Czasem bym chciała nie istnieć,
żeby tak trochę mniej myśleć
o tym, czy ktoś myśli o mnie
i co, i kiedy, i gdzie, i jak, i po co, a na co.
Stop.
Czasami bym chciała, żeby nikt nie wiedział, że ja to ja,
albo przynajmniej, żeby to „ja” zmieniło znaczenie
i zostało w głowach, a nie na ciele.
I czasami myślę o innych, więc oni pewnie też.
Albo i nie.
I właśnie ta niewiedza mnie skłania do pragnienia,
żeby żyć, ale żeby nie było istnienia,
i być sama, samotna,
ale szczęśliwa,
bo nikt nie wie, nie ocenia, nigdzie mnie nie ma i nic się nie zmienia.
fuck i feel exhausted today
but hope you’ll like it












