Albo ten wieczór jest tak zimny albo coÅ we mnie zgasÅo.
seen from United States

seen from Malaysia

seen from United States
seen from Russia
seen from United States
seen from United States
seen from Malaysia

seen from Indonesia
seen from Yemen

seen from Russia
seen from China
seen from Russia
seen from Netherlands
seen from Yemen

seen from Türkiye

seen from United Kingdom
seen from New Zealand
seen from New Zealand

seen from Singapore
seen from Yemen
Albo ten wieczór jest tak zimny albo coÅ we mnie zgasÅo.

Anya is live and ready to show you everything. Watch her strip, dance, and perform exclusive shows just for you. Interact in real-time and make your fantasies come true.
Free to watch ⢠No registration required ⢠HD streaming
@jeszczejestem "A może... Albo faceci do któregoÅ roku roku życia nie czujÄ zimna i potem to wychodzi xd"
Wczoraj na przystanku tramwajowym widziaÅam mÅodego mÄżczyznÄ w samej bluzie. ByÅo -4 na termometrze i piz*aÅo ogonem Belzebuba.
KÄ cik ust mi siÄ podniósÅ, mÄżczyzna siÄ na mnie patrzyÅ. Drugi kÄ cik doÅÄ czyÅ, mÄżczyzna wciÄ Å¼ siÄ patrzyÅ. PrzyjechaÅ tramwaj, wyszÅam spod wiaty z arbuzem na twarzy, widziaÅam kÄ tem - tym razem oka - że caÅy czas siÄ we mnie wpatruje.
Uwierzcie mi, staraÅam siÄ nie zaczÄ Ä chichotaÄ, kiedy obok mnie stanÄ Å.
Ja z mÄżem i acodinem. Dwa na raz wziÄÅam obym siÄ nie zrzygaÅa dobra opcja nie muszÄ wpisywaÄ tylko wystarczy że mówiÄ do ekranu i siÄ samo wpisuje tyle wygraÄ
Pozwólcie mi odpoczÄ Ä, pozwólcie mi zniknÄ Ä
Saddeath13ā¢23.26/14.01.24
o kurde

Anya is live and ready to show you everything. Watch her strip, dance, and perform exclusive shows just for you. Interact in real-time and make your fantasies come true.
Free to watch ⢠No registration required ⢠HD streaming
Z ŻYCIA SAMOTNIKA - wpis 44 (24.01.2026)
-> Nowa znajomoÅÄ... ale czy na pewno?
Każdy, nawet najtwardszy teoretycznie czÅowiek żywi do czegoÅ lub kogoÅ uczucia, np. do nowo poznanej osoby, która nam siÄ spodobaÅa. Nieraz napÄdzajÄ one do dziaÅania, ale też potrafiÄ , nierzadko z dużym powodzeniem, przyczyniÄ siÄ do zguby zauroczonego ÅmiaÅka. Relacji z pÅciÄ piÄknÄ nigdy nie zawieraÅem zbyt wiele (do tej pory przytoczyÅem jak pamiÄtam tylko jednÄ historiÄ, w jednym z pierwszych wpisów), zwÅaszcza w realu, przez co rzadko kiedy zawieszam na kimkolwiek oko. Owe podejÅcie z jednej strony zapewnia mi w miarÄ spokojne funkcjonowanie i mogÄ skupiÄ siÄ na swoich czynnoÅciach, aczkolwiek z drugiej strony... czasem, przy gorszych momentach, brakuje drugiej osoby tuż obok (w najprostszym skrócie) i życie w pojedynkÄ przestaje byÄ komfortowe. Ten brak daje siÄ szczególnie mocno we znaki kiedy nagle pojawia siÄ pasujÄ ca nam dziewczyna, z którÄ chciaÅoby siÄ zapoznaÄ bliżej, lecz jednoczeÅnie coÅ idzie nie tak i można siÄ poczuÄ, jakby czÅowieka dopadÅ psychiczny diabeÅ. ZacznÄ jednak od poczÄ tku.
PoniedziaÅek zapowiadaÅ siÄ caÅkiem owocnie, aczkolwiek musiaÅem zmierzyÄ siÄ z kilkoma wyzwaniami (niekoniecznie widzów, jak w moim internetowym teleturnieju). PierwszÄ trudnoÅciÄ byÅa poranna inwentaryzacja kiosku, do której przystÄ piÅem, jak zazwyczaj, z wyraÅŗnie niespokojnÄ gÅowÄ . Standardowo obawiaÅem siÄ, że nie poradzÄ sobie, że coÅ mnie przeroÅnie, albo że bÄdÄ liczyÄ za wolno/z bÅÄdami, a koordynator to dostrzeże i w najgorszym przypadku odeÅle do domu bez niczego. Na szczÄÅcie jednak inwentura przebiegÅa znacznie spokojniej, no i po trzech godzinach z maÅym hakiem wypuÅciÅem powietrze z pÅuc opuszczajÄ c kiosk. Kolejne trzy godziny spÄdziÅem na niezbyt obfitym odpoczynku, a zaraz przede mnÄ byÅ plan zdjÄciowy, na który musiaÅem ubraÄ siÄ najcieplej jak możliwe, wszakże od dÅuższego czasu panowaÅ mróz, plus same zdjÄcia ekipa miaÅa realizowaÄ w piÄknym, pokrytym Åniegiem... plenerze. WiedziaÅem w zwiÄ zku z tym, że bÄdzie to na pewno ciÄższy orzech do zgryzienia, ale o dziwo moja gÅowa wydawaÅa siÄ już dużo spokojniejsza niż chwilÄ przed ósmÄ rano. UdaÅem siÄ wiÄc na zbiórkÄ. Pierwsze co przykuÅo mÄ uwagÄ to... podejrzanie maÅo ludzi na miejscu. Ledwie kilka osób krÄciÅo siÄ w pobliżu, a spodziewaÅem siÄ ich przynajmniej czterdzieÅcioro, z opiekunem/opiekunami wÅÄ cznie. Nie wiedzÄ c co robiÄ, poczekaÅem na dalszy rozwój wydarzeÅ. Nagle podeszÅa do mnie dziewczyna narodowoÅci ukraiÅskiej, tak samo chyba zdezorientowana co ja, aż nagle oboje dowiadujemy siÄ, gdzie powÄdrowali wszyscy. PoszliÅmy razem. Niewielki, acz lekko pospieszny spacer, bezpoÅrednio już na miejsce zdjÄÄ, zaowocowaÅ wreszcie oficjalnym dotarciem na plan i odhaczeniem na liÅcie obecnoÅci. Tak jak podejrzewaÅem, zastaÅem okoÅo czterdzieÅcioro ludzi i co ciekawe - wÅród tegoż grona duÅ¼Ä wiÄkszoÅÄ stanowiÅy dziewczÄta. Mimo okazaÅej czÄÅci paÅ na planie, nie nastawiaÅem siÄ na żadne znajomoÅci ani jakiekolwiek gÅÄbsze interakcje. ZamierzaÅem jedynie spÄdziÄ w miarÄ miÅo czas, powiÄkszyÄ doÅwiadczenie, a przede wszystkim nie zmarznÄ Ä i wypeÅniÄ portfel kolejnymi banknotami. Tak miaÅo byÄ. Å»ycie jednak szybko zweryfikowaÅo moje przypuszczenia. Czas, który miaÅ byÄ mile spÄdzony przeistoczyÅ siÄ w "walkÄ" o przetrwanie, bowiem zimno, jakie atakowaÅo na dworze coraz mocniej dawaÅo w koÅÄ (temperatura wynosiÅa okoÅo minus dziesiÄÄ stopni). SzczÄÅliwie jednak - miÄdzy ujÄciami każdorazowo udawaliÅmy siÄ do pobliskich namiotów, a tam, gdy dobrze siÄ usiadÅo, czekaÅa nagrzewnica, która nie powiem - przynosiÅa wiele wytchnienia i myÅlÄ, że gÅównie dziÄki niej, oraz wypitymi później kilkoma kubkami z gorÄ cÄ herbatÄ , nie skoÅczyÅo siÄ choróbskiem. W przerwach miÄdzy ujÄciami, które staraÅem siÄ maksymalnie wykorzystaÄ, przypatrywaÅem siÄ innym. Naprzeciwko mnie siedziaÅa pewna dama. Z tego co zaobserwowaÅem, raczej z nikim nie rozmawiaÅa, skupiona bardziej na swoich odczuciach/myÅlach, podobnie jak zresztÄ ja. Gdy podpisywaliÅmy umowÄ, rzuciÅem komentarzem, ot tak, jakby... starajÄ c siÄ nawiÄ zaÄ z niÄ jakiÅ kontakt. PoprosiÅa mnie wtedy o dÅugopis. Przy kolejnym krótkim posiedzeniu w schronie znów coÅ powiedziaÅem (przy jej obecnoÅci co istotne), lecz niczego to jeszcze nie "daÅo". Dopiero przy trzecim podejÅciu, gdy usiedliÅmy w bardzo podobnych miejscach, uÅmiechnÄ Åem siÄ do panny, aż nagle staÅo siÄ coÅ, co w gÅÄbi duszy chciaÅem żeby siÄ staÅo - dziewczyna zaczÄÅa siÄ otwieraÄ! Instynkt podpowiedziaÅ by przysiÄ ÅÄ siÄ bliżej niej. Po tym przyjrzaÅem siÄ jej dÅoniom, które... byÅy naprawdÄ Åliczne. Krótkie, dosyÄ zadbane, lekko bÅyszczÄ ce paznokcie, naturalna, miaÅa w sobie coÅ przyciÄ gajÄ cego. Jej dÅonie na tyle mi siÄ spodobaÅy, że zapragnÄ Åem choÄ jednÄ z nich dotknÄ Ä - w tym celu wydukaÅem coÅ w stylu "Zbadajmy, która dÅoÅ jest cieplejsza. Moja czy twoja?". WyszÅo na to, że Agata miaÅa zdecydowanie cieplejszÄ niż ja. W sumie dotknÄ Åem jej prawej dÅoni bodajże trzykrotnie i nie ukrywam, że byÅy to jedne z lepszych momentów, jakie przeżyÅem. ChciaÅem jej dÅonie skomplementowaÄ, powiedzieÄ, jakie ma piÄkne, lecz nie zdÄ Å¼yÅem tej opinii z siebie wydusiÄ...
Mimo, że mojej nowej koleżance towarzyszyÅo zarówno zmÄczenie, jak i zirytowanie planem filmowym, na którym byliÅmy (nie dziwiÄ jej siÄ) - od momentu nawiÄ zania ze sobÄ kontaktu trzymaliÅmy siÄ razem przez wiÄkszoÅÄ czasu. Czasem siÄ do siebie odzywaliÅmy, próbujÄ c ustaliÄ, ile jeszcze zostaÅo do koÅca i czy Agata wyrobi siÄ na powrotny pociÄ g (chyba do Poznania), chwilÄ po póÅnocy. Później zaczÄÅa brzmieÄ dosyÄ depresyjnie - zastanawiaÅa siÄ np. co by siÄ staÅo gdyby nagle zemdlaÅa i czy ktoÅ zauważyÅby to zdarzenie. ZrobiÅo mi siÄ jej żal, próbowaÅem podnieÅÄ jÄ na duchu, ale nie wystarczaÅo... W koÅcu dziewczyna spytaÅa siÄ kogoÅ z ekipy, czy skoÅczÄ w okreÅlonym czasie, a także zgÅosiÅa, że chciaÅaby/musi zdÄ Å¼yÄ na powrotny transport. ChwilÄ później usÅyszaÅem jak dziÄkuje, po czym zniknÄÅa mi z pola widzenia i wiÄcej już jej nie widziaÅem... SpodziewaÅem siÄ, że skoÅczymy i odejdziemy z planu razem co zapewne miaÅoby miejsce, gdyby nie zmyÅa siÄ niespodziewanie okoÅo godzinÄ przed fajrantem. Nie zdÄ Å¼yÅem ani siÄ z niÄ pożegnaÄ, ani co najgorsze wymieniÄ siÄ kontaktem... CzujÄ Å¼al do siebie i niedosyt, bo wydaje mi siÄ, że fajnie byÅmy siÄ dogadywali, a gdybyÅmy skoÅczyli razem i razem siÄ przespacerowali choÄby na najbliższy przystanek, na bank nie przepuÅciÅbym takiej okazji. WÄ tpiÄ, że spotkamy siÄ jeszcze raz gdzieÅ przypadkiem, bo byÅ to tylko jeden dzieÅ... Zbyt maÅo siÄ o niej dowiedziaÅem by odszukaÄ jÄ w mediach i spróbowaÄ przynajmniej nawiÄ zaÄ z niÄ kontakt online, wiÄc najprawdopodobniej przepadÅa na dobre. Szkoda... nie tak to miaÅo wyglÄ daÄ.
Jest zimno
CzujÄ Å¼e gasne