Środa
Jakimś cudem jest już środa. Obudziłam się z krzykiem frustracji na ustach. Po stokroć tej nocy budził mnie kot, to zrzucając wszystko z parapetu, to z komody, to w końcu wyjąc w niebogłosy. Toteż wstałam i myślałam, że go zabiję. Mnie nie należy budzić, taka przypadłość. Może dlatego, że w ciągu dnia pracuję i chociaż noc chciałabym mieć spokojną.
Ech, a mówili, uprawiaj seks póki możesz, później już tak lekko nie będzie. No i nie jest. Jednak jak się ma hajs na studia i na wszystko inne z życiem łącznie, to martwić się nie musisz. Gorzej jak tych pieniędzy nie masz i musisz się zastanawiać, skąd wziąć na czynsz.
Oswajam się z Poznaniem. Być może będzie tak, że ze swojego maleńkiego domku w Szkocji przeniosę się do Polski. Mówiłam, weźmy ślub. Nie, ona pieniędzy nie ma. No trudno, starałam się jak mogłam. Na co w sumie komu formalizacja związku?
No nieważne, nawet ta ironia mi spokoju nie daje, więc zajmę się pracą, zarabianiem pieniędzy na wypad do Poznania. Niech się dzieje, co się stać ma.
I don't go, but you are screaming....
https://www.youtube.com/watch?v=XW3IvS9TXa0















