Muszę bo się udusze jak w końcu o tym nie napiszę XD
Już od dawna miałam chęć napisania o tym wszystkim ale zwlekałam plus nie byłam pewna czy w ogóle warto bo temat Tabalugii...nooo cóż bardzo żywy jak ojciec głównego bohatera...
Ale no zmieniam zdanie co 5 sekund i o to jestem cała na biało.
I tak pisze to w ojczystym języku bo jestem tą osobą co w wielkim 2026 nie czuje się tak pewnie z angielskim
Jeszcze dodam że mam świadomość tego że te moje wypociny może powalić argument o tym że serial nie jest dobrze napisany(ojjj bo nie jest) i mogę sobie pewne rzeczy dopowiadać przez pryzmat bycia dorosłym..chociaż nie wiem bo większość tych rzeczy już dostrzegałam odkąd byłam dzieciakiem albo jestem po prostu pierdolnieta XDDDD.
Dobra w końcu do rzeczy. Już wyżej wspomniałam o serialu bo o nim chce pomówić a zwłaszcza o sezonie 2 i 3.
A szczególnie o tym jak w obu sezonach zwierzaki z Zielonej Doliny traktują głównego bohatera. Pamiętam że właśnie od dzieciaka coś mi z nimi wszystkimi nie pasowało..bo pomimo że smok był ich przyjacielem wydawało mi się że tak naprawdę postrzegają go tylko jako nie wiem.. narzędzie które jest od chronienia, rozwiązywania problemów i niańczenia. Czyli o tym jak to jest zrzucić całą odpowiedzialność za krainę i jej mieszkańców na dziecko.
(Wiem że to nie pierwszy raz kiedy w mediach mamy młodego bohatera który musi się zmierzyć z złem ale dajcie mi ponarzekać)
W dodatku sami nie pomagali. W 2 sezonie było kilka sytuacji gdzie Arktos rozpowiadał jakąś głupotę a oni mu wierzyli. Dajmy na przykład odcinek w którym smok zrzucał skórę. Bałwan rozpowiadał że to jakaś straszna choroba i oczywiście wszyscy wiedząc że Arktos to ich największy wróg no co..oczywiście że mu wierzą a Tabaluge natychmiast traktują jak jakiegoś potwora. Wogóle dla mnie po tym odcinku mieszkańcy wyszli na strasznie zacofanych i z brakiem jaką kolwiek otwartością na inne stworzenia.
Albo sytuację w których Tabaluga nie był w stanie im pomóc. Pomyślmy..obmyślić własny plan, wsiąść się w garść, pomóc albo obronić się samemu? Oczywiście że nie! Bierzemy manatki i uciekamy szukać innego miejsca do życia...( W 1 sezonie mieli bardziej jaja)
Tak było podajze w ostatnim odcinku 2 sezonu gdzie Tabaluga został zamrożony. Oczywiście po co iść ratować swojego strażnika/króla. Selekcja naturalna może się znajdzie inny smok w przyszłości.
Również przyjaciele Tabalugii nie ułatwiali mu zadania.
Na szybko wspomnę Puchacza i to jak potrafił przerwać misje Tabalugii. Pierwsza sytuacja w odcinku z smoczą góra. Sam mówi jaka ta próba JEST WAŻNA i NIE MOŻNA JEJ PRZERWAĆ ale przylatuje żeby powiadomić Tabaluge że Bzyk (przez własną głupotę) wpadł w ręce Humsina i że Tabaluga musi mu pomóc. Bo oczywiście jakby nie można było wysłać jakiś innych zwierzaków większą grupą aby go uratować. Przerywa Tabaludze a kiedy ten chce lecieć i uratować te pszczołę to jeszcze potrafi mu powiedzieć że no ale to jest ważna próba i jak ją przerwiesz no nie będziesz tak jak twój ojciec...no jedno wielkie X D
W 3 sezonie był podobna sytuacja jak dobrze pamiętam. To było kiedy Tabaluga zdobywał znak wody. Znowu ważna misja plus daleko od domu. I ok tutaj sytuacja była moim zdaniem poważniejsza bo chodziło o Nessaje która o mało co nie umarła. Ale ponownie zamiast rozwiązać problem samemu to nie, trzeba natychmiast wezwać Tabaluge.
Jak zgaduje dziecko prędzej upora się z problemami niż dorosły.
A teraz moja ulubienica czyli Milunia. Biedna dziewczyna tak ją zepsuć przez te następne 2 sezony...bo naprawdę porównując jej zachowanie z 1 sezonu do reszty. Postać z charakterem w dodatku naprawdę dobra przyjaciółka..zdegradowana do bycia tak toksyczną, aż musieli poświęcić na to cały odcinek. Chyba od dzieciństwa mój najmniej ulubiony w dodatku utwierdził mnie w tym czemu nie lubię tej postaci. Nie dość że obraziła się zwalając przy tym wine na Tabaluge że przez wiatr jej ogródek został zniszczony ( znowu wielkie X D). Tak samo robienie z siebie ofiary jak i z reszty.
Wspominając znowu odcinek z łuskami. Kiedy Tabaluga mówi jej że musi odejść bo inni się go boją to ona zamiast go zatrzymać powiedziec coś aby go wesprzeć to zaczyna płakać nie próbując go zatrzymać (oczywiście mówiąc że co teraz Zielona Dolina bez niego zrobi, chrzanić to że twojemu przyjacielowi coś się dzieje i wypadało by pomóc). W finale serii też się popisała. Tabaluga kiedy sam stracił wiarę w siebie to znowu zamiast go wesprzeć ona płacze mówiąc że ONI sobie bez niego nie poradzą.
Jest jeszcze Grzebcio, Bzyk i Rubin ale jak z tego pierwszego zrobili głupią postać która jest tylko po to aby robić żarty z tego że jest ślepy i nie wie co robi. Bzyk stał się bardziej irytujący a Rubin...no gdzieś tam był w między czasie. Po prostu side kicky które na jakiś czas trzeba uratować albo przed Arktosem lub Humsinem.
Na sam koniec coś jeszcze o samym Tabaludze. To będą już tylko moje własne dopowiadania albo bardziej headcanony ale właśnie jak się o tym pomyśli dlaczego w tych sezonach jest strasznie płytki z charakteru taka typowa mary sue to właśnie przez to w jakim kręgu osób się otacza. Wszyscy wymagają od niego perfekcji tego że zawsze przybędzie z pomocą. Zawsze uśmiechnięty i nastawiony przyjaźnie. W odcinku Bal Przebierańców pamiętam zdenerwował się na Bzyka bo ten wygadał coś Arktosowi. Tabaluga miał prawo się rozzłościć bo chodziło zapewne o medalion ale oczywiście wyszło że to smok jest tym złym bo jak mógł zwrócić uwagę tak że aż Bzyk się popłakał ( kolejne jedno wielkie X D). Wogóle zauważyłam że Tabaluga w niektórych sytuacjach brał winę na siebie nawet kiedy to nie było przez niego (Miluni na pewno nie miał za co przepraszać w tym odcinku co się obraziła XDDD)
Więc no od urodzenia trzyma brzemienie w postaci ochrony Zielonej Doliny gdzieś po drodze został królem... każdy od niego wymaga niewiadomo jakich rzeczy no myślę że na psychike dziecka by to w ogóle nie wpłynęło..
Ale przynajmniej każdy go pochwala jaki to dojrzały nie jest i co nie osiągnął w tak młodym wieku
Ok kończę już te wypociny bo jak sama je czytam utwierdzam się w przekonaniu że przydałoby mi się znaleźć pracę albo pójść do psychiatryka i nic pomiędzy.