ORGANEK - Głupi
Zdecydowałem się pisać po polsku na blogu. Tak samo jak zdecydowałem się nazwać blog w języku polskim. Dlatego na pierwszy ogień idzie polska płyta.
Parę dni temu kumpel z bandu podrzucił mi płytę Tomka Organka. Kojarzę, grał w SOFIE, ale nigdy szczególnie mi się ta kapela nie przypodobała. Za to o solowym projekcie gitarzysty/wokalisty toruńskiego składu usłyszałem przy okazji premiery jego debiutanckiej płyty.
Płytę odpalam w samochodzie po raz pierwszy. I kaman! Dlaczego nie trafiła do mnie wcześniej? Koleś rozpoczyna album przedstawieniem się - proste? Nazywam się Organek to płynąca post-punkowa nuta. Dużo kotła, przyjemnie zlany riff i wokal, który już wiem, że rozpoznam. to duży plus. Lecimy dalej. Dziewczyna Śmierć jest obietnicą Organka - zostań ze mną dłużej, a zobaczysz że Ci się spodoba. Masz mnie stary, słyszę POGa i wyobrażam sobie energię na Twoim koncercie dzięki mechanicznej sekcji z elementem przypływu melodii.
Nie lubię (Mizantropia). Młodzież szuka sensacji. Stay. Tomek - słyszę, że nasze last.fm'owe porównanie to jakieś 85-90%. Nie uwierzę, że nie. Bo wiem, że z Doorsami spędziłeś nie jeden wieczór. Tak jak z punkowymi jedynkami, Jack'iem Whitem i jego Dead Weather, Johnnym Cashem i zdecydowanie Led Zeppelin.
Przyznam, nieÅ‚atwÄ… sztukÄ… jest stworzyć proste i chwytliwe riffy. Powiem nawet, że cholernie trudnÄ…. Ale po tej pÅ‚ycie sÅ‚ychać, że Tomek Organek takie numery to pisze rano na Å›niadanie. Do tego pisze teksty, których siÄ™ sÅ‚ucha. I które sÅ‚ychać. Stylistyka jego wokalu to coÅ›, na co bÄ™dziemy czekać do kolejnej pÅ‚yty na pewno.Â
Jak włączycie tą płytę to nawet nie próbujcie narzekać, że jest do czegoś podobno. Jest. I co z tego? Zjadam ją w całości. Jest bardzo dobra. 5/5
a teraz zrób głośniej!









