Kurwa, ten czas między młodością a starością jest okrutny.
seen from Netherlands
seen from China

seen from Canada

seen from United States
seen from Argentina
seen from Germany
seen from Germany
seen from Spain
seen from United States

seen from Spain

seen from Ukraine
seen from Brazil
seen from Spain
seen from Yemen
seen from Maldives

seen from United States

seen from United States
seen from Estonia
seen from Germany
seen from United States
Kurwa, ten czas między młodością a starością jest okrutny.

Anya is live and ready to show you everything. Watch her strip, dance, and perform exclusive shows just for you. Interact in real-time and make your fantasies come true.
Free to watch • No registration required • HD streaming
- za klimat, dobrą muzykę, bliskość
- za super miłych kelnerów
- za nazwę - hygge
Czasem jestem jak łańcuch, który spadł z roweru.
Czasem czuję się jakby udało mi się rozpalić dzieciom ognisko w deszczu.
Czasem czuję, że spodobał mi się film („Sztuka pięknego życia”).
Nowy rok start!
Sam z dziećmi. Oglądają bajki. Ja w kuchni. Leci głośno Bryan Ferry „Don’t stop the dance”. 17:00, ciemno jak w dupie, bo to listopad. Jem piętkę wypieczonego na brąz chleba. Tylko masło i miód. Mój smak dzieciństwa.
Dobry haj + stare teledyski Faith No More i Jane’s Addiction to uważam za dobry pomysł na wieczór romantyczny boomersów jak my, co nie?

Anya is live and ready to show you everything. Watch her strip, dance, and perform exclusive shows just for you. Interact in real-time and make your fantasies come true.
Free to watch • No registration required • HD streaming
W Łazienkach gra Butcher Brown, jazz z US. Leżę na trawie i słucham. Bilet to prezent od N.
Wygraliśmy proces z bankiem, maksymalnie wysoko, w najodpowiedniejszej chwili zawodowo dla mnie. Jak jakiś prezent, gwiazdka z nieba.
Strach się cieszyć.
Mi. nauczył się pływać, skacze z pomostu tak, że kopary nam opadają. Dopiero za pięć miesięcy będzie miał sześć lat. W kapoku wyskakuje na środku jeziora i ma radochę.
Lata osiemdziesiąte. Jeszcze nic się nie pierdoli, nic nie komplikuje, nic nie psuje, nic nie jest niemożliwe, wszystko jest na miejscu, wszystko idzie do przodu, świat jest zagadką i jednocześnie lizakiem chupa-chups.
Sopot. Plaża koło mola. Zachodzące słońce. Śpiewa Demis Roussos. Patrzę w morze. Są lata osiemdziesiąte, jestem małym opalonym chłopcem. Mrużę jedno oko.
Tak to sobie wymyślam, nie wiem czy rzeczywiście tak było.