seen from Türkiye

seen from United States
seen from China

seen from United States

seen from United States
seen from Singapore
seen from Russia

seen from United States
seen from China

seen from United Kingdom
seen from United Kingdom
seen from Azerbaijan
seen from Yemen
seen from Canada
seen from United States
seen from United States

seen from United States
seen from United States
seen from Netherlands
seen from United States

Anya is live and ready to show you everything. Watch her strip, dance, and perform exclusive shows just for you. Interact in real-time and make your fantasies come true.
Free to watch • No registration required • HD streaming
Prawie każdy mężczyzna ma w swoim życiu kobietę, której musi pozwolić odejść. Prawie każda kobieta ma w swoim życiu mężczyznę, którego zawsze będzie kochać. Z różnych przyczyn nie są razem. Czasem w jednym na milion przypadków spotykacie się po latach, mądrzejsi, bogatsi, inni i to co nie działało, zaczyna działać. Jednak w większości kończy się na zdaniu co by było, gdyby?… Gdybym wtedy inaczej wybrała? Gdybym dała nam szansę? Gdybyśmy byli razem? Młodzieńcze uczucie, ten drugi, ktoś z innego świata. Coś, co nie miało szans powodzenia. Ktoś, kto nie rokował szans na zmianę. Nienapisane historie, z początkiem, bez zakończenia. To zakończenie dopisujemy sobie w głowach codziennie. Budujemy nasz świat na historii, która się nie wydarzyła. Ta osoba w naszej głowie nie jest już tą, którą była. Jest sumą naszych wspomnień, wyobrażeń i iluzji. Nie tego, co z nią doświadczyliśmy i mogliśmy doświadczyć. Tego, co myślimy, że moglibyśmy... Niespełnione miłości są takie romantyczne i intensywne właśnie dlatego, że nie mają szansy się zrealizować. Wielu z nas ma w swoim życiu osobę, której musi pozwolić odejść. Ale ona przychodzi. Każdej gwiaździstej nocy, każdego niewyspanego poranka. Z każdym pragnieniem odmiany, z każdą łzą, którą mogłaby otrzeć i śmiechem, który mogłaby dzielić z tobą. To często niedostępność sprawia, że jest najpiękniejsza, najukochańsza i najcudowniejsza na świecie. Gdyby była obok ciebie, stałaby się jedną z setek osób, które cię otaczają. Nikim nadzwyczajnym. Prozą życia. Dzięki marzeniom i iluzji na zawsze pozostanie wyjątkowa.
Związek się buduje od siebie. Będąc kompletnym, szczęśliwym, spełnionym człowiekiem nie będziemy szukać kogoś, kto nam to da. Albo sprawi, że tak się będziemy czuć. I co ważne, skoro będziemy to mieć, gdy ta osoba zniknie, nie poczujemy się puści. Trzeba szukać swoich pasji, rozwijać się, umieć samemu spędzać ze sobą czas. Tylko wtedy nie będziemy oczekiwać, że ten nasz partner ma być wszystkim w jednym. Naszym kochankiem, partnerem życiowym, rozrywką, przyjaciółką i co tam jeszcze. Stąd tyle sytuacji, gdy jedna albo druga strona chce wyjść ze znajomymi, na mecz, na piwo, na plotki cokolwiek, a my się obruszamy! Ale jak to, dałam Ci całą siebie, masz moją miłość, mój czas, a ty chcesz sobie jeszcze gdzieś wychodzić? Ano tak to. To, że z kimś jesteśmy nie znaczy, że się zlewamy w jedno.
Robimy też sobie krzywdę idealizowaniem prawdziwej miłości. Żyjąc mitem miłości romantycznej. Że jak już nam się przytrafi, to wtedy wszystko będzie wspaniale. A potem dostajemy obuchem, bo nie jest. Ten mechanizm zwalnia nas także z pracy. I brania odpowiedzialności za swoje czyny i swoje wybory! Gdy nam nie idzie, potrafimy sobie powiedzieć, że no trudno widocznie to nie była prawdziwa miłość. Bo jak już spotkamy tę prawdziwą, to się nie będziemy nigdy kłócić i spędzać ze sobą 24h na dobę.
Zganianie wszystkiego na los i innych jest bardzo łatwe i pojemne. Stanięcie ze sobą i swoimi demonami oko w oko wymaga czasu, odwagi i pracy. Ale to nie jest syzyfowa praca. To naprawdę procentuje. I jeśli chcecie mieć lepsze relacje z innymi i oczywiście z samym sobą, warto na to poświęcić każdą minutę. Tak naprawdę miłość jest całkiem prosta, gdy zaczyna się od zdrowego kochania siebie. Nagle wszystkie klocki się układają. Ma się odwagę stawiać granice, kończyć toksyczne relacje. Ma się odwagę do zmian. Nie myśl nad tym, co możesz zrobić, żeby spotkać swoją miłość. Pomyśl nad tym, co możesz zrobić, żeby być bardziej pewnym siebie człowiekiem. Otwartym. Ciekawym. Wtedy miłość sama przyjdzie. Jakoś tak jest, że wszyscy chcemy się wiązać z fajnymi ludźmi. A czasem zapominamy zastanowić się nad tym, czy sami jesteśmy fajni.

Anya is live and ready to show you everything. Watch her strip, dance, and perform exclusive shows just for you. Interact in real-time and make your fantasies come true.
Free to watch • No registration required • HD streaming
Weź proszę. No weeeeź! Weźmiesz nie? Weźmiesz, bo Ci będzie żal. Tak wygląda wciskanie miłości ludziom, którzy jej od Ciebie nie chcą. Zupełnie jakbyś wciskał im ulotkę z adresem i menu knajpy, dla której pracujesz. Oni ją wezmą dla świętego spokoju i schowają pomiętoloną do plecaka. Kiedyś na nią wpadną przez przypadek. Kiedyś, jak przyciśnie ich głód wyciągną taką zmiętą i zamówią. Ale to będzie przypadkowe. Zadzwonią, bo akurat byli głodni i pomyśleli, a w sumie czemu nie. Mogę sprawdzić, co mi szkodzi. Ale to nie jest ich pierwszy wybór. To nie jest restauracja, którą wybrali. Do której chcieli pójść. Na której stronie przeglądali menu, wybierali potrawy i stwierdzili – o to coś dla mnie. Nie wciskaj miłości tym, którzy jej od Ciebie nie chcą. Bo wylądujesz jak ta zmięta ulotka z pomiętoloną godnością, czekając aż ktoś może zgłodnieje. Tylko, że on wcale nie wybierze Ciebie, bo masz w ofercie dania, które lubi. Wybierze, bo byłaś pod ręką.
Ludziom trzeba pozwolić odejść. Trzeba im pozwolić wrócić do momentu, z którego się ich zabrało. Do świata z którego przyszli. Można ich uczynić lepszymi, niż byli. Albo innymi. Ale trzeba ich puścić wolno. Uwolnić od naszych fantazji. Niewypowiedzianych słów. Nieuczynionych gestów. Od naszego egoizmu. Za każdym razem, gdy za nimi zatęsknimy. Za każdym razem, gdy zatęsknimy za momentem. Za emocją. Za każdym razem, gdy poczujemy się źle. Gdy coś nam nie wyjdzie. Gdy rozdziera nas wewnętrzny smutek. Za każdym razem, gdy poczujemy pragnienie przejrzenia się w cudzych oczach. Za każdym razem, kiedy będziemy szukali aprobaty dla swojego ja. Akceptacji swoich czynów. Za każdym razem, gdy pomyślimy, że nie kochaliśmy, a mogliśmy. Za każdym razem, kiedy zapragniemy być kochani…
Trzeba pozwolić sobie odejść. Trzeba zgasić w sobie tę wewnętrzną potrzebę kontaktu z przeszłością. Wracania, do naszych momentów, które w innym czasie i innym miejscu już by się nie zdarzyły. Trzeba sobie pozwolić znowu czuć i nie pozwolić na to, żeby ktoś niszczył ci życie. Trzeba zaznać ukojenia. Trzeba pobyć z samym sobą, żeby przepracować to, co się wydarzyło, a potem powiedzieć dosyć. Już wystarczy. I zacząć nową historię. Nowego siebie. Może nie lepszego ani gorszego. Innego.
Dawanie nadziei powoduje, że druga strona nigdy nie ułoży sobie życia. Nie pozwoli sobie na to, żeby czuć i kochać. Żeby być. Tu. Albo tam. Cały czas jest się pomiędzy. Dawanie nadziei powoduje, że jest się wciąż i wciąż tylko dla tej drugiej strony. Kiedy zawoła. Kiedy poprosi. Kiedy zadzwoni. Kiedy będzie jej smutno, bo ktoś jej nie chciał i przypomni sobie, że przecież chciałeś ją ty. I zadzwonisz wtedy z życzeniami. Albo zapytać po prostu co słychać…
I rozpieprzysz jej cały świat.
Po prostu tego nie rób...
I nawet teraz, kiedy to piszę, mam ochotę mu wysłać wiadomość. „Hej! Zobacz, byłeś ważny. Jesteś jakimś wspomnieniem w mojej głowie o spotkaniu ludzi, którzy tak bardzo bali się coś poczuć…” Ale wiem, że ludziom trzeba pozwolić odejść. Sama tak napisałam. I że czasem to, że historia nie jest na zawsze, nie znaczy, że nie była ważna albo że trzeba ją zniszczyć w swojej głowie, żeby móc sobie z nią poradzić. Nie mamy ani jednego wspólnego zdjęcia. Ale mamy kawałek wspólnej przeszłości.