czuje ze moje istnienie poprostu nie ma zadnego sensu czuje ze nigdy nie przynalezalem do zadnej grupy ludzi co mnie strasznie boli bo odczuwam silna chec bycia kims i nalezenia do czegokolwiek czuje sie okropliwie samotny sam ze soba ostatnimi czasy jedyne co robie cale dnie to leze w lozku od rana do wieczora tymbardziej ze w ostatnim czasie juz kompletnie zawalilem szkole i nie mam nawet po co do niej chodzic juz w tym momencie zbliza sie koniec maja dni mi mijaja wolno lecz w mgnieniu oka i tak juz minal caly tydzien boje sie dorastac z kazda minuta trace resztki swojej niewinnosci i jakbym cos zrobil to ludzie nie beda patrzec na mnie jak na dziecko a chcialbym bardzo sie poczuc wkoncu dzieckiem cale swoje dziecinstwo czulem sie niepotrzebny i nie chciany dorastalem jako jedyny chlopiec w rodzinie wiec nie mialem sie z kim bawic zawsze jak jechalismy z mama i siostra do kuzynek to bylem przez nie traktowany tak jakbym byl zwyklym smieciem jedyne co mi wtedy wychodzilo najlepiej to psucie im zabawy za to jak mnie traktuja nienawidze ludzi chcialbym zeby wszyscy zdechli jestescie wszyscy niepotrzebni i nie chciani pan bog was stworzyciel patrzy na was z pogarda za kazdym razem jak stawiacie krok czuje sie bezsilny w wlasnym ciele nic nie potrafie ze soba samemu zrobic nie potrafie znalesc sobie zadnych ciuchow bo boje sie ze beda sie zemnie smiac wiec chodze od paru miesiecy caly czas w tych samych ciuchach co doprowadza do tego ze i tak sie smieja zemnie w szkole i czuje ze niepotrafie normalnie rozmawiac z innymi ludzmi bo albo gadam caly czas jakies pierdoly i kazdy ma mnie dosyc albo boje sie odezwac do wlasnej matki i ojca caly czas siedze cicho samemu w pokoju i czuje ze kazdy w tym domu tez mnie nienawidzi i traktuja mnie jak jebanego ochydnego potwora czuje ze ojciec to mnie wogule nawet nie kocha i ze najlepiej to jakbym sie nigdy nie urodzil czuje ze go jak i jego partnerki obrzydza moje istnienie tak samo troche jak moja mame mysle ze ona tez juz od dawna powoli zaczyna mnie miec dosyc i ze wolalaby miec normalnego syna a nie taka jebana oferme jak ja jak chodzilem do podstawowki to tez mnie zbytnio nikt nie lubil poniewaz na poczatku czesto wdawalem sie w bojki przez co mnie pozniej nie lubili z tego powodu tymbardziej w pozniejszych klasach jak juz kazdy byl podzielony w grupki a ja jak komoletny debil bylem sam i probowalem sie gdziew wcisnac pomimo ze nie bylo nigdzie na mnie miejsca tez czesto sie klocilem o byle gowna tylko dla tego ze czulem ze zaznacze w ten sposob swoje istnienie i beda mnie zauwazac ze mam wlasna opinie i nie boje sie jej wyrazac ale konczylo sie zawsze tak ze w sumie to wychodzilem na debila bo kolega kolege obroni w z racji takiej ze ja nie mialem kolegow zbytnio to nie mialem innego wyboru niz sie klocic samemu z dwoma debilami tak samo jak komentowali moj wyglad i sposob zachowania to zaczynalem byc agresywny i ich tez obrazac bo to byla moja strategia na to zeby wszystkich zniechecic do glupich komentarzy na moj temat co oczywiscie nie obeszlo sie bez konsekwencji bo z racji wlasnie tez znowu wychodzilo na to ze tylko bardziej mnie nie lubili i tylko bardziej mieli powody zeby mnie obrazac jak zaczalem chodzic do technikum to z poczatku osoby z mojej klasy mnie chyba nawet lubili ale z niewiadomych przyczyn pewnego dnia sie to zmienilo i zaczeli mnie kazdego dnia obrazac













