Dawno mnie nie było, cóż taka specyfika życia, że im więcej chęci do pisania tym więcej pracy, a że na pisaniu nie zarabiam to wybrałem szycie ;) Wiele się działo, wiele powstało. Tradycyjnie zdjęć jak na lekarstwo, ale to niebawem ulegnie poprawie, obiecuję. Mam głowę jak sklep spożywczy, tyle terminów w kalendarzu nie miałem dawno, co niezwykle cieszy, ale też przeraża. Jak pogodzić wszystkich, a przy okazji nie dostać depresji z przepracowania (czy to w ogóle możliwe?)
Październik pełną gębą, słońce wyszło zza chmur i podobno tak ma zostać na chwilę, nie pozostaje nic tylko wziąć się w garść i cieszyć końcówką roku. Do następnego, tym razem myślę szybszego!
D










