Dziś po raz pierwszy wróciłam do swojego liceum w poetach, w pisarzach, których narysowałam kiedyś, by kojarzyć ich twarze (tak właśnie powstała pierwsza idea Sklepu z cytatami: ze zdenerwowania, że nie pamiętam jak wyglądają ci, w których się zaczytuję/ Także uważajcie co was denerwuje!).
To wzruszające, że w 3 LO w Elblągu powstał kącik humanistyczny z moimi plakatami, które mają inspirować młodych ludzi, uruchamiać w nich jakieś twórcze myśli. Ciekawe jakie. Nie wiem co teraz siedzi w licealistach, ale podobno są bardziej ułożeni niż my byliśmy te sto lat temu.
Pamiętam, że kiedyś wezwał mnie na dywanik dyrektor (słowami: "dajcie mi tu tę w ogrodniczkach!”, chociaż znał moje imię), a trzeba dodać, że osobowościowo to był czysty Witkacy. I chciał ze mną porozmawiać dlaczego zorganizowałam w szkole akcję protestacyjną pt. „Szkolna burza”. Myślę, że po cichu mu się podobała, zwłaszcza, że chodziło w niej o to, czym karmiłam się na lekcjach języka polskiego, czytając z wypiekami Gombrowicza, Schulza i Witkacego właśnie (trójcę zlepioną w jedno z braku pomysłu jak skategoryzować te dziwadła, te nie-Sienkiewicze).
- „Daria, bałagan się zrobił na korytarzach od tych twoich karteczek. Przeciw czemu właściwie protestujesz??”
- „Ależ Panie Dyrektorze, ja protestuję przeciwko inercji i stagnacji! Przeciw rutynie i schematycznemu myśleniu! Tylko ruch nas ocali!!!”
Nie odpowiedział nic, musiał mi wybaczyć, puścił mnie wolno, i to z dymem, bo palił papierosy w swoim gabinecie, ale rękę z fajką chował pod stołem i nigdy przy uczniach się nie zaciągał, żeby nie było, że pali... siwy dym uchodzący spod stołu mógł przecież oznaczać wszystko!
Także tego.
Młodości moja droga, odważna i czysta, gdzie żeś???














