Czasami to nie miłość się kończy, ale cierpliwość.

@theartofmadeline
Not today Justin

if i look back, i am lost
🩵 avery cochrane 🩵
wallacepolsom
trying on a metaphor
Peter Solarz

blake kathryn

Love Begins

tannertan36
Three Goblin Art
let's talk about Bridgerton tea, my ask is open

titsay
Aqua Utopia|海の底で記憶を紡ぐ
we're not kids anymore.

⁂

Discoholic 🪩
Claire Keane
seen from Nepal

seen from Türkiye
seen from United States

seen from Netherlands

seen from United States

seen from T1
seen from Canada
seen from Türkiye

seen from New Zealand
seen from United States

seen from Ireland

seen from Russia
seen from Colombia
seen from Germany

seen from Malaysia
seen from United States

seen from Nicaragua
seen from Colombia
seen from United States

seen from Argentina
@aniesiolka
Czasami to nie miłość się kończy, ale cierpliwość.

Anya is live and ready to show you everything. Watch her strip, dance, and perform exclusive shows just for you. Interact in real-time and make your fantasies come true.
Free to watch • No registration required • HD streaming
i pewnie gdzieś beze mnie wyglądasz znów najlepiej
- Chcę. Oczywiście, że chcę. Chcę teraz wstać i wrócić z tobą do domu. Od lat nic się nie zmieniło.
- No to chodź.
- Nie rozumiesz.
Popatrzył na mnie w ciszy.
- Chcę, chcę wrócić z tobą do domu, tylko dom, o którym rozmawiamy... On nigdy nie istniał, rozumiesz? W tym domu może i spędziliśmy kilka wspaniałych miesięcy. Może siedzieliśmy obok siebie, czując wzajemne ciepło ramion i nikt nas wtedy nie gonił. Może w salonie na kanapie leżał nasz pies, a my wraz z nim wlepialiśmy leniwie wzrok w ekran telewizora niedzielnym porankiem. Może słońce wpadało nam przez żaluzje do sypialni, a my wpleceni patrzyliśmy na siebie i byłam wtedy prawie pewna, że w końcu wiem, gdzie mieszkam.
- Chciałem.
- Ale nie umiałeś.
- Chciałem.
- Potrzebowałam tylko bezpieczeń...
- Wiem o tym - przerwał mi. - Wiem. Jako jedyna nie chciałaś absolutnie nic więcej i prawdopodobnie dlatego tak bardzo nie potrafiłem ci tego dać.
- Zawsze będę widzieć w tobie dobro - powiedziałam. - Nie pozwól go sobie zabrać.
Wstałam. Wyszłam. Drzwi kawiarni trzasnęły z hukiem, a zimny wiatr rozwiał mi włosy. "Dom" - zamyśliłam się. Czułam, że to niedaleko. Czułam, że już niedługo nacisnę na klamkę, a ona nie zniknie pod najmniejszym naporem odpowiedzialności. Czułam się dobrze. Czułam spokój. I wiedziałam doskonale, że właśnie zamknęłam za sobą ostatnie drzwi, które zagradzały mi drogę.
Marta Kostrzyńska
W innym wymiarze budzę się koło Ciebie i patrzę jak uroczo śpisz. Myślę, jakie to szczęście mieć Cię w swoim życiu. Godzisz się na moje pobudki o 3 nad ranem, byśmy mogli zdążyć na wschód słońca na plaży, bo uwielbiasz patrzeć jak się wtedy uśmiecham. Chodzimy na randki do galerii sztuki, wymyślając własne interpretacje wiszących tam obrazów. Gramy w Uno i pokera, oboje dobrze wiedząc, jak to się skończy. Zbieramy pocztówki z każdego kraju, który odwiedziliśmy. Śpiewamy w aucie na całe gardło. Całujesz mnie w dłoń po staroświecku tak jak lubisz. Tańczymy w naszej kuchni, gotując przy tym kolację. Oglądamy gwiazdy przez teleskop i rozmawiamy do świtu, bo nie brak nam tematów.
W innym wymiarze jesteśmy razem. Ty i ja. Odpowiednie osoby we właściwym czasie. Żałuję tylko, że obecny wszechświat nie jest właśnie takim wszechświatem.
@mzelkowa
"Starymi kluczami nie otworzysz nowych drzwi."

Anya is live and ready to show you everything. Watch her strip, dance, and perform exclusive shows just for you. Interact in real-time and make your fantasies come true.
Free to watch • No registration required • HD streaming
"Powoli uczę się, że niektórzy ludzie nie są dla mnie dobrzy, bez względu na to, jak bardzo ich kocham."
"- Widzisz jak blisko nas jest dzisiaj niebo? Zapytał, patrząc do góry w ciemną otchłań.
- Niebo te z gwiazdami, czy nasze prywatne niebo? Odpowiedziała, a w jej oczach odbijały się wszystkie gwiazdy.
- Czym jest dla ciebie niebo? Wcale nie chodzi mi o tę niebieską przestrzeń nad nami.
- Myślę, że każdy ma swoje właśnie niebo. Dla mnie jest blisko, gdy jestem zupełnie wolna od dręczących myśli i odczuwam zwyczajną radość z życia. Kiedy czuje, że nic więcej mi nie trzeba.
- A ja? Gdzie ja jestem w tym wszystkim? Dla mnie twoja obecność jest niebem, tu na ziemi. Właśnie takie momenty jak ten uszczęśliwiają mnie tak bardzo, że mogę latać.
- Ty jesteś znacznie ważniejszy niż niebo, z tobą mogłabym pójść nawet do piekła. Bez ciebie nie umiem już oddychać.
Spojrzał na nią i złapał za zimną rękę, która zdawała się drzeć, a na ich twarzach pojawiły się niebiańskie uśmiechy. Wiedzieli, że dosięgnęli gwiazd i znaleźli swój własny mały raj".
Mroczniejsza część duszy
Długo sobie o tym myślałam i wiecie co, zrozumiałam pewne kwestie. Myślałam o miłości i chciałabym żeby wyglądała tak jak ją pamiętam.
Łączyła mnie kiedyś z pewnym człowiekiem niezwykła więź, długo potrzebowałam żeby to zrozumieć ale kiedy mi się udało zakochałam się w nim do szaleństwa. Mimo że nam się nie udało, życzę mu jak najlepiej z całego serca, nikt na to bardziej nie zasługuje niż on.
Tak trudno znaleźć mi coś podobnego, że rezygnuje wcześniej aby nikogo nie zranić.
Przywiązałam się tak bardzo do niego, a on do mnie, że nie wyobrażałam sobie nikogo innego przy moim boku, wręcz przeciwnie moja wyobraźnia kreowała takie obrazy jak stoimy przy ołtarzu, patrzę w błękit jego bezkresnych oczu i mówimy sobie tak, patrząc na siebie z ogromną miłością, której nie da się podrobić, takie obrazy jak to gdy siedzimy wieczorem z naszymi dziećmi i on tłumaczy naszemu synkowi jak się gra w daną planszowke czy które guziki wciskać na PlayStation żeby strzelić gola w Fifie, czy to jak rozmawia z nasza córka i opowiada jej o naszych śmiesznych przygodach, czy pomaga jej w miłosnych rozterkach. Nawet teraz mam to przed oczami.
Przywiązałam się tak bardzo, dlatego że z nikim nie przeżyłam tyle co z nim, zasypianie przy jego boku i budzenie się to coś niezwykłego, zazdroszczę komuś kto będzie miał okazję to poczuć, jego ramiona, ta bliskość, buziaki w czoło, wszystko to powoduje takie ogromne poczucie bezpieczeństwa, że nic więcej nie jest potrzebne, to wystarcza w zupełności, a jak dodam jeszcze do tego to, że z każdym moim ruchem potrafił zmieniać pozycję i dopasowywać się do mnie tworzy cudowny obraz.
Przywiązałam się tak bardzo, że ciężko było mi wytrzymać dnia bez jego głosu chociażby przez telefon, lubiłam jak mi coś opowiadał a gdy jeszcze opowiadał bajki czy śpiewał na dobranoc to już było coś wspaniałego, potrafił poprawić humor po każdym parszywym dniu, wierzę że każda dziewczyna, która może go teraz słuchać doceni to.
Przywiązałam się tak bardzo, że nawet gdy było źle, nawet jak nie chciałam go widzieć to tylko on mógł to naprawić, był moim Yingiem, podczas gdy ja byłam jego Yangiem. Rozumieliśmy się bez słów i mimo że były między nami zgrzyty, to zawsze wierzyłam że dojdziemy do porozumienia.
Przywiązałam się do niego tak bardzo, że mieliśmy nawet swój język, który tylko my potrafiliśmy rozumieć, swoje gesty, mieliśmy swoje powiedzonka, które dla nas znaczyły więcej niż dla kogoś innego. "Przecież mimo, pomimo i wbrew wszystkiemu się pokochaliśmy, nawet nie wiesz jak bardzo."
Był moją gwiazdą, która rozświetlała ciemność. I takiej miłości życzę każdemu. Bo ja będę mieć ją w sercu zawsze.
Ludzie często pytają mnie dlaczego kogoś nie mam. Że wybrzydzam, że mam za wysokie wymagania albo, że nie dopuszczam do siebie ludzi. Oceniają mnie w ogóle mnie nie znając. Ale to tak wcale nie jest. I zupełnie nie o to chodzi. Nie narzekam na brak zainteresowania i nie mam problemów z nawiązywaniem kontaktów, wręcz przeciwnie. Czy skreślam ludzi szybko? Nie wiem, może rzeczywiście coś w tym jest. Ale raczej nazwałabym to “wycofem”, dlatego by nie dawać komuś złudnej nadziei na to, że coś może być. Że coś kliknie, jak nie klika. U mnie się to nie sprawdza. Po kilkunastu latach relacji, związków, dłuższych i krótszych człowiek po prostu wie, nie tyle czego chce ale czego nie chce i blokuje się na amen.
Jest taki piękny cytat w filmie Sara “Kobieta, wie kto jest jej mężczyzną”. I to jest święta prawda. I zawsze mówię, że bym chciałam poznać kogoś, kto mnie po prostu zmiecie z powierzchni ziemi. Że się pojawi a ja pomyślę “O - oł, zaczynają się kłopoty”. Nie wymuskanego księcia na białym koniu, bo mnie samej do księżniczki daleko, ale prędzej żabę z charakterem. Takiego lodołamacza, który wpadnie do mojego życia z czekanami i roztrzaska lód w moim sercu.
Lód, który powstawał przez lata. Przez mężczyzn roszczeniowych. Niezdecydowanych Piotrusiów Panów. Mężczyzn którzy chcieli mnie ograniczyć. Którzy mieli wyidealizowany obraz mojej osoby w głowie. Którzy za wszelką cenę chcieli mnie później zmieniać, chcąc bym wpasowała się w jakiś ich szablon, ale nie patrząc na to ze zakochali się we mnie własnie takiej jaka byłam i jakie życie prowadziłam. Mężczyzn - dzieci, których wiecznie trzeba prowadzić za rączkę. Awanturników. Furiatów. Zazdrośników. Przewrażliwionych na swoim
punkcie obrażalskich. Szukających wrażeń na boku.
Lodołamacza, który będzie chciał się przedrzeć przez cały ten syf i bałagan, który w sobie noszę i doskrobać się do mnie prawdziwej.
Chciałabym mieć kogoś z kim będę malować napisy na murach, demolować miasto nocą, wychodzić na dach, karmić kaczki w parku. Kogoś dzięki komu może pokocham znienawidzone święta. Kogoś przed kim nie będę musiała na non stopie czegoś udowadniać. Spinać się. Tłumaczyć się z czegoś. Kogoś kto zrozumie, że nie zawsze mogę iść gdzieś z nim, że nie mogę go zabrać, że muszę być gdzieś sama. Ale na tyle dojrzałego, żeby wiedział, że i tak do niego chcę zawsze wracać. Kogoś o kogo będę mogła dbać i być mu potrzebna, bo ja najbardziej na świecie czuje się spełniona jak mogę o kogoś dbać.
Kogoś przy kim będę chciała być lepszym człowiekiem. Kogoś kto będzie potrafił nade mną zapanować. Kogoś kto pozwoli mi mieć swój własny świat. I też będzie miał swój - a nie będzie we mnie zapatrzony jak w obraz święty. Kogoś komu będę chciała spojrzeć w oczy i powiedzieć: “Chodź ze mną człowieku”. Kogoś z kim będę mogła iść ramię w ramię i stąpać tak twardo, że za nami będzie tylko ziemia pękała. Kogoś kto będzie moim huraganem i równocześnie spokojem. Kogoś z kim będę chciała zaszyć się na tydzień nie wychodząc z łóżka, wyłączając telefony. Kogoś dla kogo będę najlepszą przyjaciółką. Kogoś kto swoje sukcesy może świętować beze mnie przed całym światem, ale ze mną będzie w swoich chwilach zwątpienia i słabości i będzie “ten mój”. Kogoś kto będzie zaczynał powroty do domu od słów: “wiesz.. muszę Ci coś opowiedzieć.” Kogoś na tyle cierpliwego co da radę ze mną wytrzymać i nie zrezygnuje przy pierwszej przeszkodzie i na tyle wrażliwego dla którego ja będę siłą. Kogoś przy kim nigdy nie będę miała wątpliwości, a on sam nie będzie się musiał za mnie wstydzić. Kogoś szczerego. Kogoś przy kim będę się czuła “lekko”. Kogoś za kogo nie będę musiała na non stopie myśleć. Kogoś kto pozwoli mi być kobietą. Kogoś kto mi nigdy nie da powodu bym odeszła. Kogoś kto będzie moją ulubioną osobą.
Kogoś przy kim nie będę się bała być matką i chciała po prostu stworzyć rodzinę, której nigdy nie miałam. Z kim będę miała psa i jeżyka. I wspólne współrzędne geograficzne.
Kogoś. Tego kogoś.
- W.N.
Naszła mnie ostatnio taka refleksja. Nad miłością i nad tym jak różni ludzie do niej podchodzą. Jedni biegną za nią i szukają jej, jakby to była najważniejsza rzecz w życiu, inni zaś uciekają od niej daleko i nie pozwalają siebie pokochać. Ja należę do tych drugich ludzi. Zastanawiałam się co kieruje jednymi i drugimi. Myślałam nad tym jak bardzo potrzeba czyjejś uwagi by czuć się potrzebnym. To straszne uczucie być zależnym od drugiej osoby, ale nie da się tego uniknąć, każdy z nas w jakimś stopniu przegląda się w oczach innych, by dostrzec siebie albo spostrzeżenia dotyczące siebie i tego jak nas inni postrzegają. Niektórzy z nas są uzależnieni od tego i zrobili by wszystko by uzyskać przychylność drugiej osoby. Ja ostatnimi czasy należę do przeciwnej grupy, uciekam od zbytniej uwagi poświęconej mojej osobie. Uciekam od wszelkich relacji, które dają choć ułamek szansy, że ktoś jest mną zainteresowany bardziej niż powinien. Nie chcę nikomu dawać nadziei, bo wiem, że jestem nieposkładanym człowiekiem do końca, nie jestem gotowa nawiązać z kimś bliższej znajomości ponieważ jestem zdania, że nie zasługuje na miłość. Nie chcę nikogo ranić ani skrzywdzić swoimi zachowaniami czy czynami. Jestem człowiekiem niegodnym czyjejś miłości.

Anya is live and ready to show you everything. Watch her strip, dance, and perform exclusive shows just for you. Interact in real-time and make your fantasies come true.
Free to watch • No registration required • HD streaming
Straciłam nadzieję, że spotkam kogoś odpowiedniego. Dzisiaj ludzie nie myślą o tym, żeby zbudować coś na stałe. Nie patrzą na jedną osobę, w sposób który sprawia, że nie widzą nikogo innego. Dzisiaj każdy szuka ideału, zapominając, że sam nim nie jest. Wiele ludzi oszukuje swoje drugie połówki, sama ostatnio na własnej skórze się przekonałam. Piszą do mnie chłopaki w związku, nawet tacy zaręczeni. Nie rozumiem tego i nie chcę tego zrozumieć. Dla mnie jeśli kocha się jedną osobę szczerze to nie szuka się przygód na boku, bo ona wystarcza Ci za wszystkich. Myślę, że jeśli decydujesz się być z kimś do końca życia to w jakimś stopniu obiecujesz być szczerym z tą osobą. Przecież nikt Cię nie zmusza żebyś z nią był, to Twoja własna decyzja. Więc nie rozumiem jeśli ktoś ją oszukuje. Mnóstwo jest takich facetów, którzy nawet będąc szczęśliwi w związku szukają sobie kogoś na boku, nawet tylko po to żeby poflirtować, bo tamta blondynka ma ładny uśmiech, bo tamta brunetka ma fajną figurę. Bo przychodzi przyzwyczajenie i już tą Twoja kobieta nie jest tak wspaniała jak kiedyś, a inne zaczynają bardziej kręcić.
Może dlatego nie wierzę, że spotkam kogoś kto patrzy na świat w ten sam sposób co ja, kogoś takiego, który pokocha mnie szczerze i nie będzie chciał mnie oszukiwać. Za dużo rzeczy widziałam w życiu, żeby uwierzyć, że ktoś może być ze mną szczery tak po prostu, że potrafi mnie pokochać i że będę mu wystarczać pomimo wszystko. Chyba już tak się niestety nie da. To przykre, ale cholernie prawdziwe.
“W pewnym momencie pojawia się w Twoim życiu człowiek, który rozwala wszystkie Twoje teorie. Człowiek, który jest ponad wszystko, co sobie wyobrażałeś i wydaje się, że pasuje na puste miejsce jak ulał. I nagle, odkrywasz, że wybaczasz sobie to, co inne wydawało się niewybaczalne. Kilka razy. Akceptujesz to, co niedopuszczalne.
Nikt inny nie rozumie, co jest między tobą a tym mężczyzną, ale wiesz, że to najsilniejsza więź, jaką kiedykolwiek czułaś.
Człowiek, do którego wracasz za każdym razem… I który pozostanie w Twoim sercu i umyśle na zawsze, bez względu na to, ile zaprzeczysz. Ponieważ ten człowiek jest już częścią ciebie”.
autor nieznany
Myślę, że tak naprawdę nigdy nie dokończyliśmy tej rozmowy. Nasze słowa zostały urwane i rozproszone po przestrzeni, której nie było nam dane odkryć. A szkoda… Przecież tak dużo między nami mogło się stać. Mogliśmy spacerować nad ranem po pustych uliczkach nieznanych nam dotad miast, a później jechać nad morze, siedzieć na plaży i oglądać zachód słońca. Mogliśmy oglądać filmy, kiedy temperatura zaczęła powoli spadać i patrzeć na palący się ogień w kominku. Mogłam robić Ci herbatkę malinową, bo przecież taką najbardziej lubisz i okrywać kocem, kiedy poczuję, że Twoje ręce są zimniejsze niż zwykle. Mogłam robić wszystko, ale przede wszystkim przy Tobie być, rozmawiać, wspierać. Kochać. Mogłeś podawać mi leki, kiedy byłam chora. Czekać na mnie z obiadem i gorącą czekoladą po powrocie z pracy. Mogłeś dzwonić, kiedy nie moglibyśmy być razem, a także pisać, kiedy zasięg spłata nam filga i postanowi uciec do lasu. Mogłeś przyjść któregoś dnia do naszego domu z malutkim pieskiem, którym później byśmy się opiekowali. Moglibyśmy nazwać go w jakiś zabawny sposób, a później narzekać na nasz wspólny wybór. Moglibyśmy chodzić na spacery do lasu i leżeć na hamaku. Ja czytałabym Ci książkę, a Ty obserwowałbyś każdy mój ruch. Moglibyśmy być razem szczęśliwi. I wiesz, możemy. Tylko proszę, odezwij się i pokaż, że Ci nadal zależy.
"GDY MIŁOŚĆ JEST od początku nic jej nie pokona
Ten starszy człowiek ma 85 lat i zawsze bierze swoją żonę
za rękę, gdziekolwiek się udają.
Na pytanie:
- Dlaczego Pana żona ciągle odwraca się w inną stronę?
Odpowiedział:
- Ponieważ ma Alzheimera.
Dopytuję:
- Czy będzie się martwić, jeśli pozwoli Pan jej na chwilę odejść?
Staruszek odpowiedział:
- Ona nic nie pamięta. Nie wie już kim jestem. Od lat mnie nie poznaje.
Pytam dalej:
- I nadal ją Pan prowadzi każdego dnia, mimo że ona Pana nie rozpoznaje?
Starszy mężczyzna po prostu uśmiechnął się i odpowiedział:
- Może ona nie wie kim jestem, ale ja wiem kim ona jest...
JEST MIŁOŚCIĄ MOJEGO ŻYCIA".
autor nieznany
Dzisiaj zobaczyłam coś co mną wstrząsnęło. Byłam na cmentarzu, kiedy szłam pewna uliczka, rzucił mi się bukiet świeżych kwiatów położonych na czarnym grobie. Były to róże, trzy białe i jedna czerwona. Spojrzałam na datę śmierci i był tam rok 2019, ta pani miała 69 lat w momencie śmierci. I wiecie co zrozumiałam, że te kwiaty nie są zwykłe. Kiedy je zobaczyłam pomyślałam sobie o mężu tej pani, którego zostawiła. O jego bólu i stracie, kiedy został sam bez miłości swojego życia. Wyobraziłam sobie tego pana, jak przychodzi co jakiś czas na grób tej pani i siada na ławeczce obok tylko po to żeby z nią porozmawiać. O wielkiej miłości, którą ją darzył, że nawet po dwóch latach zostawia jej tak piękne kwiaty. O jego rozpaczy po jej śmierci. Wszystko to sprawiło, że zaczęłam patrzeć inaczej na to uczucie.
Kilka dni temu też zobaczyłam pewne zdjęcie, które też miało do tego nawiązanie. Była to para staruszków przytulających się. Pomyślałam sobie wtedy o takiej prawdziwej miłości do końca swoich dni. Takiej wspierającej się mimo przeciwności losu, wytrwającej wszystko pomimo codziennych kłopotów i zmartwień i wbrew wszystkim przeszkodom i próbom, na którą jest wystawiana. Takie uczucie zdarza się tylko raz. Piękna jest taka miłość, kiedy patrzysz na drugiego człowieka i chcesz spędzić z nim swoje życie, bo sobie nie wyobrażasz inaczej. Piękna jest pewność drugiej osoby, to że nie zostawi Cię w złych chwilach, to że zawsze możesz na nią liczyć. Wspaniałe musi być życie z drugą osobą, która odwzajemnia Twoje uczucie.

Anya is live and ready to show you everything. Watch her strip, dance, and perform exclusive shows just for you. Interact in real-time and make your fantasies come true.
Free to watch • No registration required • HD streaming
każdego dnia bez najmniejszego wyjątku (naprawdę codziennie) zachodziłam w głowę dlaczego odszedłeś bez słowa i tak samo często czułam się przez to winna bo byłam święcie przekonana że to we mnie leży powód naszego rozstania lecz dzisiaj już wiem i czuję się o kilka ton lżejsza odkąd o tym nie myślę bo w końcu zrozumiałam jedno nigdy nie mamy kontroli nad tym jak długo druga osoba postanowi nas kochać klaudia wakuła @strofika
Dlaczego się w nim zakochałam?
Hmm to w sumie trudne pytanie, a jednocześnie tak oczywiste. Nikt nie poświęcił tyle dla mnie co on, ale to nie dlatego. Zakochałam się w jego dobrym sercu tak bardzo pragnącym miłości i zrozumienia. Zakochałam się w jego szczerym uśmiechu, serio nie ma nic piękniejszego. W jego oczach, w tym bezkresnym błękicie, który zdawał się nie mieć końca. W jego rozczochranych włosach, które miał gdy wstawał rano. W jego głosie, który był dla mnie najbardziej uspokajającym dźwiękiem, szczególnie wtedy kiedy opowiadał mi do snu. W tym jak skradał mi buziaki, uwierzcie nie ma nic słodszego niż on w tamtym momencie. W tym jak przytulał mnie w czasie snu, zawsze w środku nocy nawet jak był zaspany to mnie przytulał kiedy tylko się przekręciłam. W tym jak dzwonił do mnie gdy coś się wydarzyło z taką pasja, że uwielbiałam go słuchać. W tym jak w jego ramionach czułam spokój, takie moje własne niebo, którego tylko ja mogłam doświadczyć. W tym jak złościł się gdy przegrywał ze mną w gry. W tym jak łapał moją dłoń podczas jazdy. W tym jak całował, uwierzycie nie jeden raz zakręciło mi się w głowie od jego pocałunku. W całym nim, nie mogę wymienić jednej rzeczy, która sprawiła że stał się dla mnie najważniejsza osobą. Zresztą nawet to co napisałam nawet w połowie nie opisuje tego. Mogę powiedzieć tylko, że to moje własne zing, które się zdarza bardzo rzadko.