Jak byłam mała, miałam jakieś 4-5 lat, wprowadziłam się z domu... do altanki... Na placu zabaw. A wszystko wyglądało jakoś tak:
Pokłóciłam się z domownikami o jakąś pierdołe, obraziłam się i wyszłam, twierdząc że się wyprowadzam. Blok dalej był plac zabaw, a na tym placu była drewniana altanka, znalazłam jakiś karton, przytargałam go do tej altanki. Od tego momentu altana była moim domem, karton był wielofunkcyjny, narysowałam na nim jakieś obrazki i uważałam, że to mój telewizor oraz moje łóżko. Tak, chciałam spać w kartonie. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że ja byłam naprawdę skłonna tam zostać, ale młodszy brat mojej mamy szedł wtedy do sklepu i mnie widział. No i tak nie wracałam do domu, 22 - mnie jeszcze nie ma, mija jakieś 40 minut - dalej mnie nie ma. No i około 23 mama po mnie przyszła i zabrała mnie siłą z mojego nowego domu.
Pierwsza historia, którą publikuje, to historia z mojego dzieciństwa, którą do tej pory wspominam ze śmiechem i dorzucam swoją fotkę jak byłam mała 😜