awwwWWWWWWWWWWWW
tumblr user articuno tagging a post by my name lol baliw ka tlga (affectionate)
seen from United States

seen from United States
seen from United Kingdom
seen from United States
seen from United States
seen from United Kingdom
seen from Malaysia
seen from Russia
seen from United States

seen from Malaysia

seen from United Kingdom
seen from Germany
seen from United States
seen from United States

seen from China
seen from Maldives
seen from Germany
seen from United States
seen from United Kingdom
seen from China
awwwWWWWWWWWWWWW
tumblr user articuno tagging a post by my name lol baliw ka tlga (affectionate)

Anya is live and ready to show you everything. Watch her strip, dance, and perform exclusive shows just for you. Interact in real-time and make your fantasies come true.
Free to watch • No registration required • HD streaming
Latający Jakub, czyli indyk z bananami i orzechami ziemnymi po szwedzku
Oto prawdziwy klasyk kuchni szwedzkiej: Flygande Jacob, czyli Latający Jakub. Proste danie z kurczaka, banana, boczku, kremówki z sosem chili oraz orzeszkami ziemnymi, podawane z ryżem basmati.
Na pierwszy rzut oka jest trochę passe - przywołuje wspomnienia polskich wyszukanych potraw z lat 80. ubiegłego wieku, takich jak sznycel z ananasem, kurczak z brzoskwiniami, parówki z żółtym serem, czy pizza z ananasem i gotowaną szynką.
I coś w tym jest, bo przepis pochodzi z lat 70. XX wieku. Został stworzony przez Ove Jacobssona, pracownika szwedzkiego transportu lotniczego (stąd nazwa dania). Po raz pierwszy został opublikowany w magazynie kulinarnym “Allt om mat” w 1976 roku i tak rozpoczęła się jego kariera, która z różnym nasileniem trwa do dzisiaj.
Ove Jacobsson
Nazwę potrawy wymyślił popularny szwedzki dziennikarz i pisarz, zmarły w listopadzie ubiegłego roku, Anders Tunberg. W tamtym czasie publikował w “Allt om Mat”, a prywatnie był sąsiadem Ovego. Nietrudno się domyślić w jaki sposób receptura trafiła do czasopisma, a potem setek szwedzkich domów...
Sam twórca Latającego Jakuba mówił, że na pomysł dania wpadł przez przypadek, łącząc różne składniki znalezione w lodówce. Oryginalnie w przepisie zamiast grillowanych kawałków indyka są kawałki pieczonego kurczaka. Wiecie, takiego niedojedzonego, z poprzedniego dnia. Myślę, że to doskonały pomysł na jego wykorzystanie. W moim domu jednak większym wzięciem cieszy się białe mięso, stąd zmiana (praktykowana zresztą także przez rodaków Jackobssona) na pierś indyka.
Jest to naprawdę oryginalne danie. Połączenie słonego, słodkiego i pikantnego; miękkiego, ciapkowego, puszystego i chrupiącego. Z delikatnym ryżem chłonącym kremowy sos, bomba (również kaloryczna), ale... kto nie grzeszy, niech pierwszy rzuci kamieniem.
Spróbujcie koniecznie!
Składniki:
400 g piersi indyka (lub kurczaka) płaska łyżka curry w proszku (opcjonalnie) 6 cieniutkich plastrów boczku duży banan (lub dwa małe) 300 ml kremówki 30% łyżka sosu chili (u mnie Sriracha) łyżka ketchupu garść prażonych solonych orzechów ziemnych sól i czarny pieprz do smaku
Dodatkowo 120 g ryżu basmati
Wykonanie:
Piekarnik ustawić na 200°C.
Pierś indyka pokroić w podłużne, niezbyt duże kawałki. Obsypać je solą, pieprzem i curry. Rozgrzać patelnię grillową, opędzlować olejem i grillować mięso z obu stron, aż złapie brązowe prążki.
Na tej samej patelni usmażyć boczek i odłożyć na talerz obok. Tłuszcz zlać (jeszcze się przyda) i wykorzystać np. do smażenia jajecznicy. Gdy boczek przestygnie, pokroić na kawałki.
Średniej wielkości naczynie do zapiekania lekko natłuścić tłuszczem z boczku. Ułożyć kawałki mięsa w jednej warstwie i obsypać boczkowymi chipsami. Na to ułożyć pokrojonego w plastry banana (zwykle jadam bardzo dojrzałe banany, ale tu sprawdzi się taki bez brązowych kropek na skórce).
Śmietanę ubić na sztywno. Dodać sos chili, ketchup i wymieszać do całkowitego połączenia. Śmietana zyska odstraszający różowawy kolor, ale spróbujcie - jest pyszna! Bitą śmietanę wyłożyć równomiernie na banany, obsypać orzechami i wstawić do piekarnika.
Piec ok. 20 minut. W tym czasie ugotować ryż, zgodnie ze wskazówkami na opakowaniu.
Wykładać porcje na talerze. Dołożyć garść świeżej sałaty.
Zjeść wszystko, następnego dnia - gdy śmietana opadnie - to już nie to samo.
Oh my look what did my lil brother do :v

Anya is live and ready to show you everything. Watch her strip, dance, and perform exclusive shows just for you. Interact in real-time and make your fantasies come true.
Free to watch • No registration required • HD streaming
[ENG/PL] Start the day with peanut butter chocolates with smashed banana inside.. Am I in heaven?🙈 don't know what Is better here-chocolate or peanut butter flavor? I can't decide-it's like choosing between cookies and delicious cake-impossible🍯🍫 so.. if you wanna have something yummy for your coffe time or maybe on the top of you poridge, you should use this recipe! You need freezer, vegan pb chocolate and banana. First of all- melt your choc, secondly put it into a silicon mold and freeze. Thirdly add smashed banana on the top and put the second layer of chocolate. Freeze again and done! 💛 Now I just want to wish you a nice day, sweeties💪🏻 . . Nie wiem co wolę-czekoladę czy jej smak masła orzechowego?😳 ale to jest jak wybieranie pomiędzy ciasteczkami a dobrym ciastem, no po prostu się nie da😳 Macie jakieś produkty, pomiędzy którymi wybrać nie umiecie? 🥺 . Jeśli chcecie mieć coś tak dobrego do kawy albo na wierzch waszej owsianki (polecam ten drugi sposób!), to potrzebujecie tylko zamrażalki, czekolady o smaku pb i banana. 1. rozpuścić czekoladę 2. wyłożyć ją do silikonowych foremek i zamrozić. 3. Na wierzch dać rozgniecionego banana 4. Położyć drugą warstwę czekolady i zamrozić. A potem zajadać oczywiście!💛 YUMMYYUMMY🤤 . . . . . . #czekolada #chocolate #weganskie #weganka #veganism #veganteen #banany #bananas #fitslodycze #healthycandy #fitsweets #vegansnack #zdrowejedzenie #healthyfood #plantbased #crueltyfree #zdrowyprzepis #healthyrecipe #fit #healthylifestyle #zdrowystylzycia #healthysnack #zdroweodzywianie #zdrowyobiad #zdrowesniadanie #healthybreakfast #veganbreakfast #veganinspiration #wiemcojem #czystamicha (w: Czestochowa) https://www.instagram.com/p/BtTSDSKgGNi/?utm_source=ig_tumblr_share&igshid=1rcepusmcbrlf
Martwa Natura Kuchenna by Chris Wright Via Flickr: Kitchen Still-Life
Dziś po raz pierwszy stworzyłam teorię spiskową.*
Oto ona:
Medycyna co prawda ma wiele osiągnięć, ale firmy farmaceutyczne ukrywają przed nami bardzo wiele rzeczy, lekarze są niedouczeni… a tymczasem wszelkie choroby związane z problemami żołądka i jelit można wyleczyć dzięki spożywaniu codziennie niebieskich bananów! Oficjalnie się o tym nie mówi oczywiście. Mało kto w ogóle wie, że pierwotnie wszystkie banany były niebieskie. Wmawia się nam, że na początku są zielone, potem żółte, a w ostatniej fazie brązowe. Ale dla naszych braci Lechitów niebieskie banany były podstawowym pożywieniem, dzięki któremu byli zdrowymi Słowianami i dożywali setki. Garstka Żydów rządząca naszym światem nigdy nie dopuści do tego, by niebieskie banany pojawiły się na półkach sklepowych ani w ogóle w szerokiej świadomości konsumentów (podobnie zresztą ignoruje się istnienie niebieskich migdałów…), ale my jesteśmy otwarci na prawdę, na myślenie pozasystemowe. Bądźmy razem. GRPONB (Grupa Ratowania Pamięci O Niebieskich Bananach)
***
Tak silne (jak powyżej) odcięcie się od systemowo złożonego świata (pełnego ekspertów- brr!) mogłoby się wydarzyć chyba tylko u Maxa Kolonko na kanale MaxTV (bo przecież nie w oficjalnej telewizji uplątanej w zbyt wiele zależności politycznych, ekonomicznych i innych).
Zatem jestem dziś bricoleur! Lévi-Strauss tak określił rozumującego w sposób mityczny „majsterkowicza”, MacGyvera, który potrafi wykonać bardzo wiele rzeczy/zadań, korzystając po prostu z tego, co akurat ma pod ręką…
Czy muszę pisać, że miałam pod ręką niebieską farbę? Czy wszystko zepsuję?
Jestem dziś dowodem na to, że mit gnostycki jest żywy (cały świat jest nieprzyjemnym złudzeniem, za którym stoi paru manipulatorów). Potwierdzam też dziś, że myślenie utopijne nie umarło (utopie się jeszcze nie skompromitowały). I kultura konspiracyjna ma się jak najlepiej. Pseudonauka również. Jordanie Maxwellu, Jerzy Ziębo, łączmy się! Patrzcie na moje banany! Władcy tego świata ani żadni w ogóle reptilianie i inne jaszczury nie przeszkodzą mi w mówieniu o moich niebieskich bananach...
Jestem dziś również w swojej roli dowodem na to, że bardzo pragniemy uporządkowanego, harmonijnego i prostego świata, że bardzo jesteśmy rozczarowani kapitalistyczną rzeczywistością i że nie potrafimy się zgodzić na to, że (złożone) życie jest również podporządkowane przypadkowi… W kontekście zjawiska, o którym piszę, to nie są wcale banały. Wisi nad nami „groźba bezsensu”**.
I niezależnie od tego, co złego się dzieje, co zaburza nasze wyobrażenie o spójnym, prostym świecie, przychodzą nam na ratunek teorie spiskowe... Bo dają nam poczucie kontroli i bezpieczeństwa. A gdy w głowie otworzy się “zapadka” na nie, to zmieści się tam już wszystko…
Jestem również (jako założycielka Grupy Ratowania Pamięci o Niebieskich Bananach) dowodem na to, że filozofia powinna być przedmiotem na każdym etapie nauczania we wszystkich szkołach. Bo dzięki niej potrafimy myśleć... Oddzielać mity od nie-mitów...
Karl Popper nazywa teorie spiskowe produktem błędnego rozumowania („niewywrotne rozumowanie”: im bardziej czegos nie widac, tym bardziej to jest). Twierdzi, że w myśleniu spiskowym wiele przekonań przyjmuje się z góry, raczej w odruchu emocjonalnym. Pozornie wygląda to racjonalnie, a jednak brak dowodów, by to zweryfikować - stąd uwodzicielski urok teorii spiskowych…
Twórcy teorii spiskowych nie widzą wyobcowania, z którego się wzięli. Nie mają również świadomości swoich ograniczeń. Nie interesują ich konsekwencje swoich teorii. Nie widzą, że są amatorami. To, co systemowe i złożone, jest z góry wrogiem. To, co łatwe, jest atrakcyjniejsze a zarazem dostępne dla większości społeczeństwa. Przecież fascynujące, przewrotne i proste wyjaśnienia są bardziej spektakularne niż wzory, nudne, skomplikowane teorie, tabelki, niezrozumiałe pojęcia.
Poza tym JEST NAJGORZEJ, bo nauka jest żywym organizmem, ciągle coś rewiduje, poprawia, zmienia… Jak sie oprzeć na czymś tak niestałym!? Lepiej posłuchać guru. Pseudonauka twierdzi, że „ktoś, kto nie wie na pewno, z pewnością się myli”...
Wyznawcy teorii spiskowych wybierają to, co są w stanie zrozumieć, a nie to, do czego przekonują ich eksperci. By złagodzić rozdźwięk (”dlaczego rozum podpowiada mi co innego niż naukowcy?”), koncentrują się na tym, że eksperci nie są obiektywni, ani obojętni. Na pewno mają swój interes w głoszeniu swoich „prawd”...
Trochę teraz tu oszukuję, bo jako bricoleur od niebieskich bananów nie widziałabym przecież „swojej teorii”, tylko po prostu bym w nią wierzyła. Patrzące oko nie widzi siebie samego… Nadrabiam jednak anegdotyczną narracją tak charakterystyczną dla twórców teorii spiskowych gardzących naukowymi, teoretycznymi wykładami. Przecież nauka jest przereklamowana...
***
Ja wiem, że myślenie mityczne jest nam bardzo potrzebne (to wątek na inną opowieść). Kochamy legendy, opowieści o herosach i baśnie (Tadeuszu Nowaku, znowu Cię przywołuję!). Ja wiem, że Mickiewicz napisał: „Czucie i wiara silniej mówi do mnie niż mędrca szkiełko i oko.” Ale błagam, nie zwalajmy teraz na Adama.
___________________________________________________________________
*Miałam potrzebę zmierzyć się z tym tematem, zrozumieć mechanizm i wyznawców teorii spiskowych, których mam w swoim otoczeniu. Wszystkim polecam bloga Marcina Napiórkowskiego, semiotyka kultury, który zmotywował mnie i zainspirował do napisania tego tekstu. UWAŻAJ, W CO WIERZYSZ!
/ przy okazji polecam też ten tekst Jacka Dobrowolskiego.
**Zob. A. Giddens, Nowoczesność i tożsamość, Wydawnictwo PWN, Warszawa 2010.