Last day on the earth
Robiłam ostatnio album dla córki, niebawem kończy dwa lata. Przeglądałam te wszystkie zdjęcia i popłakałam się normalnie. Ja chyba nigdy tego nie przetrawię. Moja Sara urodziła się w szóstym miesiącu, bez względu na to że ciąża była obrazkowa, przyszło to znienacka. To był mocny szok dla wszystkich, a dla mnie straszne poczucie winy. Po roku czasu i intensywnej terapii udało mi się pozbierać i przyjść do siebie, ale od głosek sprawy zostanie ze mną na wieki.
I teraz patrze na ten cały świat, na politykę, religię, kolor skóry,nasze pomysły i do czego dążymy. Sobie myślę, jeżeli to prawda, że za dziesięć lat nasza ziemia spotka się z potężnym asteroidom i nasze bezwładne ciała z całą rzeszą będą przypominać duży naleśnik, ą raczej cząstki pyłu rozlatujące się z prędkością świata, to chciałabym, żeby ten dzień i może następny był mega zajebisty!
















