Czas start.
Najszybciej jak to było możliwe zgłosiłem się o pomoc do kancelarii. W tym miejscu chciałbym bardzo podziękować i polecić. Zaproponowano mi kilka rozwiązań. Niestety z góry usłyszałem,że nie będzie łatwo. Prawnicy w moim imieniu rozwiązali umowę, precyzując wysłali oświadczenie z uchyleniem się od skutków oświadczenia woli. Nie pytajcie, nie wiem w dalszym ciągu o co chodzi. W każdym razie rozwiązano moją polisę, po miesiącu wypłacono mi 50% (!!!!!!!!!!!!!!) zaoszczędzonych przeze mnie środków. Połowa moich ciężko ciułanych pieniędzy przepadła nie wiadomo gdzie. Byłem wściekły, następnie załamany, następnie wydawało mi się,że pogodziłem się ze stratą po czym znowu byłem wściekły i tak w kółko. Wiedziałem,że nie mogę tej sprawy pozostawić w takim stanie. Z drugiej jednak strony miałem ogromne poczucie zawodu i pretensji, pretensji głównie do siebie że dałem się tak łatwo oszukać. Podpisałem z kancelarią umowę, na szczęście udało mi się wynegocjować zapłatę po przeprowadzeniu sprawy. Prawnik ponownie zaprosił mnie na spotkanie, opowiedziałem całą swoją historię, dwa dni później otrzymałem projekt pierwszego pisma. Od razu zostałem uprzedzony,że na odpowiedź będę musiał oczekiwać przynajmniej 30 dni. 30 długich dni!! W tym czasie rozglądałem się już za drugą pracą, przyjąłem najgorszy możliwy scenariusz – nie odzyskam swoich pieniędzy. Mimo to, nie zamierzałem rezygnować ze swoich marzeń. Obejrzałem zdjęcia z wakacji, musiałem coś zrobić. Znalazłem drugą pracę, średnio a raczej słabo płatną natomiast pozwalającą na wykonywanie jej w przerwach od pozostałych czynności. Nie polecam, nuda i rutynowe powtarzanie tych samych czynności dzień po dniu. Otrzymałem pierwszą wypłatę a odpowiedzi na moje pismo wciąż nie było!











