Kilka słów na temat Lily ;)
Napotkałam ostatnio na ciekawy tekst na temat Lily i przytoczę tutaj jego fragment:
what troubles me about this is that she is so often placed as the ideal to which James has to match - and with this, the ideal to which no other women can aspire. I think that you can see this really acutely when there are moments of Lily pursuing other romantic partners - here, we allow the Other Man the space to exist outside of his competition with James; maybe he is good to Lily, and he teaches her what a healthy relationship looks like, even if it doesn’t work out. maybe he’s bad, and we see Lily learn to stand up for herself, or sever a tie when it becomes toxic. maybe he’s unimpressive but kind. who knows! however, with James, it feels like the girls are reduced to the anti-Lily; we frame them as not as funny, or not as kind, or not as pretty. they’re a feeble precursor and a shallow reminder of what James doesn’t have: Lily.
Chciałam napisać, że bardzo się z tym zgadzam, dlatego właśnie skonstruowałam Przełom i Powolne Spalanie w taki sposób, by nieco przełamać te stereotypy.
Moja Lily jest bardzo daleka od ideału - widzę, że często Was irytuje jej zachowanie ;) i bardzo dobrze! To dziewczyna z krwi i kości (nawet jeśli w rzeczywistości z papieru i tuszu), która ma swoje dylematy i równie długą drogę do przemiany, co James! Uczy się własnych uczuć, uczy się funkcjonowania w świecie, do którego została wrzucona na głęboką wodę, a następnie określona jako niegodna go przez część społeczeństwa, uczy się być dorosła i dopiero określa swój system wartości. Nie chcę jeszcze zdradzać ostatniego rozdziału Przełomu, ale chciałam zwrócić Waszą uwagę na to, co finalnie różni Lily i Jamesa w tym opowiadaniu, a co ich spaja w Powolnym Spalaniu! Taka mała podpowiedź ;) Bohaterowie muszą się w końcu spotkać w połowie drogi dla każdego z nich!
Chciałam też zwrócić Waszą uwagę na postać Marlene i jak bawiłam się jej charakterystyką ;) Na początku widziałyście ją oczami Lily, która oceniała ją przez pryzmat swoich własnych uczuć - potem wychodzi nieco bardziej wielowymiarowa i kompleksowa postać. Może w alternatywnym świecie byłaby równie dobrą partnerką dla Jamesa? Jest piękna, odważna, działa w Zakonie, więc ma serce po dobrej stronie i potrafi poświęcić swoją wygodę dla dobra innych. Wcale nie ustępuje Lily, jeśli chodzi o cechy charakteru - po prostu nie jest główną bohaterką tego opowiadania.
Może macie jakieś swoje przemyślenia na temat Lily? Nie tylko na podstawie moich opowiadań, oczywiście - chętnie usłyszę Wasze zdanie, bo to generalnie fajna i szersza dyskusja na temat ról kobiecych w literaturze ;)


















