Wszyscy chcą odpowiedzi. Szybkich, konkretnych, najlepiej takich, które zamkną temat i pozwolą iść dalej bez zbędnego myślenia. Tylko że życie nie działa jak test jednokrotnego wyboru, chociaż wielu bardzo by tego chciało.
To pytania robią robotę. Niewygodne, niedokończone, czasem irytujące. Takie, które nie dają się łatwo uciszyć. To one zmuszają do zatrzymania się i spojrzenia trochę głębiej niż tylko na powierzchnię.
Refleksyjność nie jest modna. Bo oznacza, że trzeba przestać biec na autopilocie. Obserwować siebie, swoje reakcje, swoje wybory. A to już robi się podejrzanie wymagające.
Ciekawość natomiast to taki cichy bunt wobec schematów. Zamiast zakładać, że wszystko już wiesz, zaczynasz sprawdzać. Zadawać pytania, nawet jeśli odpowiedzi nie są wygodne. I nagle okazuje się, że wiedza nie przychodzi z gotowych rozwiązań, tylko z tego, że przestajesz udawać, że już wszystko rozumiesz.
I tak, to trochę komplikuje życie. Bo im więcej widzisz, tym trudniej żyć w iluzji. Ale za to przynajmniej wiesz, że to Twoje, a nie przypadkowo przyjęte.










