Sukiennice, gwar, smak gorącej czekolady, do udanych zaliczam spotkanie. Tym razem bezchmurnie, znikneły opady, i wierzę, że tak dzisiaj już zostanie.
Krakowskie popołudnie, grajki i stukające koturny, Bracki dzień, śródmiejski skwer. Chodzę zamyślony, wierny, dumny, pośród marud, mar i skner.



















