Roboty, sztuczna inteligencja i emocje. Transhumanizm.
Transhumanizm? Warto zacząć od tego, czym właściwie jest transhumanizm. Posiłkując się Wikipedią, możemy dowiedzieć się, że jest to ruch intelektualny, kulturowy oraz polityczny, który niesie za sobą postulaty o możliwości i potrzebie wykorzystywania techniki oraz nauki, by pokonać ludzkie ograniczenia i poprawę kondycji.
Michał Klichowski, profesor z UAM, w swojej książce "Narodziny cyborgizacji" pisze o dwóch ideach, które niesie za sobą transhumanizm. Po pierwsze, wykorzystanie techniki do eliminacji genetycznej przypadkowości, oraz po drugie, wykorzystanie techniki do rozszerzania naturalnych ludzkich funkcji.
Radykalne postulaty traktują nie tylko o przedłużeniu ludzkiego życia, ale nawet o nieśmiertelności czy wskrzeszeniu zmarłych ludzi. Ktoś by mógł powiedzieć, że to szaleństwo idealistów, coś nienaturalnego, wymysł współczesnych fanatyków technologii i miłośników życia. Ale czy na pewno?
To w końcu ludzkie czy nie ludzkie? Jest to naturalne, że chcemy żyć jak najdłużej. By nasi bliscy żyli jak najdłużej. Najlepiej wiecznie. Dla wielu odpowiedź jest prosta - ateista powie "to tylko marzenia", osoba religijna powie "wieczność dopiero po drugiej stronie", a determinista technologiczny oraz zwolennik technologii odpowiedzą "może się uda". Ale wskrzeszenie wcale nie jest tak abstrakcyjne i obce, jakby się mogło wydawać. Niemalże każda religia traktuje o życiu po śmieci. Wniosek jest taki, że my po prostu jako ludzie...
Lubimy żyć Rozwój medycyny znacznie wydłużył życie. Zresztą nie tylko życie wydłużył, ale i poprawił jego jakość. Technologia też miała w tym swój udział. Zarówno w narzędziach do operowania i leczenia ludzi, jak i niesienia pomocy na odległość, niesienia pomocy masowo (karetki i szpitale).
To w sumie happy end? Niekoniecznie. Może to iść za daleko i zbyt radykalnie. Obecnie uważamy, że od maszyn różnią nas przede wszystkim emocje, dusza. Apetyt rośnie w miarę jedzenia. W końcu dłuższe życie mogłoby wydawać się niewystarczające. Ciało może zacząć być postrzegane jedynie jako ograniczenie. Człowiek zostałby uwolniony od ciała, a więc umysł i duch mogłyby zniknąć razem z nim. Lecz na razie pozostaje to chyba jedynie najgłębszą fanrazją fanatycznych futurystów. Cyborgizacja na razie nam nie zagraża. No, przynajmniej nie na skalę światową. W końcu Aleksandra Przegalińska w wywiadzie w książce "Sztuczna inteligencja. Nieludzka, arcyludzka" opowiadała o Szwedzie, który był ochipowany i coraz częściej modyfikował sobie ciało, by ułatwić sobie życie (przynajmniej w opinii cyborga).
Czy nie ma złotego środka? Trudno stwierdzić, dla każdego oznaczałby on co innego. Jednak zakładając zdrową relację technologii z ingerencją w ciało, to mogłoby działać całkiem nieźle. W końcu mamy rozruszniki serca, które pozwalają komuś żyć, gdy operacja jest niemożliwa. Jedynie technologia pomaga takiemu komuś żyć. Podobnego sprzętu wczepianego do ciała jest więcej. Następuje więc paradoks. Z jednej strony chcemy być "mniej ludzcy" poprzez modyfikacje ciała, coraz częstsze obcowanie z technologią (także jeśli chodzi o aspekt socjalizowania się). Z drugiej natomiast - tworząc roboty, chcemy, by jak najbardziej przypominały człowieka.
Roboty No właśnie, skoro już pojawił się temat robotów, to może trochę o nich. Skoro nie można jeszcze zwalczyć śmiertelności, to można ułatwiać i ulepszać życie. Dlatego też tworzone są roboty, nawet takie proste jak robot kuchenny, robot sprzątający czy koszący. Jednak wraz ze wzrostem zaawansowania SI, wzrastały też popularność i ranga robotyki. W swej książce Sherry Turkle wspomina filozofa H. Dreyfus'a, z którego stanowiska wypłynął wniosek, że "niezależnie od tego, na jaką inteligencję stać maszyny, nie będzie ona nigdy taka sama jak inteligencja ludzka, ponieważ żadne ciało, w jakie możemy je wyposażyć, nie będzie ciałem ludzkim". Jak będzie? Z pewnością doświadczymy jeszcze bardziej zaawansowanych robotów, a robotyka nie przestanie prężnie się rozwijać.
Jak jest obecnie? Chyba najbardziej realistycznym oraz zaawansowanym humanoidalnym robotem jest robot projektu Ameca. Jeden z głównych filmików promujących projekt przedstawia robota, który wygląda jakby właśnie się "obudził do życia". Najpierw zaczyna powoli ruszać ręką wciąż mając zamknięte oczy. Kolejną czynnością jest imitacja wzięcia oddechu (trzeba przyznać, że naprawdę realistyczna) oraz szerokie otworzenie oczu. Mimika wskazuje na zdziwienie. Potem robot zaczyna oglądać swoje ręce, którymi porusza. Po tym wszystkim dopiero "zauważa" osobę, która filmuje całe zajście i jest w "szoku", ale po chwili obserwacji i namysłu wystawia do kamerzysty rękę, i przyjaźnie się uśmiecha. Ciekawe jak daleko to zajdzie i w jakim czasie. W końcu wiele gier i filmów wskazywało na zaawansowaną przyszłość już w latach 2040-2080, zatem w teorii niedaleko i powinniśmy doświadczyć.
Androidy w kulturze A propos gier i filmów. Świetnym przykładem "zgadywania" co będzie z robotami, jest gra "Detroit: become human". W przedstawionych w niej realiach powszechnym zjawiskiem są androidy, czyli roboty do bólu przypominające ludzi i zachowujące się jak oni. Mimo to w większości postrzegane są jedynie jako służący, zwykły sprzęt, który ma być posłuszny (choć znajdowali się i tacy, którzy z nimi sympatyzowali). Androidy miały też swoich zagorzałych ludzkich przeciwników, którzy nienawidzili ich za zabieranie im pracy. Jest to dosyć powszechna obawa. Nawet obecnie w debacie publicznej pojawiają się głosy o tym, że technologia zastępuje działalność ludzką, tym samym odbierając miejsca pracy. Wracając jednak do gry, z czasem androidom "coś się przestawiało" i zaczęły one odczuwać emocje, buntować się przeciw niewolnictwu i domagać się swoich praw.
Ta gra nie jest jedynym przykładem podjęcia tematu androidów przez dobra kultury. Do dzieł o podobnej tematyce możemy zaliczyć chociażby film "Blade Runner 2049" (w zasadzie całą serię "Blade Runner") czy świat "Cyberpunka", przeżywający ostatnio renesans z powodu polskiej gry i anime produkcji Netflixa. Wszystkie te produkcje łączy jedno: wszędzie są roboty (z możliwością "przejrzenia" i odkrycia własnej świadomości) oraz ludzie modyfikujący swe ciała coraz to nowszą technologią. Refleksję oraz wyobrażenie sobie tego umożliwić i ułatwić może książka "Samotni razem. Dlaczego oczekujemy więcej od zdobyczy techniki, a mniej od siebie nawzajem" autorstwa Sherry Turkle. Można w niej znaleźć parę skłaniających do refleksji myśli, oto jedna z nich:
"nie upodobnimy jej [sztucznej inteligencji] do siebie, bo i po co? [...] Kiedy myślę o przyszłości, jestem przekonana, że powinniśmy wzmacniać to, co w człowieku najlepsze, i dopełniać go narzędziami SI, które pozwolą mu zobaczyć i zrozumieć jeszcze więcej i działać mądrzej."
To potrzebne nam te roboty czy nie? Kwestia sporna i pewnie niejednokrotnie będziemy w przyszłości słyszeć (a może i uczestniczyć?) o gorących dyskusjach na ten temat. Faktem jest, że ułatwiają nam życie i umożliwiają to, co kiedyś nie było możliwe i nie do pomyślenia. Faktem jest też to, że ślepe zaufanie, a tym bardziej fanatyzm, mogą doprowadzać do tragedii (o czym przypomina głośny przypadek śmierci kobiety, która została potrącona przez samoprowadzący się samochód). Zagrożeniem jest też hakowanie organizmu, który został ochipowany. Trzeba zdawać sobie sprawę zarówno z szans, jak i zagrożeń. Jak to w końcu będzie? Myślę że jest szansa, że doświadczymy tego jeszcze na własnej skórze.




















