7.06.2026 niedziela
1. W ogóle w piątek pojechałam do Bielska-Białej z wizytą do rodziców, którzy wizytowali mojego brata.
Miasto fajne, galicyjskie, niezniszczone, tylko cholernie górzyste i tbh dość drogie, na szczęście rodzice płacili za wszystko.
W piątek padało, więc nie zdecydowaliśmy się wjechać na Szyndzielnię, siedzieliśmy w różnych knajpkach wokół rynku; w sobotę pogoda już była piękna, więc kolejka linowa doszła do skutku. Nie chciało mi się chodzić nigdzie dalej poza stację kolejki, ale mój brat nie dość, że nie jechał kolejką, tylko szedł z buta, to jeszcze z rozpędu wlazł na Klimczok 🤦🏻♀️
2. Po dwóch tygodniach przerwy moje dzisiejsze lekcje trochę mi się dłużyły, ale mogło to też być wynikiem głodu, bo w sobotę zjadłam śniadanie i tartę cytrynową, a potem bułkę z jajkiem, no i jednak dziś brak energii był odczuwalny. Doszło do tego, że po lekcji wyszłam z domu i poszłam kupić kebab 😂
3. Nie chce mi się iść do roboty i nie chce mi się jechać do Łodzi w piątek.
4. Wypłato, tęsknię.















