Jaki intensywny i pozytywny dzień miałam!
Po 1 gimnastyka była w deche i z sensem, nie jakieś pitu pitu jak ostatnio. Będą zakwasy!
Po 2 masaż był w deche, ale o tym już napisałam, nie będę dublować.
Po 3 i wuefista i masażysta powiedzieli, że jest szansa na powrót na siłownię. Nawet na sztangi. Ale z głową i cierpliwością. Czyli powoli i delikatnie.











