“Criminal” - rozdział 2.
Jestem pod samym domem. Jeszcze parę metrów i wejdę na naszą posesję. Thor, czyli ktoś, kto właśnie sprawił, że zwątpiłam we wszystko, co do tej pory wierzyłam, przez całą drogę opowiadał mi historie. Jednak to od mojej matki chciałam usłyszeć wyjaśnienia.
- Kate, wybacz mi, że...
- Słuchaj, ja wiem kim jesteś, ale nie wiem kim jesteś. Muszę usłyszeć od mojej matki wszystko, bo ty powodujesz, że moje myśli się plączą. Muszę sobie to wszystko ułożyć, bo nie dam rady nic zrobić. - przerywam mu.
Ja już nie wiem, co czuję.
- Rozumiem. - przytakuje głową - Przepraszam.
- Nie przepraszaj... Jesteśmy.
Otwieram drzwi i wchodzę do środka domu. Zdejmuję buty i płaszcz, a książki i torbę odstawiam obok sofy. Thor za to stoi przy półścianku i patrzy na wnętrze.
- Ładnie tutaj. - mówi, patrząc na każdy centymetr kwadratowy pokoju.
- Mamo! - idę do salonu - Żądam wyjaśnień!
- Kate! - uśmiecha się na mój widok i wstaje od stołu - Jak lekcje? Thor, witaj! Podróż musiała być wyczerpująca!
Thor się uśmiechnął i kiwnął głową.
- Żądam wyjaśnień! Nic nie rozumiem! Chcę wiedzieć kim on jest, co tu robi i w ogóle to wszystko jest prawdą?! - krzyczę już, nie zważając uwagi na nic dookoła mnie.
Tata opiera się o ścianę i uważnie obserwuje zaistniałą sytuację. Krzyżuje ręce na klatce piersiowej i wzdycha głośno. Patrzę na niego pytająco, nadal nic nie rozumiejąc.
- Halo, ktoś mi wreszcie powie, co do cholery tu się dzieje teraz?! - ja już nie jestem żądna wiedzy, jestem wściekła i zdenerwowana. - Mamo?!
- Kochanie, trzeba jej powiedzieć. - odzywa się mój tata. - Teraz, póki chce to wszystko usłyszeć.
- Przepraszam?!
- Tak, Kate - jej głos jest spokojny, podchodzi do mnie i kładzie rękę na ramieniu. - Siadaj, bo to długa historia.
Robię tak, jak chce, siadam. Siadam, chcę to wiedzieć. Nieważne, co będzie ale ja muszę wiedzieć.
- Więc tak... - rodzicielka siada naprzeciwko mnie i zakłada nogę na nogę. - Jak widzisz, jesteśmy zwykłą rodziną, ale wcześniej, jak miałaś rok, ziemski rok...
- Ziemski?! - czuję się zbulwersowana w tym momencie.
- Słuchaj uważnie, tutaj wszystko się plącze i jeśli nie zrozumiesz początku, nie będziesz wiedziała nic o sobie.
- Jasne.
Zamykam się.
Thor siedzi już w fotelu i słucha tej opowieści mniej więcej z takim samym zapałem jak ja.
Nic o mnie? A więc to mnie się tyczy... Kurwa, lepszej wiadomości już naprawdę nie mogłam dostać!
Nie dość, że ten idiota twierdzi, że przeniesie mnie klasę wyżej, że sobie poradzę a on będzie w końcu mógł uchodzić za tego mądrego nauczyciela, potem jeszcze obok mnie siada nordycki bóg imieniem Thor i chce, żebym zaprowadziła go do moich rodziców, to teraz jeszcze prawda o mnie! Uwaga, będzie się działo, w moim życiu nie było nic aż tak ciekawego, żeby teraz, kiedy mam dwadzieścia jeden lat, wspominać!
- Więc... Jak byłaś mała, często nachodziły cię różne, dziwne pomysły. Lubiłaś to, co inni, ale w tobie była i nadal jest trochę inna dusza.
Podnoszę brew, jeszcze bardziej miotając się we własnych myślach.
- Nic nie rozumiem.
- Poczekaj, już tłumaczę.
Thor się uśmiecha.
- Mamo. - naciskam jeszcze bardziej.
Ja muszę to usłyszeć.
- Już... Przecież ci mówię już... Zawsze jak ci coś nie wychodziło i się denerwowałaś, bo zrobiłaś coś źle lub nie w ten sposób, co chciałaś, dookoła ciebie działy się dziwne rzeczy. Wiedziałam, że to czas, kiedy twoje umiejętności zaczęły się pokazywać. Jednakże długo nieużywane, przestały działać. Teraz nie wiem, czy potrafisz robić sztuczki.
Robię zdziwioną minę.
Ja sztuczki?
Co tu się dzieje?
- Wiedziałam, kim jesteś.
- To kim jestem?! - krzyczę przez łzy, stoję, patrząc wściekłym wzrokiem na matkę. - Powiedz mi!
- Kate
- Nie! Powiedz mi prawdę! Mam dość tego ciągłego kłamania!
- Nie jesteś stąd.
- To skąd?! - moja wściekłość rosła w siłę z każdym powiedzianym przez kobietę zdaniem.
- Z Asgardu.
Jej łagodny ton głosu sprawia, że moje oczy łagodnieją, złe emocje powoli odpuszczają i że prostuję plecy. Czuję ciężką duszę, serce bije mi szybko i stanowczo, oddech jest głośny i głęboki. Łzy przestają spływać mi po policzkach.
- Kate - mówi po raz kolejny.
- Więc nie jesteś moją matką? - mówię urażona.
- Jestem.
- A ty? - patrzę wyśmiewczo na mężczyznę, który stoi i patrzy tylko i nawet nie odezwie się ani słowem.
- Howard jest twoim ojcem, Kate. Wygnano mnie, zanim się urodziłaś.
- Co? - pytam z psychopatycznie uniesionym kącikiem ust.
- Za to, że miałam nieślubne dziecko i że ojcem dziecka jest człowiek, nie Asgardczyk, że pochodzi z innego świata.
Jej oczy zachodzą łzami. Mężczyzna, jak się okazuje mój prawdziwy ojciec, siada obok matki i ją przytula do siebie.
- Czyli ja...
- Jesteś z przełomu dwóch światów.
Thor po raz pierwszy od poznania nic do mnie nie próbuje do mnie mówić.
- Jestem...
- Jesteś.
Robię niekończący się wdech, jakby moja klatka piersiowa miała nieskończoną pojemność, podnoszę głowę i z góry obserwuję wszystkich. Idę na górę. Wolno idę. Nie zależy mi już. Już nigdy.
Thor idzie za mną. Łapie mnie za ramię i odwraca do siebie.
- Co chcesz?! - piszczę.
- Ja wiem, że to jest brutalna prawda... Ale jest coś, czego nie wiesz. Mój brat, Loki, wspomniał twoje prawdziwe imię, takie, jakie twoja matka chciała ci nadać w Asgardzie zanim ją Odyn, mój ojciec, wygnał. Loki potrzebuje pomocy. Ty jesteś jedyną osobą, która może mu pomóc. Jesteście tacy sami. Proszę, Aaliyah.














