Zatrudniłam samą siebie jako własną asystentkę
Ostatnio trafiłam na ogłoszenie, gdzie poszukiwana była wirtualna asystentka dla dziewczyny, która, jak to ujęła, potrzebuje kogoś na ogarnięcie jej artystycznej duszy. Oferta bardzo do mnie trafiła, ale nagle mnie coś uderzyło. Chciałabym zajmować się pisaniem na pełen etat, ale zawsze brakuje mi czasu, żeby ogarnąć wszystko dookoła tej sytuacji. I wtedy pomyślałam – dlaczego nie zostanę własną asystentką?
Na liście obowiązków zatrudnionej było wysyłanie dużej ilości maili, ale przede wszystkim aktualizacja CV pracodawczyni i wyszukiwanie miejsc, gdzie można by było je wysłać. Pomyślałam, że dlaczego chciałabym robić to dla kogoś i pracować na czyjś sukces, skoro potrzebuję skupić się na własnej ścieżce kariery?
Jak można zatrudnić samą siebie? Też przeszło mi to oczywiście przez myśl. Mam dosyć spory zmysł organizacji, ale też dużo „nie chce mi się”, które wynika z różnych przyczyn (oprócz naturalnego lenistwa trzeba doliczyć choroby itd.). O ile dla kogoś jestem w stanie się zmobilizować, tak samej sobie wolę zaserwować kolejny odcinek serialu na Netflixie. Stwierdziłam więc, że spróbuję się oszukać.
Trick polega na tym, że zamiast myśleć, że robię coś, co należy do moich codziennych obowiązków, traktuję te zadania jak prawdziwą pracę. Wiele razy na blogu Joanny Glogazy znalazłam ostrzeżenie, że własna działalność to nie tylko kolorowe zdjęcia na Instagramie, ale także dużo pracy, takiej papierkowej, takiej dookoła tego całego procesu. Zawsze brałam to na serio, ale nadal brakowało mi motywacji.
Jak zacząć bycie własną asystentką? Przede wszystkim należy wyznaczyć sobie czas. Co najważniejsze, odkąd zmieniłam podejście, o wiele łatwiej jest mi odnaleźć te zagubione godziny w ciągu dnia. Teraz widzę jasno, co mogłabym zmienić w swoim harmonogramie i jak to wszystko ułożyć na nowo.
Myślę, że najwięcej też zmienia lepsza wizualizacja swojej przyszłości. Oczywiście, nikt nie jest w stanie jej przewidzieć. Ale kiedy zastanawiałam się, co chciałabym robić, wszystko było dosyć mgliste. Pragnę pracować z każdego miejsca na świecie, pisać, tworzyć, a jednocześnie mieć to wszystko osadzone w kontekście biznesowym i najzwyczajniej w świecie zarabiać. Nie kręci mnie wizja klepiącej biedy artystki. Jednak za każdym razem w moje myśli wkradało się mnóstwo wątpliwości – jak zacząć, kiedy znaleźć na to czas, po co w ogóle zaczynać, skoro i tak pierwszy rok nie przyniesie mi wymarzonego dochodu. W końcu potrzebuję pieniędzy już teraz!
Kiedy uprawiam sport, potrzebuję kogoś, kto będzie mi mówił, co mam robić. Jeśli nie mam płytki z programem ćwiczeń i instruktorką, moja aktywność skończy się na tym, że rozłożę matę i się na niej położę. Cały czas przychodziła do mnie myśl, że chciałabym mieć kogoś, kto by wyznaczył mi drogę w karierze, kto by mnie tak ogarnął. Jestem wdzięczna za doznane olśnienie – wyznaczyłam na tę osobę samą siebie.
Być może dla niektórych to rozdwojenie jaźni, ale zapewniam, że tak nie jest. Każdy z nas ma kilka wersji siebie. Zazwyczaj jestem tą oglądającą seriale kluseczką, ale postanowiłam zmobilizować tę część mnie, dla której zarządzanie czymkolwiek jest bułką z masłem. To właśnie ta strona mnie zawsze chciała pracować przy organizacji imprez. Leniwa strona mnie nie wiedziała, gdzie zacząć i na tym moje aspiracje się kończyły.
Ostatnio zaczęłam dosyć mocno przypatrywać się mojej podświadomości i czuję, że nawiązuję lepszy kontakt z samą sobą. Być może to są właśnie tego efekty.
Bardzo ważne było też uświadomienie sobie, że pracuję na swoją przyszłość. Na swoje zarobki i na swoją wygodę. Nigdy to do mnie aż tak nie trafiało, nie mogłam jakoś połączyć dnia dzisiejszego z tym, co będzie kiedyś. Teraz bardziej oczywiste jest dla mnie, że wszystko przychodzi etapami, a moją zapłatą jest mój komfort w przyszłości, moje własne życie tak naprawdę. Dlatego dostałam zastrzyk motywacji, bo teraz wiem, co prawdopodobnie będę mieć za mój włożony wysiłek.
Jestem ciekawa, co sądzicie o tym pomyśle i czy też czasem czujecie, że potrzebujecie asystentki/-a. Za jakiś czas na pewno napiszę aktualizację, bo sprawa jest dosyć świeża.















