#1519
Długo zbierałam się do napisania tego posta. Jest 15.09.2018 roku. Dokładnie 4 lata i 58 dni, czyli 1519 dni temu poznałam miłość mojego życia. Wszystko zaczęło się jako wakacyjna miłość, która już została. I jest do dziś. 1519 dni bycia razem na odległość, rozdzieleni przez 533 kilometry. 1519 dni nieregularnych spotkań, tęsknoty i udręki. Pamiętam jedną rozłąkę, która trwała prawie pół roku. Pamiętam wszystkie niemiłe słowa i pogardliwe spojrzenia innych ludzi. Pamiętam wszystkie samotne wyjścia i chwile, w których brakowało mi Ciebie najbardziej. Ale pamiętam też każde spotkanie, każda czynność była wyjątkowa. Pamiętam każde odliczanie i moment, w którym wybiegałam w busa prosto w Twoje ramiona. Pamiętam wielogodzinne rozmowy na skype i trzymanie kciuków na odległość. Przez 4 lata nie byłeś obok, ale byłeś ze mną zawsze. To były zarazem najtrudniejsze, najdłuższe i pełne cierpienia 4 lata, ale też najpiękniejsze 4 lata mojego życia, podczas których każdego dnia czułam się kochana. Piszę to dziś, wspominając każdy dzień z osobna, mając w sercu tęsknotę i mając w myślach pamięć o niewyobrażalnym bólu. Piszę to dziś, bo teraz już wiem, i mogę powiedzieć to głośno:
DOKŁADNIE ZA TYDZIEŃ PRZEPROWADZASZ SIĘ DO MNIE I ZACZYNAMY NASZE WSPÓLNE ŻYCIE, DZIELĄC JEDNO MIESZKANIE, NIEROZDZIELENI KILOMETRAMI.
Nie umiem ująć w słowa tego co czuję, tej ogromnej radości. Łzy spływają mi po policzkach bo wiem, że każda minuta była tego warta. Wiem, że założyliśmy sobie cel, i pomimo każdej przeszkody, każdej osoby, każdego zwątpienia- teraz go realizujemy. Po 4 latach i 58 dniach jestem dokładnie w miejscu, w którym chciałam być przez ostatnie lata. Bo świadomość, że już na zawsze będę zasypiać przy Twoim boku, jest wszystkim czego mi w życiu brakowało. Teraz to mam i wiesz co? JESTEM SZCZĘŚLIWA.














