Zdarzyło się, że podczas jakiegoś turnieju czy innego pokazu bractwa rycerskiego, jeden z uczestników został poszkodowany. Nic bardzo poważnego, ale do lekarza trzeba go jednak było zabrać. No to zabrali i położyli tak jak był, czyli w zbroi. Lekarz podszedł, popatrzył i mówi: - No, panie, ale jak ja mam pana z tego pancerza wyłuskać? Na co ranny unosi głowę i krzyczy - Gieeeermeeeek! A po chwili do sali wpadają jego koledzy.
by Codiac
Tak, z joemonstera. I tak, tekst jest boski. Dlaczego u nas ni ma żadnego fajnego bractwa?? DLACZEGO?!















