continuation && @herehear
kawiarnie były swego rodzaju magicznym miejscem. mimo że ludzie byli dla siebie nieznajomi, to każdy życzliwie podchodził do człowieka, który zaraz miał zająć wcześniej okupowane siedzisko. z przelotnym uśmiechem na ustach wymieniali się własnym kątem, który nie należał już dłużej do nich. łatwo było nawiązać kontakt wzrokowy znad kubka, czy też książki. czasem można było dostrzec kolejne słane uśmiechy, do osób oddalonych od siebie o kilka stolików, gdy dawali oczom odpocząć od kilku bądź kilkunastu calowych ekranów, przy których pracowali.
john właśnie tym się zajmował. postanowił wynieść pracę nad edycją nowego JCC poza swoje cztery ściany, przy okazji dając sobie możliwość od odetchnięcia przyjemnym, kawowym zapachem, jaki roznosił się po lokalu. zrezygnowany wysunął słuchawki z uszu, z poirytowaniem malującym się na twarzy, które nijak nie pasowało do słyszanych przed sekundą śmiechów przyjaciół. nieszczęśliwie, dźwięk rozjechał się wraz z obrazem, tworząc istny chaos na ekranie, jak i w głowie, co miało być cichym znakiem od wszechświata, że ma zrobić sobie przerwę.
akurat gdy złapał za ucho kubka z resztką kawy, poczuł na sobie czyjś wzrok. zmarszczył brwi, unosząc spojrzenie na uśmiechniętą twarz, która przyglądała mu się jakby co najmniej uratował cały świat. czy to był moment by zwolnił mężczyźnie miejsce? a może po prostu lubował się on w twórczości zespołu i sam widok artysty przynosił mu uśmiech młodo wyglądającą twarz. mógł sobie jedynie pomarzyć o drugiej opcji, w czym się jedynie utwierdził, słysząc głośniejsze ' tutaj ' zza swoich pleców. najwidoczniej coś go ominęło i aż poczuł się jak postać drugoplanowa, co w jego małym świecie było rzadkością. posłał wciąż stojącemu brunetowi ciepły uśmiech, wracając zaraz wzrokiem na ekran. postanowił jednak zrobić trochę miejsca przy nie tak skromnym stoliku, jakby ten chciał odnaleźć kawałek zacisza dla siebie.