odchodzi. Nie wiedział czy będzie potrafił żyć bez niego. Pomimo tego co mu Niall zrobił, kochał go i chyba był gotowy mu z czasem wybaczyć.
-Nie wierzę, że to robię. (No kurwa, ja też nie, Zayn.)- powiedział wstając od stołu. Zapłacił i wyszedł z restauracji. (Za co, skoro Niall nie pozwolił mu złożyć zamówienia?) Wsiadł do swojego samochodu i ruszył za Niallem. W oddali widział jego Range Rovera jadącego zdecydowanie za szybko. Padał deszcz, było ciemno, chłodno. Latarnie nie oświetlały dobrze drogi. Czuł coś dziwnego w środku, tak jakby przeczucie. I wtedy stało się to czego obawiał się w głębi duszy.
Zwymiotował na swoją nową tapicerkę. Bowiem to „dziwne w środku” to były przeterminowane grzybki w occie.
Tylko czemu czuł je w głębi duszy?
Zayn zawsze był słaby z biologii, z anatomii zwłaszcza.
Znał się tylko na anatomii Nialla.
Samochód Nialla wpadł w poślizg, zaczął się odwracać aż w końcu dachował i w tym stanie przejechał kilka metrów. Przerażony Zayn przyspieszył (mądre, zważywszy na pogodę i na to, co przed chwilą stało się z jadącym szybko Niallem) (Chciał upewnić się, że Niall nie żyje, a w razie potrzeby go rozjechać) i po kilku sekundach znajdował się koło samochodu swojego ukochanego. Pospiesznie wyciągnął telefon i wyprał 112.
W tym deszczu wyprał. Stwierdził, że skoro woda i tak leci strumieniami, to po co ją marnować.
Na całe szczęście nie zafarbowało jego białej koszuli
powiedział kobiecie w słuchawce co się stało i gdzie. Karetka przyjechała po dziesięciu minutach, to było najdłuższe dziesięć minut w jego życiu. Ratownicy wyjęli jego chłopaka z samochodu, który swoją drogą nadawał się tylko do kasacji (co Zayn ze smutkiem zauważył, mimo tego, że jego chłopak był prawdopodobnie umierający), i zabrała na noszach (ta kasacja zabrała) wsadzili go do karetki i zabrali go do London Royal Hospital (Nialla czy samochód...? Nie jestem pewna co Zayn zdecydował się ratować...). Malik natychmiast pojechał za karetką.
Po trzydziestu minutach był na miejscu, bo po drodze skoczył na kebaba (niefortunne, biorąc pod uwagę kolor skóry Zayna xDDD). Podbiegł do recepcji.
-Przeprasza, przed chwilą karetka przywiozła tu mojego chłopaka. Z wypadku samochodowego.
-Jak się chłopak nazywa?
-Niall Horan.
-Tak, jest na OIOM'ie. Pójdzie pan prosto, do końca korytarza, potem skręci w prawo, prosto do końca korytarza i znowu w prawo. Tam jest OIOM.
-Dziękuję- pobiegł drogą, którą pokierowała go recepcjonistka. Stanął przed szklanymi drzwiami i z przerażeniem przyglądał się reanimacji swojego ukochanego.
-Nie!- krzyknął. Tak naprawdę wcale mu się nie uśmiechało, że Niall znów miałby być żywy. Pomyślał, że dobrze mu tak za te zdradę. Karma wraca. Zayn był zawistnym chujem. xD Bardziej martwił się o auto. Chciał dostać się na salę, ale dwie pielęgniarki mu w tym przeszkodziły.
-Nie może pan tu wejść.- powiedziała jedna z nich.
-Ale on nie może umrzeć.
-Mhm. A pan wciąż nie może wejść.
-Lekarze robią co mogą. Pana przyjaciel jest naprawdę w dobrych rękach.- powiedziała druga.
-Chłopak.
-Słucham?
-To mój chłopak.
-To pedał? A nie, to powiem lekarzom, żeby przestali *otwiera drzwi do sali* CHŁOPAKI! TEN CO GO REANIMUJECIE TO LUBI W DUPĘ. NIE RATUJCIE GO *wraca do Zayna* Załatwione, może pan już wrócić do domu. - powiedziała pielęgniarka, uśmiechając się dumnie. Zrobiła dziś dobry uczynek, ratując zbłąkanego mężczyznę ze szponów homoseksualizmu.
-Dobrze. Proszę zaufać lekarzom.- uśmiechnęła się do niego.- Może pan chce coś na uspokojenie.
-Nie dziękuję.
Siedział czekając przed salą aż ktoś do niego wyjdzie.
Nagle drzwi się otworzyły i wyszedł lekarz.
Zayn podziękował w duchu za ten cud.
-Doktorze, co z moim chłopakiem?- zapytał wstając z krzesełka.
-Jego stan jest stabilny, ale pierwsze dwadzieścia cztery godziny spędzi na OIOM'ie. Jest nieprzytomny.
-Mogę do niego wejść?
-Ale tylko na chwilkę. Nie za długo.
-Dobrze doktorze. Dziękuję.- pchnął drzwi i wszedł do sali gdzie leżał jego ukochany. Taki blady, z różnymi kablami po przypinanymi do rąk i klatki piersiowej. Miał też rurkę w ustach.
-Cześć kochanie- zaśmiał się nieśmiało.- Ale mi narobiłeś strach. Ale tylko jeden strach, więc się nie przejmuj. Musisz z tego wyjść, rozumiesz? Musisz.
-Przepraszam, powinien pan już wyjść. (No, panie lekarzu, to nie zalicza się do „nie za długo”. To nawet nie była minuta) Będzie mógł pan przyjść później. Ale teraz…
-Rozumiem.- powiedział i wstał. Pocałował go w czoło (tego lekarza. Stwierdził, że odegra się na Niallu i też go zdradzi) i wyszedł. Gdy zamknęły się za nim drzwi wyciągnął telefon i wybrał numer do ich nie dawnego przyjaciela.
-Halo?
-Liam? Tu Zayn. Niall miał wypadek.
-Nic mu nie jest?
-Nie. Jest na OIOM'ie. Ledwo uszedł z życiem.
xDDDDD Ledwo uszedł z życiem, leży nieprzytomny na OIOMie, ale nic mu nie jest. Co by się musiało stać żeby Zayn stwierdził, że coś mu jednak jest? xD
Spokojnie, w wypadku odcięło mu głowę, ale myślę, że z tego wyjdzie.
-Już jadę. W którym szpitalu?
-London Royal Hospital.
-Zaraz będę.
-Czekam.- rozłączył się, zaczynając ostrzyć siekierę i przygotowując się mentalnie na spotkanie z kochankiem Nialla.
Z powrotem usiadł na krzesełku w poczekalni. Czekał tam około trzech kwadransów aż Liam pojawił się koło niego.
Pojawił się. Spod ziemi wyrósł. Zayn przestał się dziwić, że Niall poleciał na niego i te jego magiczne sztuczki.
-Gdzie on jest?
-Na tej sali.- pokazał ręką.
-Nie możesz wejść?
-Nie teraz.- powiedział- Powiedział mi o was.
-Co?- zdziwił się Payne.- Miał nic nie mówić.
-Nie był taki. Może to zrobił, ale sumienie by go zjadło.
-Kochasz go?
-Oczywiście. Co to za pytanie?
-To mu wybacz.
-Już to zrobiłem. Nie mogę bez niego żyć.
-Może to jest wasza szansa?
-O czym ty mówisz?
-Może to, że miał wypadek i przeżył to znak na danie sobie drugiej szansy. Pomyśl o tym.
Ja bardzo przepraszam, ale co ty odpierdalasz, Zayn? Gdzie twoja świeżo zaostrzona siekiera, Zayn? Naprawdę nic mu nie powiesz, nie przywalisz za bycie „przyjacielem”, który posuwa twojego faceta? I jeszcze przyjmujesz od niego rady, odpowiadasz na pytania mówiące o twoich uczuciach i…i… nie mam słów. I’m so done.
-Przepraszam pana- przerwała im pielęgniarka.- Może pan wejść do swojego chłopaka.
-Dziękuję.- uśmiechnął się do niej.- Liam…
-Będę tu czekał.
~/*/~
Minęły trzy miesiące od wypadku. Niall zapadł w śpiączkę. Nie było z nim żadnego kontaktu. Lekarze nie wiedzieli kiedy się wybudzi, czy w ogóle się wybudzi.
Minęły trzy miesiące od wypadku Nialla, a Zayn codziennie siedział przy swoim ukochanym. Gdyby nie praca siedział by tam dwadzieścia na dobę. Pielęgniarki i przyjaciele wyganiali go z sali blondyna by choć na chwilkę odpoczął.
Pewnego dnia gdy przyszedł do szpitala doznał prawie, że zawału. Niall, jego ukochany siedział na łóżku całkiem przytomny oglądając jakąś gazetę.
...może ja się nie znam… ale naprawdę, świeżo wybudzony ze śpiączki miałby siłę siedzieć i przeglądać ploteczki w jakimś magazynie?
-Niall?- zapytał zdziwiony ostrożnie podchodząc do łóżka, na którym siedział chłopak.
-Zayn? Co ty tu robisz?- jego oczy były podkrążone jakby płakał.
Właśnie znalazł bardzo wzruszający artykuł.
Melanie Griffith znalazła swoją miłość życia. Kolejną.
-Obudziłeś się.- powiedział po czym usiadł na łóżku i mocno przytulił swojego chłopaka.
-Co się dzieje?- zapytał zdezorientowany chłopak.
-Jak to co?- zdziwił się.
-Co ty tu robisz? Nie powinno Cię tu być. Przecież z tobą zerwałem. Po co tu przyłazisz? Chcę być z Liamem.
-Dlaczego?
-Bo Cię zdradziłem.
-Niall, przestań. Nie mogę tego słuchać. Ja też nie mogę słuchać twojego pierdolenia, Zayn. - wstał z łóżka- Kocham Cię i nie potrafię bez Ciebie żyć. To co zrobiłeś to był moment słabości, spowodowany moim zachowaniem. Miałem problemy w pracy i nic mi nie pasowało. Kłóciliśmy się. To moja wina.
-Ale… Ale Zayn! Ty nic nie rozumiesz! Wszystko zepsułeś! A tak dobrze szło! Zdradziłem cię! Okłamywałem! Dziwnie się zachowywałem! Potem miałem wypadek i nawet zapadłem w śpiączkę! Już niemal zostałem Garym Stu, ale nie! Ty musiałeś oczywiście okazać to swoje miłosierdzie i mi wybaczyć. Zniszczyłeś mi marzenia, Zayn. Mam nadzieję, że jesteś z siebie dumny.
-Przestań. Nie mogę bez Ciebie żyć.- wyjął coś z swojej torby i uklęknął przy łóżku- Mam to zawsze przy sobie. Miałem Ci to dać tamtego wieczoru, ale ten wypadek, to co powiedziałeś. Czekałem aż się obudzisz. Jesteśmy razem już dwa lata.- chwycił jego dłoń w swoją otwierając pudełeczko. Oczom blondyna ukazała się srebrna obrączka- Niall uczynisz mnie najszczęśliwszym facetem na ziemi i wyjdziesz za mnie?- patrzył mu prosto w oczy szeroko się uśmiechając.
-Ty tak na serio?- kiedy dostał potwierdzenie rzucił się na szyję swojego narzeczonego próbując go udusić, bo tytuł Gary’ego Stu przepadł na dobre i mocno się w niego wtulił.- Tak- powiedział drżącym głosem. Zayn delikatnie włożył obrączkę na palec swojego narzeczonego.
I żyli długo i szczęśliwie, zdradzając się z kim popadnie. Kooo-niec.
Topografiando a Gabriel de Lamb.
© Jacek Kociolek
La idea partió de She wolf de Sia y David Guetta, luego derivó hacia horizontes enigmáticos.
© Jacek Kociolek

Anya is live and ready to show you everything. Watch her strip, dance, and perform exclusive shows just for you. Interact in real-time and make your fantasies come true.
Free to watch • No registration required • HD streaming
Ilustración inspirada en la canción Born to die de Lana del Rey (o en uno de los covers de la misma).
© Jacek Kociolek
Rescatando a una cantante polaca (ahora) olvidada hasta por los que la conocían: Zbłąkany list de Agnieszka Chrzanowska.
© Jacek Kociolek
Plasmando el gusto por lo antiguo y fusionándolo con lo moderno, en este caso con J´étais lá de Zazie.
© Jacek Kociolek






