one day of song, last day of blog🖐
noise dept.
sheepfilms
RMH

★
Lint Roller? I Barely Know Her
I'd rather be in outer space 🛸
occasionally subtle


@theartofmadeline

Jar Jar Binks Fan Club
Not today Justin
Xuebing Du
d e v o n
2025 on Tumblr: Trends That Defined the Year
we're not kids anymore.
untitled
Misplaced Lens Cap

Origami Around

seen from Malaysia

seen from Russia
seen from Colombia

seen from Türkiye

seen from Brazil

seen from Malaysia

seen from Switzerland

seen from South Korea

seen from Malaysia

seen from United States
seen from Italy

seen from Malaysia
seen from Germany

seen from China

seen from Sri Lanka

seen from Türkiye

seen from Malaysia
seen from Argentina

seen from Bangladesh
seen from Bangladesh
@halfdeed
one day of song, last day of blog🖐

Anya is live and ready to show you everything. Watch her strip, dance, and perform exclusive shows just for you. Interact in real-time and make your fantasies come true.
Free to watch • No registration required • HD streaming
Ale w punkt ✌
Oszaleję przez Ciebie 😡 Bo nie umiem wyrzucić Cię z głowy, myśli o Tobie wracają jak fale, jedna za drugą, bez litości. Chcę Cię zobaczyć naprawdę,nie w wyobraźni, nie przez wspomnienia,tylko stanąć naprzeciw i upewnić się, że wciąż jesteś tak blisko mojego serca.Nie umiem się przyznać,że tęsknię jak nigdy,że każdy dzień bez Ciebie ciąży jak kamień przywiązany do duszy. I wiem,że nie przestanę myśleć, choć byłoby łatwiej zapomnieć,łatwiej odwrócić się plecami i udawać, że nic nie boli.Ale miłość do Ciebie to nie iskra to pożar. I choć parzy, choć niszczy, ja i tak jak dureń stoję w tym ogniu.
Bo chociaż to boli i cierpię, jakaś kosmiczna siła nie pozwala mi przestać myśleć. Dlatego przestanę Cię kochać, choćby serce miało krzyczeć, bo wolność smakuje lepiej niż twoja obojętność. Przestanę Cię kochać, choćby miało mnie to połamać bo kochając Ciebie, łamałam się codziennie. Przestanę Cię kochać choćby to bolało bardziej niż Twoje odejście.Przestanę Cię kochać choćby to była najcięższa walka mojego życia.Przestanę Cię kochać choćby każdy krok bez Ciebie był cięższy niż wszystkie drogi razem z Tobą. A jeśli już przestanę, nie będziesz chciała poznać mnie takiej. Jeśli przestanę Cię kochać, będziesz żałować dnia, w którym mnie straciłaś, bardziej niż myślisz. A to wszystko dlatego, bo zniszczyłaś we mnie coś, co kochało Cię najmocniej, a tego nienawidzę najbardziej.
Nie mogę już wytrzymać, miałam juz nie pisać,miałam skończyć pisać wraz z końcem nas,ale już się trzęsę na brak Ciebie. Wierzyłam,że odcięcie będzie jak bandaż: zaboli, ale w końcu pozwoli się zagoić. Myliłam się. Cisza nie naprawia ona tylko pogłębia pęknięcia.Tęsknię za Tobą. Nie w sposób cichy i godny, tylko nachalnie, boleśnie, codziennie. Myśl o Tobie wraca jak fala, której nie da się zatrzymać rękami. Próbowałam żyć „jak trzeba”, oddychać bez Ciebie, udawać spokój. Nie potrafię. I nie chcę już udawać.
Myślałam, że brak kontaktu da nam przestrzeń, że w tej pustce coś się w nas poukłada. Stało się odwrotnie. Ta cisza nie przyniosła ulgi tylko chaos i tęsknotę, która nie zna umiaru. Im dłużej milczę, tym wyraźniej wiem, że to nie była droga do naprawy. To była ucieczka. Nie piszę, żeby Cię zatrzymać siłą ani wciągać z powrotem w coś, czego nie chcemy.. Piszę, bo bez Ciebie wszystko jest nie na miejscu.Dalej tęsknię. Dalej Cię pragnę. Każdego dnia. Wszystko mi o Tobie przypomina: poranki,popołudnia, wieczory, drobne gesty, miejsca, zapachy, cały kurwa youtube! Zamiast słabnąć, to uczucie rośnie. Codziennie myślę o Tobie coraz bardziej, coraz intensywniej.
Chcę Cię zobaczyć. Chcę, żebyś była obok. Chcę pisać, rozmawiać, patrzeć na Ciebie, widzieć się naprawdę nie tylko w myślach. Ta cisza mnie nie naprawia. Ona mnie łamie. Serce pęka mi po cichu, dzień po dniu. Nigdy nie byłaś dla mnie „opcją”, jak uważasz. Zawsze byłaś jedyna w moich oczach. Jedyna rozumiesz.Jeśli kiedykolwiek sprawiłam, że poczułaś się inaczej, to nie była prawda o moim uczuciu tylko o moim strachu i nieudolności w mówieniu tego, co naprawdę ważne.
Nie piszę, żeby naciskać ani zmuszać. Piszę, bo nie potrafię już udawać spokoju i muszę to wszystko tu z siebie wyrzucić. Myślę o Tobie bez przerwy, tak jakby każda chwila bez Ciebie była stratą czasu, jakby życie bez Twojej obecności było tylko czekaniem na powrót. Cisza miała być wybawieniem. Stała się więzieniem. I to nie jest tęsknota, która mija. To jest tęsknota, która rośnie. Każdego dnia. Każdej nocy. I nie wiem już, jak żyć z tym bez Ciebie, bo wszystko mi o Tobie przypomina nawet rzeczy, które nie powinny. Ja nie potrafię bez Ciebie żyć, i nie chodzi o rolę jaką grasz w moim życiu. Ja nie potrafię żyć, bez twojego głosu, bez Twoich rąk, bez twoich oczu, bez Ciebie obok, bez twojego śmiechu, bez twojej głupoty czasem, bez twoich mądrości. Nie moge tak. Ale powiedziałam sobie, że nie mogę mieszać dalej. Ja doskonale rozumiałam i rozumiem że nie zasługujesz na karuzelę jaką miałaś w relacji ze mna. Ale nie potrafiłam inaczej na tamten moment, pomimo naszych żyć ja musialam i chciałam Cię mieć blisko. Ja żyłam z tego. Jakby relacja z tobą była moim tlenem do życia, ja żyłam tylko dla tych chwil. A teraz? Ja właśnie teraz nie wiem po co żyje. Wszystko się tak zepsuło, wszystko poszło się tak jebać. Ale nie mam odwagi, powiedziałam sobie ze nie przekroczę tej granicy znów. Chyba więcej mam odwagi, z zobaczeniem się z Bogiem, niz naprawy nas. Ale chociaż wtedy zrozumiesz co znaczy "nie mogę bez Ciebie żyć" to głupie wiem. Ale jedna myśl krąży w mojej głowie bez przerwy: że jeszcze będziemy razem. Że to się uda. Że gdzieś tam, mimo wszystko, czeka na nas moment, w którym znów będziemy blisko. I im bardziej próbuję się od tego odciąć, tym głośniej ta myśl wraca, jakby była wbudowana we mnie na stałe.Ciągle słyszę w sobie głos, który mówi, że w końcu będziemy razem. Nie wiem, skąd to się bierze. Może z nadziei, może z głupiej wiary, a może z czegoś, czego nie potrafię nazwać. Bo ja naprawdę wierzę w to przeklęte przeznaczenie w naszej sytuacji. W nic innego tak nie wierzę jak w to.
I nawet jeśli to brzmi jak oszukiwanie samej siebie, to nie potrafię inaczej. Wierzę, że to, co między nami było, nie może skończyć się tak po prostu. Wierzę, że to nie był przypadek. Wierzę, że to jeszcze nie koniec. A może po prostu bardzo tego chcę? Wiesz czego chce w tym momencie najbardziej? Cofnąć się o 317 dni, 13 godzin, i 45 minut . Marzę by do tego momentu się cofnąć i znów powiedzieć Ci jak bardzo Cię kocham. Bo to jeden z najpiękniejszych dni w moim życiu.

Anya is live and ready to show you everything. Watch her strip, dance, and perform exclusive shows just for you. Interact in real-time and make your fantasies come true.
Free to watch • No registration required • HD streaming
Piszę, bo milczenie już za dużo waży. Bo rok się kończy, a ja czuję, że coś we mnie też chce się domknąć. Piszę, żeby wreszcie postawić kropkę tam, gdzie od dawna wisiał tylko przecinek. Ten rok pokazał mi prawdę, której już się nie da odsunąć. Ty wybrałaś swoje życie, swoje ścieżki, swoje plany, swój świat. I ja też dziś to robię. Relacja,która od dawna nie miała prawa trwać, a jednak ciągneła się jak nić, której nikt nie odcinał. Dziś robię to ja.
Nie dlatego, że nie czuję. Właśnie dlatego, że czułam za dużo. Za mocno. Za długo. Ten rok mnie nauczył, że czasem trzeba wypuścić z rąk nawet to, co kiedyś było wszystkim. Bo inaczej nie da się iść dalej.
Dlatego zostawiam to wszystko tutaj - słowa, co się we mnie tłukły miesiącami, żal, który już nie ma sensu, wspomnienia, które kiedyś były skarbem. Nie żałuję niczego. Naprawdę. Bo były momenty, które dały mi więcej życia niż całe lata później. Ale z nowym rokiem nie chcę już żyć w półcieniach. Nie chcę udawać, że coś jeszcze czeka na swoją szansę. To jest końcówka, świadoma i spokojna.Wybrałaś życie z nim, pokazując tym samym, czego naprawdę pragniesz, Νie wierzę w wymόwki, ze nie miałaś wyjścia,decyzja była Twoja, i ja nie miałam z tym nic wspólnego. To nie moja wina. Wszystko, co było, miało sens tylko wtedy, gdy mogłam mieć nadzieję, że razem pokonamy to, co życie stawia na naszej drodze. I choć próbowałam wierzyć, że wszystko ma swój porządek, prawda jest taka, że żal, który czuję,jest większy niż wszystko, co razem przeżyłyśmy. Kochałam Cię..choć to uczucie jest już poszarpane, krwawiące i zmęczone. A może tak bardzo mnie skrzywdziłaś, bo kiedyś ja skrzywdziłam Ciebie. Myślę o tym często. Nie uciekam od tego. Rozumiem to. Jeśli to jest kara przyjmuję ją bez krzyku. Ale zrozumienie nie leczy ran. Zapłaciłam za swoje błędy. Nie mogę już płacić dalej. Nie mam w sobie siły, by jeszcze raz patrzeć, jak wybierasz kogoś innego, jakby to, co było między nami, było tylko przystankiem nigdy celem.
Dlatego tak długo się nie odzywam. Trzymam dystans. Nie piszę, nie szukam spotkań. To nie kara ani gra to próba uratowania samej siebie. Muszę to wszystko poukładać od nowa, w ciszy, bez rozdrapywania ran. Złamałaś mi serce. Teraz już to wiem, bez wątpliwości. Nie masz pojęcia, co czułam, gdy na Ciebie patrzyłam, gdy Cię dotykałam, gdy przytulałam Cię wtedy, gdy byłyśmy bliżej niż kiedykolwiek wcześniej. W tamtych chwilach zrozumiałam też coś bolesnego jak wiele jest powodów, dla których nie możemy być razem. Jest ich mnóstwo.
Ale wszystkie one wyrastają z jednego źródła ,z Twojego wyboru. Nie było z Twojej strony żadnego prawdziwego potwierdzenia „kocham”. Były tylko słowa. Słowa o tym, że jestem Twoim życiem, zniknęły tak szybko, jak zostały napisane.
Kiedyś powiedziałam Ci, że gdy mnie przytulasz, czuję się tak, jakbym nigdy nie była skrzywdzona. Dziś wiem, że to już nie wróci. Teraz, gdy ktoś kiedyś mnie przytuli, będę pamiętać nie ulgę, lecz moment, w którym zostałam złamana. Nie mam do Ciebie żalu. Naprawdę.Wybrałaś swoje życie ,życie, które zostało Ci podyktowane przez innych. Przyjmuję to takim, jakie jest.
Mam tylko nadzieję, że ten wybór da Ci spełnienie. I szczęście, którego tak bardzo szukasz. Chcę zostać przyjaciółmi. Chcę móc normalnie się do Ciebie odezwać, porozmawiać, zapytać „jak u Ciebie ” już nie tak często jak kiedyś, nie tak blisko. Potrzebuję tego dystansu, żeby naprawić to, co we mnie pękło. Żeby nauczyć się patrzeć na Ciebie bez żalu, a z cichą radością, że to, co było, było naprawdę piękne.Przepraszam, jeśli przez resztę życia będę patrzeć na Ciebie z miłością. Inaczej nie potrafię. Ale obiecuję: nie zbliżę się. Nie namieszam już bardziej, niż same to zrobiłyśmy. Zostanę po właściwej stronie granicy.Złamałaś mi serce raz.
Złamiesz je jeszcze dwa razy ślubem i ciążą. Wiem to. I wiem też, że to przetrwam. Wytrzymam ten moment. Będę patrzeć, jak dostajesz życie, którego ja nie mogę Ci dać. Ten ból jest inny. Cichy. Głęboki. To ból niezrozumienia. Bo nie rozumiem, dlaczego chcesz spędzić życie z kimś takim jak on.Dlaczego wybierasz nudę zamiast prawdy, schemat zamiast oddechu. Dlaczego zgadzasz się żyć według wartości swojej rodziny, a nie własnych. To nie są Twoje pragnienia. To oczekiwania innych, którym ulegasz zbyt łatwo.Znam Cię. Wiem, jakie masz potrzeby. Wiem, co sprawia, że czujesz, że żyjesz. Dlatego nigdy nie zrozumiem, dlaczego wybrałaś to, co sprawia, że powoli umierasz. I mimo wszystko życzę Ci szczęścia. Nie dlatego, że rozumiem Twój wybór. Ale dlatego, że Cię kocham. I choć serce wciąż krzyczy twoje imię, rozum już nauczył się ciszy. A gdy kiedyś pomyślisz o mnie niech to będzie ciepło, nie ból. Bo ja już wybaczyłam, Tobie i sobie. Życzę Ci dobrze. Prawdziwie dobrze. Żebyś znalazła to, czego szukasz, i żebyś nie musiała już wracać do historii, których nie potrafiłaś kontynuować. Skoro wyrzucam z siebie ostatni raz tutaj, swoje myśli i uczucia. Powiem też wprost, do dziewczyn za które oddałabym życie, a mimo to nie zostałoby to docenione. Im dłużej milczę, tym wyraźniej słyszę, jak bardzo jestem sama. Zaczęłam rozumieć nie słowami, ale ciszą jak mało dla Was znaczę. Nie pytacie, co u mnie. Nie pytacie, jak się czuję. Nie pytacie, czy jeszcze mam siłę. A ja ją traciłam dzień po dniu. Żyjecie swoim życiem, we dwie, obok siebie. Beze mnie. I nie chodzi nawet o brak spotkań chodzi o brak ciekawości, brak troski, brak zwykłego „jak u Ciebie?”. W tym wszystkim zaczęłam się zastanawiać, po co ja Wam w ogóle jestem. Skoro siebie macie, a ja staję się tylko tłem, milczącym dodatkiem, kimś zbędnym.Nie wiecie nawet że moja nowa diagnoza była dla mnie ogromnym ciężarem. Że przez ostatni miesiąc walczyłam o zdrowie, z realnym strachem, że moje życie może potoczyć się w bardzo złym kierunku. Ryzyko raka to nie było abstrakcyjne słowo, tylko coś, co naprawdę zawisło nade mną. Wyniki nie kłamią. A Wy nawet nie byłyście tego świadome bo nie zapytałyście co u mnie od x czasu. I to boli bardziej niż sama choroba. Pamiętam czasy, kiedy ktoś pisał pierwszy. Kiedy ktoś proponował wyjście, spotkanie, zwykłą obecność. Teraz tylko ja o tym myślałam. Od dłuższego czasu tylko ja. Tylko ja się starałam. Tylko ja walczyłam o to, żeby ta przyjaźń jeszcze istniała. Z czasem zrozumiałam, że walczę sama. A o mnie nie walczy nikt. Nie chcę już tak żyć. Nie chcę relacji, w których muszę przypominać o swoim istnieniu. Nie chcę być tą, która zawsze rozumie, zawsze czeka, zawsze usprawiedliwia cudze milczenie. Zbyt wiele mnie to kosztuje. Dlatego wybieram narazie ciszę. Nie jako karę, nie jako dramat ale jako ochronę samej siebie. Kto będzie chciał mnie naprawdę, ten się odezwie. Kto będzie chciał zostać, znajdzie drogę. Ja już nie mam siły ciągnąć tego sama.Długo nosiłam to w sobie. Za długo. Myślałam, że jeśli będę cierpliwa, jeśli dam przestrzeń, jeśli jeszcze raz zrozumiem, jeszcze raz poczekam to coś się zmieni. Ale cisza nie zmienia się sama. Cisza tylko rośnie. Nie piszę tego, żeby kogoś obwiniać. Piszę, bo w końcu muszę być uczciwa wobec siebie. Przestałam mieć siłę udawać, że wszystko jest w porządku, gdy nie jest. Na razie zatrzymuję się. Cofam krok. Przestaję ciągnąć coś, co powinno iść samo. Jeśli ta relacja ma jeszcze sens, pokaże to czas i wasza inicjatywa nie moje kolejne próby.
Ja potrzebuję teraz spokoju, troski i prawdy. Jeśli kiedyś spotkamy się w tym samym miejscu, z taką samą gotowością dobrze. Jeśli nie, będę umiała to przyjąć.
To nie jest zniknięcie. To jest moment, w którym przestaję udawać, że mnie to nie boli. A zaczęło boleć w kurwę mocno. Kiedy niebo rozświetlą fajerwerki, a czas na moment zatrzyma się między jednym a drugim rokiem, pomyślę o Was. Nie z żalem. Z miłością. Taką, jaka zostaje, gdy wszystko inne już odeszło. Ale ta miłość nie wyjdzie już na zewnątrz zostanie we mnie, jak ciepło pod skórą, którego nie trzeba nikomu udowadniać. Jesteście częścią mojego świata. Prawdziwą. Dlatego nie potrafię myśleć o Was chłodno. Ale potrafię już myśleć o sobie łagodnie. I to zmienia wszystko.
W starym roku zostawiam czekanie, wyciągnięte ręce i pytania, na które nigdy nie przyszła odpowiedź. Zostawiam siebie zmęczoną, liczącą na cud czyjś zamiast na własną siłę. Ten rok zamykam jak książkę, do której nie trzeba wracać, żeby wiedzieć, co w niej było. Nowy rok witam ciszą, ale to dobra cisza taka, w której serce w końcu słyszy samo siebie. Idę dalej bez pretensji, bez walki, bez potrzeby bycia zauważoną za wszelką cenę. Do zobaczenia wkrótce!
Stary rok, kończę wraz z tym blogiem 👋🏽
🥺🥳🩷
W pewnym momencie zepsuł się we mnie jakiś element, który pociągnął za sobą kolejne. I od tego momentu jestem usterką, do której ciężko znaleźć pasujące fragmenty.
Przyjechałam po buziaka, żeby obudzić swoje myśli i pisanie, bo w Tobie budzi się każda uśpiona cząstka moich słów.Jakby ten jeden moment,potrafił rozplątać wszystko, co we mnie było zgaszone.Jakby Twoje spojrzenie było światłem, które rozpuszcza mgłę we mnie,a dotyk kluczem, który otwiera drzwi do ciszy pełnej znaczeń. Z każdym Twoim oddechem litery układają się same, a serce jak pióro drży. Nie wiem, czy to magia, czy tylko Ty, ale kiedy jesteś, wszystko zaczyna brzmieć jak poezja.

Anya is live and ready to show you everything. Watch her strip, dance, and perform exclusive shows just for you. Interact in real-time and make your fantasies come true.
Free to watch • No registration required • HD streaming
To ona potrafi zamienić zwyczajny dzień w coś niezwykłego. Jednym gestem, jednym spojrzeniem ucisza chaos w mojej głowie i sprawia, że znów widzę sens. Nie muszę walczyć o jej uwagę,bo w jej oczach od dawna jestem wszystkim. To ona daje mi siłę wtedy, gdy sama nie potrafie jej znaleźć.
04.04.25 wracam do wspomnień. ᥫ᭡
Twoje usta znalazły moje, a świat zniknął w jednej chwili. Całą sobą mnie całujesz delikatnie, czule, tak, że każdy Twój ruch ma w sobie tajemnicę, którą odkrywasz tylko dla mnie. Czuję, jak ogarnia mnie fala dopaminy, jakby każdy Twój pocałunek wstrzykiwał do mojego ciała prąd czystej rozkoszy.Nie potrzebuję niczego więcej żadnego dotyku, żadnego gestu, tylko Ciebie i Twój ciepły język. Każda Twoja delikatna, a zarazem namiętna pieszczota jest jak iskra, która podpala moje wnętrze. Moje ciało szaleje, karuzela emocji kręci się tak szybko, że tracę orientację w rzeczywistości, a ogień w mojej głowie pali wszystko dookoła.Orgazm nie wymaga niczego więcej wystarczają mi Twoje usta, Twój oddech, ciepło, które przenika mnie całkowicie. Jesteś wszystkim, czego kiedykolwiek mogłam pragnąć, a każdy Twój pocałunek jest jednocześnie spokojem i burzą. Cała ja dryfuję w tej ekstazie, w Twojej obecności, bez granic, bez hamulców, tylko Ty i ja, w tańcu rozkoszy, który nigdy nie ma końca. Każdy Twój ruch ust, każdy pocałunek, każde muśnięcie języka sprawia, że chcę więcej chcę Cię całą sobą, teraz i zawsze, bez końca.
#kochajsięzemną!
Spotkałyśmy się przypadkiem, a może wcale nie? Może los dawno już to zaplanował. Nie spodziewałam się, że jedno spojrzenie, jeden uśmiech, wywróci mi świat do góry nogami. A jednak tak się stało. Na początku było niedowierzanie. Rozmowy, wiadomości, chwile spędzone razem niby zwyczajne, a jednak każde słowo miało w sobie magię. Kiedy patrzyłam w twe oczy, widziałam w nich odbicie własnego serca. Potem przyszła rozłąka. Dni bez Ciebie ciągnęły się jak miesiące. Tęsknota paliła, a myśli krążyły nieustannie wokół Ciebie. Wszystko się z tobą kojarzyło, zapach wiatru, piosenka w radiu, nawet zwykły spacer przypominał o Tobie. Kiedy znów się zobaczyłyśmy czas zatrzymał się w miejscu. Jedno przytulenie i wszystko wróciło ,emocje, które nigdy nie umarły, uczucie, którego nie dało się zgasić. Twój zapach został na długo, twój dotyk wypalił ślad, a spojrzenie w oczy było jak obietnica że to coś więcej niż chwilowa słabość. Ale ta historia nie była łatwa. Były łzy, był żal, były pytania bez odpowiedzi. Było poczucie, że to „znowu podobna historia”. A jednak nasze serca biły wciąż w tym samym rytmie, jakby nie znały granic ani zakazów. Miłość pomiędzy nami jest jak ogień ,czasem ogrzewa, czasem parzy, ale nigdy nie gaśnie. I choć nie wiem dokąd nas to zaprowadzi, wiem jedno: że to uczucie jest prawdziwe. Bo prawdziwa miłość nie pyta o pozwolenie. Pojawia się, zostawia ślad i zostaje w spojrzeniu, w zapachu, w sercu, które już nigdy nie bije tak samo.
Ponad miesiąc bez Ciebie był jak życie bez powietrza, każdy dzień bez Twojej obecności ciągnął się jak wieczność. Myślałam, że przywyknę do pustki, ale prawda jest taka, że nie da się przywyknąć do braku Ciebie. Ponad miesiąc bez Ciebie był jak powolne duszenie a pustka wypełniała mnie od stóp po samą głowę. Twoja nieobecność była ciężarem, który czułam w każdym oddechu, w każdym drżeniu mięśni, w każdym pulsie serca.Ponad miesiąc bez Ciebie był jak kara, której nie da się znieść. Czekałam, tęskniłam, liczyłam dni. Brakowało mi Ciebie tak bardzo, że czułam to w każdej części swojego ciała. Nie było dnia, żebym nie myśłała o Tobie. I gdy Cię znowu zobaczyłam.. Nie spodziewałam się, że tak bardzo zatrzęsiesz mną w środku jednym spojrzeniem. Przytuliłaś mnie i nagle stanęło mi serce. Jakby cały świat zamilkł, a ja słyszałam tylko bicie krwi w skroniach. Twój zapach został na mnie, we mnie, w każdym ruchu powietrza, jakby chciał przypominać, że to nie był sen. Patrzyłam w Twoje oczy... i zrozumiałam, że żadne czekanie, żadna tęsknota, nie przygotowały mnie na ten moment. To było silniejsze niż wszystkie moje słowa i wszystkie dni, które spędziłam bez Ciebie.Spojrzałam w Twoje oczy znowu no i przepadłam. One mają w sobie coś, co rozbiera mnie z wszelkiej obrony. Patrząc w nie, wiem, że nie ma innej osoby, która mogłaby mnie tak pochłonąć. Zatonęłam. Są jak przestrzeń, w której mogłabym zostać na zawsze. Nie ma wtedy ciszy ani hałasu, nie ma całego świata, jest tylko ten moment, Ty i ja. Patrzysz na mnie i czuję, że mogłabym oddać wszystko, by nigdy nie odwrócić wzroku. Tęskniłam za Tobą tak bardzo, że nawet nie wiedziałam, ile mam w sobie bólu. A jednak w jednej sekundzie Twoja bliskość uleczyła wszystko, co bolało. I teraz boję się tylko jednego że znowu Cię zabraknie. Bo tam, gdzie jesteś Ty, wszystko w moim świecie układa się w rytm Twojego oddechu.
Namieszałaś w moich myślach, zostawiłaś chaos, a ja nadal szukam w nim Ciebie.

Anya is live and ready to show you everything. Watch her strip, dance, and perform exclusive shows just for you. Interact in real-time and make your fantasies come true.
Free to watch • No registration required • HD streaming
Powiedziałam, że nie chcę Cię znać, a w rzeczywistości to ja nie potrafię przestać o tobie myśleć. Prawdziwa miłość czasem po prostu stoi w cieniu i patrzy, jak ktoś idzie ku słońcu. Dlatego Ci kibicuję. Dlatego biję brawo cicho, ze łzami w kieszeni. Wolę widzieć, że rozkwitasz z dala ode mnie, niż trzymać Cię blisko i patrzeć, jak umierasz przy mnie powoli. Wolę umrzeć w ciszy z miłości niż wracać do twojego życia, wszystko Ci w nim wywracać i mówić, że to moja walka o Ciebie. Kocham tak mocno, że pozwalam Ci iść naprzód. I jeśli kiedyś usłyszysz w nocy cichy szept pod Twoim oknem być może to bede ja. I jeśli to szaleństwo to wolę być szalona przez Ciebie niż normalna bez Ciebie. Wierzę, że tylko odchodząc, mogę pozwolić nam obojgu oddychać. Kochałam Cię tysiąc lat wstecz, kocham teraz i kochać będę w każdym innym życiu. Do zobaczenia po innej stronie.
Nie wszystko, co się wydarzyło, wymaga analizowania. Czasami warto zostawić coś za sobą takim, jakim jest, bez rozkładu na czynniki pierwsze, bo rozdrapywana rana nigdy się nie zagoi.