⬣ ᴘʟᴏᴛᴛɪɴɢ ᴡɪᴛʜ @impavidux
⬡ Weekendy Minkyu z reguły spędzał w domu rodziców, robiąc konieczne minimum, czyli z reguły zupełne zero. Tego dnia jednak zmuszony został na wyjście z domu i udanie się po zakupy w nieszczególnie ciekawe okolice Hongdae. Zbierał się do tego pół dnia, drugie pół narzekał na ten słaby pomysł, ostatecznie mieszkanie opuszczając dopiero wczesnym wieczorem, kiedy zaczynało robić się ciemno, a niebo zapełniły podejrzanie wyglądające chmury. Będzie padało. Wybitnie. Poprawił daszek ulubionej czapki, wcisnął na nos okulary, do uszu włożył słuchawki i w rytmie shimmy shimmy kokobop skierował się do docelowego punktu, wyznaczonego przez bezlitosną rodzicielkę.
⬣ Był w połowie drogi, gdy kątem oka dostrzegł podejrzaną sylwetkę. Po drodze minął mnóstwo ludzi, ale ten jeden cień przemykający gdzieś ukradkiem kazał mu podnieść głowę i odprowadzić się wzrokiem. Ściągnął brwi. Zdążył przyjrzeć się jedynie tyłowi głowy nakrytemu ciemną czapką. Podejrzanie znajomy tył głowy, nawet czapka wydała mu się nieobca. Ściągnął brwi mocniej. Pospieszny, na swój sposób charakterystyczny chód też wzbudził w nim podejrzliwość. Ściągnął brwi tak mocno, że na jego czole uformowała się brzydka zmarszczka. “To chyba jakaś kpina.” Odwrócił się i ruszył w przeciwnym do wyznaczonego kierunku, prędko przecierając szkiełka okularów, żeby wykluczyć jakieś głupie przewidzenia. Szybko dogonił dziwną sylwetkę i zachowując bezpieczny dystans, zaczął analizować ją kawałek po kawałku. “To nie może być...” Wysoka postać obejrzała się, pozwalając Minkyu dostrzec parę oczu wyglądających zza czarnej maski. Wtedy też doznał szoku. Zatrzymał się i żałośnie jęknął, dźwięk ten na szczęście tłumiąc dociśniętą do ust dłonią. “Kim Jongin.” Z jego gardła wydobył się kolejny, niekontrolowany odgłos zachwytu. Wskoczył za pierwszy lepszy słup i dobył telefonu, błyskawicznie uruchamiając aplikację twittera.
⬡ Wyjrzał zza słupa. Kim Jongin zaczynał się oddalać. Najwyższa pora zmienić położenie, żeby nie stracić obiektu z pola widzenia. Niczym tajny agent dyskretnie przetransportował się za lampę uliczną, w pośpiechu wrzucając do sieci kolejnego, chaotycznego tweeta.