(...) mój mechanizm snu uległ rozbiciu. Bezsenność albo kiepski sen stały się chroniczne. Gdy śpię cztery albo pięć godzin, nie jest jeszcze tak źle. Często wyciągany jestem jakby jakąś spiralą z głębokiego snu. Jest to nieprzeparta siła, zastanawiam się, gdzie się kryje. Czy to nieokreślone poczucie winy albo niezaspokojona potrzeba kontrolowania rzeczywistości? Nie wiem, właściwie jest to obojętne. Byle jakoś przetrwać noc za pomocą książek, muzyki, herbatników i wody mineralnej. Najcięższa jest godzina wilków między trzecią i piątą. Wtedy przychodzą demony: zmartwienia, obrzydzenie, strach, przesyt, wściekłość. Nie opłaca się ich tłumić, gdyż wtedy stają się jeszcze gorsze. Gdy oczy znużą się czytaniem, pozostaje muzyka. Zamykam oczy i słucham z pełną koncentracją, dopuszczając demony do siebie. Chodźcie teraz, znam was, znam wasze zachowanie, używajcie sobie, dopóki się nie zmęczycie, nie stawiam oporu. Demony szaleją coraz bardziej, po chwili wypada dno i stają się tylko śmieszne, znikają, a ja zasypiam na jakąś godzinę".
Ingmar Bergman "Laterna magica"
















