Niemal nieznajomy, namieszałeś.
Wystarczyło kilka dni, by moje życie stanęło na głowie. Przypadkowa rozmowa, gdzieś w Internecie, pełna poczucia porozumienia, którego nie znałam przedtem, w każdym razie nigdy tak silnego.
Nie wierzyłam i nadal nie wierze w miłość przez Internet, jednak przy pierwszym spacerze z nim poczułam... poczułam się po prostu dobrze! Było tak swobodnie i naturalnie, jakbyśmy znali się od zawsze. Było tak spokojnie, a jednocześnie radośnie. Gdy usiedliśmy na ławce i jego ramię musnęło moje, po raz pierwszy w życiu zapragnęłam kogoś nowo poznanego pocałować. Z trudem powstrzymałam się, przygryzając wargę gdy spoglądał w innym kierunku. Nie chciałam dać po sobie poznać.
Nie wiem sama, czy to były jego perfumy, czy zapach jego skóry. Ciepło słońca, czy ciepło jego ciała obok. Przypadkowa fałda na materiale jeansów, która przykuła mimowolnie moje spojrzenie, czy bardzo męskie ciało zasługujące na czułość. Odwrócenie wzroku nie uspokoiło serca.
Objął mnie. Nie pocałował mnie w usta, ale pocałował, delikatnie właściwie wtulił usta, w moją szyję, z boku, pod uchem.
Jest ode mnie dziesięć lat starszy. Na pewno miał już kobietę, w każdym znaczeniu tych słów. Ja byłam jeszcze rok temu w związku, ale byłam gotowa uwierzyć, że jestem aseksualna — lubiłam czułość i pocałunki, ale nie czułam potrzeby czuć je poniżej obojczyków. Nie chciałam niczyich ust, tak jak teraz chcę jego usta, by (tak jak wtedy na ławce) miękko przylgnęły tam, gdzie nie będę już umiała powstrzymać wilgoci, która, o boże, czy ona mu zasmakuje? Nie chciałam nigdy tak jak teraz sprawdzić, jak to jest, kiedy sprawdzę dłonią, czy to była tylko fałda spodni i czy mężczyźni są tam wrażliwi na pocałunki.
Coś Ty ze mną zrobił.
Boję się, że mnie skrzywdzi. Boję się oddawać mu siebie cała. Jednocześnie chciałabym by, jeśli ktoś ma mi pokazywać, jak to jest odkrywać taki dotyk, by to właśnie on był tym kimś.
Spotkaliśmy się na żywo tylko ten jeden raz. Wystraszyłam się. Nie jego, ale siebie — zawsze siebie szanowałam, a on, choć taki spokojny i łagodny, sprawia że chciałabym przed nim uklęknąć. Nie wiem, co napisać, więc od tygodnia do niego nie pisałam. Chciałabym, ale boję się. Jaki byłby w smaku? Czy podobałoby mu się, że chciałabym w taki sposób sprawić mu przyjemność? Czy dałabym sobie z tym radę, jeśli nigdy nie miałam nikogo w ustach? Czy polubię połykać jego satysfakcję, czyniąc ją, ten jej wilgotny dowód, tylko moim, skrytym we mnie i wnikającym w moje ciało na zawsze...?
A co jeśli on o tym nie myśli?












